Reklama

Ile pieniędzy z Unii Europejskiej na polskie rolnictwo i sadownictwo?

Nowy budżet Unii Europejskiej - ustalany na szczycie w Brukseli - znaczy bardzo wiele dla polskich sadowników. Dotyczą ich głównie zmiany w polityce rolnej, dofinansowaniach i mechanizmach rynkowych. Najważniejsze jest jednak to, ile pieniędzy z unijnych dofinansowań trafi do Polski.

Na razie wygląda na to, że tych środków będzie dużo. Nie wiadomo jednak, jakie kwoty zostaną przeznaczone na sektor rolniczy. Większość środków unijnych dotyczyć będzie naprawy sytuacji gospodarczej po epidemii koronawirusa.

Reklama

Mają stymulować rynki narodowe i pomagać tym branżom, które ucierpiały podczas kryzysu. Wśród nich znajdą się pewnie branża przetwórcza, produkcyjna i handlowa.

Nie ma jednak bezpośrednich sygnałów wskazujących na to, że część tych środków trafi do rolników. Nie mogą oni liczyć również na wzrost standardowych dopłat do hektara uprawy. 

- Nie będzie wielkiej zmiany w wysokości dopłat unijnych do hektara uprawy. Nie uda nam się pewnie osiągnąć średniego poziomu unijnego, ze względu na stosunkowo niski koszt uprawy w Polsce. Jeśli więc te dopłaty się nie zmienią, bardzo istotny okaże się drugi filar dofinansowań - czyli środki na modernizację gospodarstw i infrastruktury firm handlowych oraz przetwórczych. Niestety mamy bardzo niepokojące sygnały, że tych środków może być nawet o 40 proc. mniej - powiedział serwisowi eNewsroom Mirosław Maliszewski, prezes Związku Sadowników RP.

- Jeśli te przewidywania się potwierdzą - proces modernizacji polskiej wsi, dostosowania jej do warunków rynkowych i podniesienia jej konkurencyjności może być wyhamowany. Dotyczy to także polskiego sadownictwa, które już znajduje się w dosyć trudnej sytuacji. Jesteśmy w okresie przejściowym po wprowadzeniu rosyjskiego embarga, w wyniku którego utraciliśmy największy na świecie rynek zbytu. Póki co nie mamy w zastępstwie jeszcze nic - dodał.

- Musimy się więc dostosować i przebranżowić, by odpowiadać na potrzeby innych rynków europejskich i światowych. Chodzi o modernizację odmian owoców, modeli sadów, zabezpieczenia przed przymrozkami, gradem i suszą. Będziemy więc walczyli, żeby te okrojone środki z Drugiego Filaru Wspólnej Polityki Rolnej sfinansowały dobre, przemyślane i efektywne działania - wychodzące naprzeciw oczekiwaniom branży. Na przykład zakładanie nowoczesnych plantacji i sadów, poprawę infrastruktury handlowej, działania proekologiczne. Dzięki temu polskie owoce będą miały większe szanse na światowym rynku sadowniczym - przekonuje Maliszewski.

Biznes INTERIA.PL na Twitterze. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze


Dowiedz się więcej na temat: rolnictwo | sadownictwo | środki unijne

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »