Agencja Rozwoju Przemysłu opublikowała pierwszy przekrojowy raport na temat sektora kosmicznego w Polsce. Oszacowano, że w kraju działa około 170 podmiotów, które mają szansę prężnego rozwoju. Wynika to z prognoz ogólnoświatowych dla branży, której roczne tempo wzrostu szacowane jest na 9 proc., aby w 2035 osiągnąć globalną wartość 1,8 bln dolarów. Obecnie polskie technologie kosmiczne wyceniane są na 5,3 mld zł, a cały sektor - na 12 mld zł.
Polskie firmy potrzebują pieniędzy na rozwój
Mimo że polski wkład finansowy do Europejskiej Agencji Kosmicznej rośnie, autorzy raportu wskazują, że pieniądze są kluczowe dla rozwoju sektora i rozwoju konkurencyjnych rozwiązań, a także wzrostu liczby specjalistów.
"Brakuje dedykowanego krajowego źródła finansowania projektów kosmicznych. Firmy napotykają też trudności w pozyskiwaniu kapitału inwestycyjnego, co wynika częściowo z niezrozumienia specyfiki sektora przez inwestorów. Szczególnie problematyczny jest długi okres zwrotu z inwestycji oraz wydłużony czas wprowadzania produktów na rynek" - czytamy.

Kosmiczne perspektywy rozwoju dla rynku
Szacunki wskazują, że sektor ten potrzebuje około 250-270 nowych specjalistów każdego roku. Obecnie w Polsce działają firmy głównie będące we wczesnej fazie rozwoju, także stawiające na technologie dual-use, a więc wykorzystywane również przez wojsko.
- ARP w najbliższych latach dalej chce odgrywać aktywną rolę (w sektorze kosmicznym - red.). Chcemy być zarówno inwestorem kapitałowym, który wspiera to, co ma w portfelu. Mamy też ambicje rozszerzyć naszą działalność inwestycyjną tak, żeby tego kapitału, szczególnie na ten początek, w etapie rozwoju dostarczać spółkom - wskazał wiceprezes ARP Łukasz Kotapski przy prezentacji raportu.
Podkreślił, co widać w raporcie, że w Polsce przeważają w tej branży małe przedsiębiorstwa.
- Wierzę w nas, w Polaków, że w ciągu najbliższej dekady będziemy blisko tego poziomu, co trzech główni liderzy ESA, czyli Niemcy, Francja i Włochy - ocenił, dodając, że polski rynek kosmiczny ma szanse na największy wzrost spośród wszystkich rynków w ciągu dekady.

Fundusze patrzą w kosmos
Jak ocenia w rozmowie z Interią Biznes dyrektor Biura Rozwoju Technologii w ARP Paweł Pacek, polski sektor kosmiczny jest dojrzały technologiczne, a firmy realizują coraz bardziej skomplikowane zamówienia.
- Kiedyś średnia wartość projektów wynosiła około 500 tys. euro. Obecnie to pięć, sześć razy więcej, co ma też swoje konsekwencje. Projekty kosmiczne są dużo bardziej złożone niż te, które robiliśmy kilka lat temu, dlatego potrzeba nowych specjalistów z różnymi kompetencjami - przyznaje.

Dodaje, że poziom i jakość pracy nad rozwiązaniami w Polsce jest porównywalny do Zachodu, jednak są kluczowe różnice.
- Te same podmioty byłyby wycenione na Zachodzie Europy o 60-70 proc. wyżej i dwa, trzy razy wyżej w Stanach Zjednoczonych. To jest konsekwencja naszego rynku finansowego, który się dopiero uczy tej branży i dopiero zaczyna zauważać, że jest to branża wysokiego ryzyka, ale też wysokich zwrotów z inwestycji. Kilka lat temu tylko dzięki takim instytucjom, jak ARP inwestowanie kapitałowe w spółki kosmiczne mogło być możliwe. Fundusze VC, widząc długie, 5-6-letnie cykle projektowe były bardzo zniechęcone do tej branży. Interesowali ich klienci tych startupów - i mieli rację, bo przez lata była to tylko ESA. Dziś zaczynają rozumieć, że z kosmosu mogą być pieniądze - podkreśla.
Polska potrzebuje specjalistów na rynku kosmicznym
Pacek zwraca uwagę, że wojna w Ukrainie zmieniła postrzeganie sektora kosmicznego w związku z rozwojem technologii podwójnego zastosowania.
- Było nawet kilka wykluczeń w funduszach unijnych, niepokrywających m.in. obronności. Teraz ograniczenia zniknęły, na czym zyskują firmy kosmiczne - zwraca uwagę.

Przedstawiciel ARP przyznaje, że instytucja ta mocno chce skupiać się w dalszym ciągu na sektorze kosmicznym, ale nie tylko inwestycjach w same projekty, ale i kadry.
- Jeśli inwestujemy środki w rozwój kadr wysokich technologii, to finalnym efektem nie jest zysk jednej firmy, tylko to jest budowa pewnego całego ekosystemu i zapewnienie, że w naszej gospodarce ludzie z wysokimi kwalifikacjami będą mieli miejsce pracy. Formuła przekwalifikowywania się czy douczenia w trakcie zatrudnienia jest czymś, czego bardzo sektor kosmiczny potrzebuje. Prowadzimy więc ARP Space Academy - partnerstwa z topowymi polskimi uczelniami, choć na naszych kursach mniej więcej 30 proc. uczących to są pracownicy, kierownicy firmy. Zderzamy tu wiedzę praktyczną ze strony doświadczonych pracowników firm z wiedzą teoretyczną po stronie uczelni - wskazuje.
Paulina Błaziak













