Reklama

Jak Tajwan pokonał wirusa

W czasie całej pandemii na Tajwanie zmarło... 11 osób, podczas gdy w Polsce umiera kilkaset dziennie. Naukowców zastanowiło to dlaczego kraj mający tak silne związki z Chinami, gdzie pandemia wybuchła, tak dobrze z nią sobie poradził. Zawdzięcza to przemyślanej i konsekwentnej strategii. Jaka ona była?

Reklama

Oczywiście - Tajwan leży na wyspie. Wyspiarskiemu krajowi znacznie łatwiej kontrolować ruch graniczny i zapobiegać transgraniczne rozprzestrzenianie się pandemii. Tajwan 20 stycznia 2020 roku utworzył Centralne Centrum Zarządzania Epidemią, które miało koordynować współpracę między różnymi ministerstwami i agencjami rządowymi oraz między rządem a przedsiębiorstwami i bardzo szybko zamknął granice. Zakaz podróży z Chin i do Chin dotyczył milionów osób.

Nauka na własnych błędach

Reklama

Niemniej sam fakt wyspiarskiego położenia nie jest wystarczającym wytłumaczeniem sukcesu. Zupełnie odmienny jest przykład Wielkiej Brytanii. Nawet Irlandia, której udało się z sukcesem zmierzyć z wiosenną i jesienną falą w 2020 roku, ale przy trzeciej poradziła sobie dużo gorzej. Autorzy badań zastrzegają jednak, że uzyskane przez nich wyniki niekoniecznie niekoniecznie musiałyby się potwierdzić w innym państwie, nie mającym atutu wyspiarskiego położenia.

Inne dane charakteryzujące Tajwan, prócz bliskość Chin i silnej tkanki powiązań społecznych obrazują wysokie ryzyko w ekspozycji na pandemię. Na wyspie mieszka 23,6 miliona ludzi, a gęstość zaludnienia, która wynosi 649 osób na km kwadratowy, jest ponad pięć razy większa niż w Polsce. Gęstość zaludnienia sprzyja rozprzestrzenianiu się zakażeń. Tak było przy poprzedniej wielkiej epidemii SARS w 2003 roku, podczas której rząd nie wykazał się właściwą reakcją. Tym razem było inaczej. Tajwan nauczył się na własnych błędach.

Dziewięciu naukowców z kilku ośrodków badawczych w stolicy Tajwanu Taipei oraz w USA podjęło wyzwanie, by wytłumaczyć dlaczego na Tajwanie doszło do tak niewielkiej liczby zgonów. Postawili sobie pytanie, czy kraj zawdzięcza sukces polityce publicznej. Wyniki badań opublikowali w tygodniku "Journal of the American Medical Association" wydawanym przez Amerykańskie Towarzystwo Medyczne.

Autorzy badania skoncentrowali się na osławionym od kiedy mamy do czynienia z pandemią współczynniku R. Przypomnijmy co to takiego. To średnia liczba osób zakażanych przez jednego chorego. Kiedy współczynnik replikacji wirusa jest większy od 1 - pandemia się rozszerza. Jeśli jest mniejszy od 1 - pandemia gaśnie.

BIZNES INTERIA na Facebooku i jesteś na bieżąco z najnowszymi wydarzeniami

Badacze oszacowali, że współczynnik R dla Tajwanu powinien wynosić, mniej więcej tyle, ile dla położonych po drugiej stronie cieśniny Chin, czyli 2,5. Można powiedzieć, że przy współczynniku 2,5 pandemia szaleje. Potem połączyli hipotetyczny model transmisji wirusa ze szczegółowymi danymi rzeczywistymi o 158 przypadkach zachorowań w I połowie zeszłego roku.

Dwie strategie

Naukowcy doszli do wniosku, że Tajwan zawdzięcza swój sukces połączeniu dwóch strategii. Pierwsza z nich dotyczyła poszczególnych przypadków, a druga całej populacji. Strategia oparta na przypadkach zachorowań obejmowała wykrywanie zarażonych osób poprzez masowe testy, następnie izolowanie zakażonych, śledzenie kontaktów oraz 14-dniową kwarantannę dla zidentyfikowanych osób z kontaktów. Środki populacyjne obejmowały politykę noszenia masek na twarzy, zalecenia dotyczące higieny osobistej i dystansu społecznego. Skuteczne połączenie ich obu przesądziło o sukcesie.

Badanie wykazało, że strategia oparta na przypadkach spowodowała obniżenie współczynnika R z 2,5 do 1,53. Co w niej okazało się najbardziej w niej skuteczne dla powstrzymania pandemii? Kwarantanna osób "z kontaktów". Dzięki poddaniu ich izolacji ograniczono wtórne zakażenia, czyli przenoszenie się choroby dalej, na kolejnych ludzi. Przerwano łańcuszki transmisji.

Polityka populacyjna natomiast, czyli dystans społeczny, higiena i noszenie masek zmniejszyły współczynnik R z 2,5 do 1,3. Takie byłyby wyniki, gdyby jedna lub druga polityka były prowadzone samodzielnie. Ale to właśnie  połączenie obu tych podejść - skoncentrowanego na indywidualnych przypadkach i populacyjnego - doprowadziło do sukcesu. I oczywiście - dołożyła się do tego silna dyscyplina społeczna wraz z powszechnym przestrzeganiem zaleceń.

Nie czekaj do ostatniej chwili, pobierz za darmo program PIT 2020 lub rozlicz się online już teraz!

Różne możliwości

Żadne z podejść z osobna nie obniżyłoby wskaźnika R poniżej 1. Połączenie ich doprowadziło do tego, że R spadł najpierw do 0,82, a następnie do zaledwie 0,62. Autorzy badania twierdzą, że oba podejścia są skuteczne, kiedy stosowane są konsekwentnie i równocześnie.

"Tak było w przypadku Tajwanu, ale nie w innych krajach, na przykład w Anglii, gdzie opóźnienia między testami, wynikami i izolacją zmniejszają skuteczność polityki opartej na przypadkach" - komentuje Patricia Fitzpatrick, profesor epidemiologii i statystyki biomedycznej w University College w Dublinie na portalu The Conversation.

Autorzy badań zwracają też uwagę, że skuteczna realizacja polityki intensywnego śledzenia kontaktów nie jest możliwa, gdy publiczne systemy opieki zdrowotnej są przeciążone. Nie ma wtedy możliwości zapobiegania marszu pandemii i trzeba walczyć z jej katastrofalnymi skutkami.

Jacek Ramotowski

***

Dowiedz się więcej na temat: koronawirus | Tajwan

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »