Reklama

Hutnictwo: nie taki zły kryzys

Hutnictwo. Analizując import, widać ogromne spadki, biorąc pod uwagę, że poziom cen w Polsce jest na tle Europy bardzo niski. Według prognoz, Polska będzie liderem, jeśli chodzi o budownictwo mieszkaniowe i infrastrukturalne.

Recesja w hutnictwie zweryfikowała strategie stalowych firm i oczyściła branżę, choć nie były to zmiany drastyczne. W hutnictwie - zarówno polskim, jak i światowym - postawiono na redukcję kosztów. Jeśli chodzi o nasz rynek - z pewnością pomogło nam to, że Polska łagodnie przechodzi kryzys i nie miała ujemnego PKB. To fakt - rynek stalowy się skurczył. Za pierwsze półroczne 2009 roku odnotowano spadek produkcji rzędu 40 procent. Pod koniec roku odnotowano spadek zużycia jawnego stali o prawie 30 procent. To procesy o gwałtownym przebiegu nawet jak na branżę, w której wskaźniki koniunktury zwykle wychylają się mocno.

Reklama

Uwaga na koszty

Z drugiej strony - jak zauważają przedstawiciele sektora - wdrożone strategie oszczędnościowe pozwoliły stalowym firmom przetrwać najgorszy okres. To fakt, że zarówno producenci, jak i dystrybutorzy ponieśli straty, jednak mieli je z czego pokryć. Firmy, które pracowały na zasadach spekulacyjnych i których jedynym celem było szybkie dorobienie się - straciły.

W sytuacji utraty płynności finansowej każde wahnięcie na rynku odbijało się negatywnym skutkiem. Z kolei podmioty, które starannie kontrolowały koszty także w lepszych czasach, nawet przy ograniczonym popycie na rynku, przetrwały.

Generalnie sektory zużywające stal bazowały na zapasach i oszczędniej gospodarowały tym, co miały. Nie było natomiast po stronie głównych odbiorców wysypu bankructw, przejęć czy fuzji.

- Przede wszystkim nastąpiła racjonalizacja kosztów - podkreśla Andrzej Ciepiela, dyrektor Polskiej Unii Dystrybutorów Stali. - Zarówno producenci, jak i dystrybutorzy ograniczali produkcję oraz redukowali zatrudnienie.

Koncern ArcelorMittal przewidując negatywne skutki kryzysu, jako pierwszy zdecydował się na wyłączenie wielkich pieców w dąbrowskim i krakowskim oddziale spółki ArcelorMittal Poland na skutek spadku popytu na stal (według ostatnich doniesień AMP ma uruchomić w pierwszej połowie 2010 roku piec w dąbrowskim oddziale spółki). Koncern ograniczał też moce w innych oddziałach na świecie praktycznie w ciągu całego ubiegłego roku. Zmniejszenie mocy produkcyjnych nastąpiło też w ISD Hucie Częstochowa. W zakładzie wprowadzono postojowe.

Kryzys dał się też we znaki dystrybutorom, ale także skłonił do zastosowania całego szeregu racjonalnych biznesowo działań. Wymusił większą kontrolę i nadzór nad magazynami. Nastąpiło przy tym wyraźne poszerzenie działalności (inwestycje w centra serwisowe). Część firm postanowiła wejść w produkcję. Wszystko to zapewne zaprocentuje przy ożywieniu koniunktury, czyniąc rynek bardziej dojrzałym i odpornym na wahania koniunktury.

Zmieniły się też relacje dystrybutorów z ubezpieczycielami. W wielu przypadkach firmy rezygnowały z usług ubezpieczycieli, przejmując na siebie ryzyko przeprowadzanych transakcji. Generalnie nastąpiła większa kontrola wypłacalności klientów spowodowana uzasadnioną troską o utrzymanie płynności.

Oszczędzamy i... przejmujemy

Kryzys to nie tylko zaciskanie pasa. Na kryzysie można też zarobić. Zawirowania na rynku zawsze bowiem sprzyjają zakupom i przejęciom. Niektóre firmy wykorzystały trudniejszą sytuację na globalnym rynku do przejęć z reguły mniejszych podmiotów, które nie poradziły sobie z kryzysem, głównie na skutek problemów finansowych.

Niektóre światowe koncerny zdecydowały się na pozyskanie inwestorów, licząc na wzmocnienie dotychczasowej pozycji na rynku stali. Ostatnio Związek Przemysłowy Donbasu (ISD) pozyskał nowego inwestora. Nowi partnerzy na czele z Aleksandrem Katuninem, właścicielem międzynarodowej firmy handlowej Carbofer General Trading, nabyli 50 proc. +2 akcji korporacji ISD. Właścicielami 49,99 proc. akcji korporacji ISD pozostają obecni udziałowcy - Serhij Taruta i Oleh Mkrtczan.

- Cieszymy się z dołączenia nowych partnerów do Korporacji ISD - mówi Taruta, przewodniczący Rady Dyrektorów ISD. - Krok ten jest ważnym etapem w realizacji wcześniej zapowiedzianej strategii korporacji ISD - stworzenie zintegrowanej pionowo spółki ukraińskiej i wzmocnienie jej pozycji jako jednego z liderów światowego przemysłu metalurgicznego.

Poszukiwanie partnerów strategicznych trwało przez ostatnie trzy lata. Wybór partnera w naturalny sposób został utrudniony poprzez spadek inwestycyjnej atrakcyjności przemysłu metalurgicznego Ukrainy oraz kraju samego w sobie, niedbały stosunek do rozwoju instytucji ochrony praw właścicielskich, brak realnej walki z korupcją, przeciwdziałania nadużyciom państwowych monopoli naturalnych itp.

Warto zauważyć, iż nowi partnerzy korporacji nabyli pakiet akcji w czasie zapaści rynkowej. Główny efekt synergii w 2010 roku korporacja ISD może uzyskać w wyniku zakończenia finansowania istotnych modernizacji głównych procesów produkcyjnych w ukraińskich hutach, uruchomienia instalacji kogeneracyjnych i całego szeregu innych projektów. Zdaniem Taruty, korporacja ISD jest pewna, iż takie kroki pozwolą na uzyskanie przez wiodące ukraińskie aktywa poważnej przewagi po stabilizacji trendów na światowym rynku.

Kryzys wymusił redukcję kosztów, oszczędzać muszą wszyscy. Z drugiej strony firmy o stabilnej - mimo kryzysu - kondycji nie zrezygnowały ze swych planów inwestycyjnych. ArcelorMittal podpisał ostatnio porozumienie z rządem stanu Orissa w sprawie budowy kombinatu metalurgicznego w tym stanie. Plany budowy dwóch kompleksów hutniczych zakładają roczną produkcję na poziomie 12 mln ton stali.

Koncern nie zrezygnował też z inwestycji w Polsce. Jak podkreśla Robrecht Himpe, dyrektor generalny europejskiego sektora wyrobów płaskich ArcelorMittal, dzięki przeprowadzonym przez koncern inwestycjom polskie huty nie tylko dorównują najlepszym zakładom w Europie Zachodniej, ale w niektórych aspektach technologicznych są od nich lepsze. Otwarta ostatnio przez koncern ArcelorMittal Poland zmodernizowana walcownia zimna blach w Krakowie wykorzystuje najnowocześniejsze technologie. Koszt inwestycji wyniósł blisko 98 mln zł.

Zmodernizowana walcownia zimna jest odpowiedzią na rosnące oczekiwania klientów względem jakości produktów. Docelowymi klientami są firmy przemysłu samochodowego, budowlanego i AGD.

Nowa walcownia zimna jest istotnym elementem pięcioletniego planu inwestycyjnego ArcelorMittal w Polsce - wpisuje się w proces inwestycyjny, który koncern prowadzi od momentu przejęcia polskich hut w 2004 roku. Do dzisiaj zainwestowano w park technologiczny 3,8 mld zł.

Także spółki Severstalu, który inwestuje również na polskim rynku, nie rezygnują z inwestycji i zwiększają udział w rynku.

- Nie będziemy zmniejszać naszej obecności na rynku bałtyckim, chociaż obecnie firma aktywnie zwiększa poziom eksportu do krajów Skandynawii i Niemiec - mówi Dmitrij Goroszkow, kurator segmentu sprzedaży oddziału Severstal Russian Steel (Severstal Rosyjska Stal). - Te dwa kierunki w roku 2010 będą kluczowe dla firmy. Ponadto rozpocznie działalność oddział w Saratowie TD Severstal-Invest. Jesteśmy przekonani, że to obecnie najbardziej dogodny moment do objęcia określonego udziału w rynku, potencjał, którego szacujemy dość wysoko.

