W lipcu 2022 roku gabinet premiera Ruttego poinformował, że zamierza przyspieszyć budowę dwóch nowych elektrowni atomowych. Powodem było zwiększone zapotrzebowanie na energię w związku z rosyjską agresją na Ukrainę. Minister klimatu i energii Rob Jetten mówił wówczas, że szczegółowe informacje zostaną ujawnione jesienią.
W piątek rząd zdecydował, że obie elektrownie powstaną w Borssele w prowincji Zelandia na południu kraju. Z komunikatu resortu wynika, że elektrownie, każda o mocy od 1000 do 1650 megawatów, będą dostarczać od 9 do 13 procent całkowitej energii elektrycznej zużywanej w kraju.
Biznes INTERIA na Facebooku i jesteś na bieżąco z najnowszymi wydarzeniami
Mieszkańcy popierają inicjatywę
- W regionie istnieje wsparcie dla nowych elektrowni, ponieważ stworzą one nowe miejsca pracy i mogą przyciągnąć inne inwestycje - powiedział dziennikarzom po posiedzeniu rządu minister Rob Jetten. Szczegółową informację w sprawie inwestycji przekazał także członkom izby niższej parlamentu (Tweede kamer).
- W ramach przygotowań do decyzji gabinetu przeprowadzono konsultacje z władzami prowincji oraz gminy - zapewnił Jetten.Polityk poinformował, że jego urzędnicy odbyli wizyty robocze w innych krajach posiadających elektrownie jądrowe lub planujących ich budowę m.in. we Francji, Polsce oraz Wielkiej Brytanii.
Budowa ma ruszyć za sześć lat
Rząd zamierza ogłosić przetarg najpóźniej w 2024 roku, a budowa ma się rozpocząć w 2028 roku. Dziennik "Financieele Dagblad" informuje, że z udziału w postępowaniu zostaną wykluczone firmy z Chin oraz Rosji.
Obecnie Niderlandy dysponują jedną elektrownią atomową zlokalizowana właśnie w Borssele (na zdjęciu). Miała ona zostać zamknięta w 2033 roku, ale rząd, w związku z kryzysem energetycznym, zamierza zezwolić na jej dalsze funkcjonowanie.
Zobacz także:












