Po latach funkcjonowania sektora kosmicznego w Polsce doczeka się on powstania pierwszych przepisów regulujących funkcjonowanie branży. Jak pisaliśmy w Interii Biznes rząd dał zielone światło do prac parlamentarnych nad prawem kosmicznym.
- Polska czekała na ustawę regulującą działalność kosmiczną od wielu lat. Przyjęte przez rząd przepisy wyznaczają ramy prawne, określają odpowiedzialność instytucjonalną i transparentność procedur. Tym samym Polska dołączy do grona państw świadomie zarządzających ruchem w przestrzeni kosmicznej i posiadających przejrzysty system prawny - mówiła nam prezes Polskiej Agencji Kosmicznej (POLSA) dr Marta Wachowicz.
Nowe prawo kosmiczne w Polsce
Jednym z kluczowych punktów projektu jest uregulowanie kwestii ubezpieczeniowych. Resort rozwoju i technologii podkreśla, że działalność kosmiczna wiąże się z wysokim ryzykiem, które może potencjalnie wywołać szkody. Przekonać się mogli o tym choćby mieszkańcy Wielkopolski w lutym br., gdy na Ziemię spadły szczątki rakiety Falcon 9. Choć obyło się bez większych problemów, tego typu sytuacje mogą stanowić zagrożenie dla mienia czy życia ludzkiego.
Ministerstwo przypomina, że "zgodnie z Układem kosmicznym, odpowiedzialność międzynarodową za szkodę spowodowaną przez obiekt kosmiczny ponosi państwo wynoszące obiekt", zaś "zasady odpowiedzialności państwa uregulowane są w Konwencji o odpowiedzialności za szkody". Ustawa ma uzupełnić zasady odpowiedzialności za szkodę "o zasady odpowiedzialności operatorów, których obiekty kosmiczne lub działalność są przyczyną tej szkody".
W praktyce ustawa ma wprowadzić prawo skierowania przez Polskę roszczeń regresowych do operatora, jeżeli RP zapłaciła odszkodowanie ustalone w postępowaniu międzynarodowym. Operatorzy będą musieli posiadać ubezpieczenie OC, jeśli będą chcieli wykonywać działalność kosmiczną. To minister finansów ma decydować o wymaganiach ubezpieczeniowych.
Wysokie ryzyko działalności kosmicznej
Nowe prawo oznacza więc kolejne pole działalności dla sektora ubezpieczeniowego w Polsce. Polska Izba Ubezpieczeń była jedną ze stron opiniujących rządową propozycję. Jak przekazali nam w komentarzu jej przedstawiciele, oceniają ją pozytywnie.
"Projekt ustawy o działalności kosmicznej w Polsce jest zgodny z międzynarodowym prawem kosmicznym. Zasady odpowiedzialności są zgodne z przyjęte praktyką międzynarodową. Pozwolą skorzystać z doświadczeń innych krajów. Przepisy tworzą fundament do dalszego rozwoju polskiego sektora kosmicznego i ochrony interesów państwa oraz poszkodowanych w razie szkody" - wskazuje PIU.
Podobnie jak MRiT sektor ubezpieczeniowy widzi ryzyko wysokich szkód związanych z działalnością kosmiczną, która w Polsce z roku na rok nabiera tempa.
"Dzięki obowiązkowemu ubezpieczeniu, ubezpieczyciele mogą odpowiednio zarządzać ryzykiem. Zwiększa to także bezpieczeństwo sektora i nabiera to charakteru prewencyjnego, bowiem przed wystawieniem polisy wymagane będzie przedstawienia m.in. certyfikacji obiektu, audytu bezpieczeństwa, zgodności z normami kosmicznymi, prawidłowej rejestracji satelity oraz procedur unikania kolizji" - ocenia PIU.
"Kwota nie będzie stanowiła bariery dla przedsiębiorców"
Projekt zakłada, że wysokość sumy gwarancyjnej ubezpieczenia, w odniesieniu do jednego zdarzenia, będzie wynosić "nie więcej niż równowartość w złotych kwoty 60 milionów euro". Zdaniem PIU poziom ten wydaje się być wyważony.
"Kwota zapewni ochronę poszkodowanym i nie będzie stanowiła bariery dla przedsiębiorców prowadzących działalność kosmiczną, zwłaszcza mniejszych podmiotów i startupów kosmicznych. Prezes Polskiej Agencji Kosmicznej, wydając zezwolenie, określi w nim wymaganą wysokość sumy gwarancyjnej, biorąc pod uwagę rodzaj działalności, w tym rodzaj obiektu kosmicznego oraz ryzyko wystąpienia szkody" - oceniono.
Co istotne, z obowiązku posiadania ubezpieczenia będą zwolnione te jednostki, które będą wykonywać działalność kosmiczną w celu naukowym, edukacyjnym i wojskowym.
Kto poniesie odpowiedzialność za szkodę?
Jak zatem będzie wyglądać proces odszkodowawczy np. w przypadku, gdy na ziemię spadnie część satelity? PIU wskazuje, że wszystko będzie zależało od rodzaju zdarzenia. Inaczej bowiem będzie wyglądać postępowanie w sytuacji zderzenia satelitów na orbicie, a inaczej, gdy część obiektu spadnie na powierzchnię Ziemi czy też zakłóci np. usługi telekomunikacyjne.
"Proces będzie musiał uwzględniać elementy wynikające z międzynarodowego prawa kosmicznego. Jeśli szkoda powstała na Ziemi lub wyrządzona została statkowi powietrznemu - państwo wypuszczające obiekt ponosi odpowiedzialność absolutną. Jeśli szkoda powstała w kosmosie (np. między satelitami) - obowiązuje odpowiedzialność za winę" - precyzuje PIU.
Projekt ustawy o działalności kosmicznej został 16 grudnia skierowany do prac Sejmu.
Paulina Błaziak