Jak dodaje Goroszkow, w tym regionie Severstal realizuje duży projekt inwestycyjny - budowę przedsiębiorstwa, którego specjalizacją będzie produkcja wyrobów walcowanych wysoko gatunkowych pod przemysł budowlany. Severstal-Ukraina planuje na pierwszy kwartał 2010 roku uruchomienie placówki handlowej w Kijowie.

Zrestrukturyzowani się nie boją

- Okazuje się, że kryzys nie jest taki straszny - mówi Wojciech Szulc, kierownik działu analiz techniczno-ekonomicznych Instytutu Metalurgii Żelaza. - Sytuacja kryzysowa, z jaką mieliśmy do czynienia w pierwszej połowie ubiegłego roku, w najmniejszym stopniu dotknęła te firmy, które zostały zrestrukturyzowane dużo wcześniej - a zatem przed kryzysem - według norm unijnych. Zdaniem Szulca, sposób restrukturyzacji, który narzuciła UE, dostosował firmy do unijnych standardów w obszarze finansów, zatrudnienia czy sfery produkcyjnej i tym samym zwiększył ich odporność na zjawiska kryzysowe. Tak więc pozytywna "samoweryfikacja" wyprzedziła w tych przypadkach kryzys.

Z drugiej strony nie oznacza to, że wszystko odbyło się bezboleśnie, gdyż te firmy też musiały obniżyć produkcję czy zatrudnienie. Kryzys zweryfikował zatem plany produkcyjne wielu firm, co w większości przypadków oznaczało po prostu dostosowanie strategii do nowych realiów rynku, a nie kłopoty czy zapaść.

- Porównując sytuację po 9 miesiącach ubiegłego roku, bo takimi danymi dysponujemy, należy zauważyć, że jeśli chodzi o produkcję, to najmniejszy jej spadek odnotowały pręty gorąco walcowane - zauważa Ciepiela z PUDS. - Nie jest to jednak oznaka intensyfikacji projektów infrastrukturalnych. Znaczący wzrost eksportu tego produktu świadczy o tym, że dużej części tej produkcji nie konsumujemy na wewnętrznym rynku.

Jak podkreśla Ciepiela, pozostałe sektory wyrobów odnotowały spadek o około 30 proc. Negatywnie wyróżniają się kształtowniki walcowane na gorąco z ponad 40-procentowym spadkiem w stosunku do takiego samego okresu w 2008 roku. Dobrze ma się natomiast segment szyn w Polsce. Produkcja wciąż rośnie, podobnie jak eksport i - co warte podkreślenia - zużycie jawne odnotowało najmniejszy ze wszystkich produktów spadek.

- Analizując import, widać ogromne spadki, co nie dziwi, biorąc pod uwagę, że poziom cen w Polsce jest na tle Europy bardzo niski - dodaje Ciepiela. - Powoduje to całkowitą nieopłacalność sprowadzania do naszego kraju zwłaszcza prętów i kształtowników. Spadek importu w tych produktach sięga - bagatela - 60 procent.

Prognozy -

Według prognoz MEPS, w 2010 roku światowa produkcja stali osiągnie poziom 1200 mln ton. Stopniowo wraca zapotrzebowanie na stal, zarówno na polskim, jak i na światowym rynku stali. Eksperci przewidują wzrost, także na rynku polskim. Dotyczyć to będzie budownictwa mieszkaniowego i infrastrukturalnego, którego wzrost szacuje się na poziomie 20 procent. Według prognoz, Polska będzie liderem, jeśli chodzi o budownictwo mieszkaniowe i infrastrukturalne.

zarówno światowe, jak i lokalne - są optymistyczne i wskazują na rosnącą produkcję stali i większe zapotrzebowanie na wyroby stalowe.

Jak ocenia Światowe Stowarzyszenie Stali, światowy rynek stali zwiększy się w 2010 roku o 9,2 proc. dzięki rosnącemu popytowi w USA, Japonii i Europie.

Z kolei krajowa produkcja stali wzrośnie według danych HIPH w 2012 roku do 10-10,5 mln ton. Przyspieszenie w 2010 i 2011 roku realizacji dużych projektów infrastrukturalnych może spowodować zwiększenie produkcji w 2012 roku nawet do 12 mln ton.

Renata Dudała

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »