Reklama

Izraelski gaz trafi również do Polski? Złoża są ogromne

Gaz, który powinien niebawem zostać wyeksportowany z Izraela do Egiptu - jeśli tylko "historyczna" umowa zostanie zrealizowana - może też ostatecznie trafić do Polski.

- Przynajmniej takie były wstępne plany i luźne wypowiedzi ze strony polskiej. Co oznacza, że izraelski gaz mógłby zainteresować również nas - przyznaje dr Artur Skorek, badacz współczesnego Izraela, zajmujący się sprawami gospodarczymi.

To nowa i dość nieoczekiwana informacja o możliwej współpracy z państwem żydowskim - na polu dotychczas nieeksploatowanym - która pojawia się przy okazji ogromnego kontraktu między Izraelem a Egiptem. Nawet jeśli ta sprawa nie jest jeszcze całkowicie przesądzona, bo do wyjaśnienia pozostają jeszcze sporne kwestie, premier Benjamin Netanjahu już mówi o "historycznym" porozumieniu, dzięki któremu do kasy państwa mogą wpłynąć "miliardy" szekli.

Reklama

Konkretnie - za dostarczenie 64 mld metrów kwadratowych gazu w ciągu dziesięciu lat z dwóch złóż Tamar i Lewiatan, począwszy od przyszłego roku, egipska strona reprezentowana przez spółkę Dolphinus Holdings ma zapłacić równowartość 15 mld dolarów. Zresztą, to już kolejny duży kontrakt - po tym podpisanym z Jordanią w 2016 roku, zgodnie z którym do wschodniego sąsiada ma popłynąć przez piętnaście lat 45 mld m sześc. cennego surowca. Wartość? 10 mld dolarów.

- Jeśli umowa nie została jeszcze ostatecznie skonsumowana, to dlatego, że nie jest do końca wyjaśnione wcześniejsze porozumienie przewidujące dostarczanie gazu w... przeciwną stronę - mówi dr Artur Skorek.

Paradoks polega bowiem na tym, że w ciągu ostatniej dekady sytuacja odwróciła się niemal całkowicie. Najpierw to Egipt dostarczał gaz do Izraela, gdy złoża u wybrzeży Morza Śródziemnego na obszarze należącym do państwa żydowskiego nie były jeszcze znane. Ich odkrycie - połączone z regularnymi atakami terrorystycznymi na Półwyspie Synaj, którędy gaz płynął, a także z wyraźnym pogorszeniem kondycji egipskiej gospodarki - spowodowało jednak, że role się zmieniły.

- Od 2011 roku zaczęły się regularne ataki terrorystyczne na gazociąg położony na odcinku Al Arisz - Aszkelon. Izraelskie spółki złożyły sprawę do sądu arbitrażowego, który orzekł, że Egipt jest im winny ok. 2 mld dolarów. Odszkodowania nie zostały jednak wypłacone. Można przypuszczać, że dopóki ta kwestia nie zostanie rozwiązana, do faktycznej realizacji nowej umowy nie dojdzie - mówi dr Skorek.

Tym bardziej, że wówczas stroną była ta sama spółka egipska. Z drugiej strony, obydwaj partnerzy widzą znowu pole do porozumienia.

Jak pokaźne są złoża gazu w Izraelu? Na pewno na tyle duże, aby zaopatrywać również innych i to z ogromnym naddatkiem. Według najbardziej ostrożnych szacunków chodzi co najmniej o 250 mld metrów sześciennych. Władze skłaniają się jednak do bardziej odważnych prognoz, zbliżonych nawet do biliona metrów sześciennych. Dlatego, jak obliczyło Ministerstwo Energii, Izrael chciałby do roku 2040 wykorzystać na własne potrzeby 450 mld metrów sześc., a pozostałą część przeznaczyć na eksport. Najpierw do Egiptu, a potem również gdzie indziej.

Egipt to pierwszy kraj arabski, z którym władze Izraela podpisały traktat pokojowy, już w 1979 roku. Od tego czasu obydwa państwa utrzymują bliskie stosunki, szczególnie w dziedzinie bezpieczeństwa, choć współpraca mająca na celu zwalczanie grup powiązanych z dżihadystami nie zawsze jest oficjalna.

Nie ulega jednak wątpliwości, że porozumienie gazowe może nadać tej współpracy zupełnie nowy wymiar - gospodarczy - czemu kibicują również Amerykanie. Gdy pojawiły się pierwsze konkretne informacje na ten temat, na Twitterze nie omieszkał zareagować od razu Jason Greenblatt, specjalny wysłannik Donalda Trumpa na Bliski Wschód. "Taka kooperacja regionalna pozwala wzmacniać bezpieczeństwo i sprzyja rozwojowi dla sojuszników Stanów Zjednoczonych i tworzy warunki, dzięki którym jest możliwy pokój" - napisał Greenblatt.

Tu jednak pojawia się problem - którędy surowiec miałby być dostarczany. Teoretycznie najtańszym rozwiązaniem byłoby przywrócenie do użytku gazociągu używanego już wcześniej, na odcinku Al Arisz - Aszkelon. Na Półwyspie Synaj ciągle jest jednak niespokojnie, różne organizacje terrorystyczne nie zamierzają podporządkowywać się rządowi egipskiemu. Problem jest strategiczno-militarny.

Dlatego brana jest pod uwagę budowa nowego gazociągu - bezpośrednio ze złóż podmorskich z ominięciem półwyspu.

- Na temat projektu nazywanego East Med, między złożami śródziemnomorskimi, m.in. izraelskimi, a lądowym terytorium Unii Europejskiej, trwają już debaty w Izraelu, Grecji, we Włoszech i na Cyprze - mówi dr Skorek.

Ale nie jest to perspektywa taka szybka. Nawet gdyby budowa została zatwierdzona, gazociąg miałby szansę powstać nie wcześniej niż w 2025 roku.

Nie zmienia to faktu, że dzięki odkrytym złożom znaczenie gospodarcze Izraela wzrasta w regionie niepomiernie, pod względem zabezpieczenia gazowego jest on już samowystarczalny, a w najbliższych latach będzie chciał również podzielić się tym surowcem.

Czy pomoże w tym nowy strategiczny gazociąg i przede wszystkim - czy to otworzy nowe możliwości dla Polski? To wcale nie jest wykluczone.

Remigiusz Półtorak

Pobierz darmowy program do rozliczeń PIT 2017

Dowiedz się więcej na temat: złoże | gaz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »