Reklama

Jarosińska-Jedynak, MFiPR: Dodatkowe mld zł na dotacje dla firm jeszcze w maju

- Jeszcze w maju powinny wystartować dotacje na kapitał obrotowy. Wspólnie z marszałkami województw doprecyzowujemy zasady i obliczamy możliwości finansowe, ale już wiadomo, że wygospodarujemy co najmniej kilka miliardów złotych – mówi w rozmowie z Interią Małgorzata Jarosińska-Jedynak, minister funduszy i polityki regionalnej. Niewykluczone też, że już w czerwcu – zauważa - UE osiągnie porozumienie w sprawie budżetu na lata 2021-2027.

Bartosz Bednarz, Interia: Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej przygotowało dla firm dotkniętych skutkami pandemii tzw. Funduszowy Pakiet Antywirusowy, czyli programy wsparcia finansowane z funduszy europejskich. Nie mówimy tu jednak o nowych środkach, ale ich przesunięciu z dotychczasowych konkursów na szczególny cel jakim jest walka z SARS-CoV-2 i utrzymanie płynności firm. Na co te pieniądze resort funduszy przeznaczył?

Reklama

Małgorzata Jarosińska-Jedynak, minister funduszy i rozwoju regionalnego: - To sumy idące już w miliardy złotych, ale nasz Funduszowy Pakiet Antywirusowy traktujemy jako kompleksowe działania w różnych aspektach życia gospodarczego i społecznego. Ponieważ każde pieniądze, które będą zasilać i już zasilają gospodarkę mają teraz charakter antykryzysowy.

- Przeznaczamy pieniądze na ochronę zdrowia, odzież ochronną, maseczki, kombinezony, rękawiczki dla medyków i służb, które dbają o nasze bezpieczeństwo, sprzęt niezbędny w szpitalach czy najistotniejsze teraz środki dezynfekujące. Tylko w programie Infrastruktura i Środowisko przekazaliśmy na te cele ponad 750 mln złotych.

- Nie zapominamy o wsparciu przedsiębiorczości. Przedsiębiorcom oferujemy pomoc na zabezpieczenie doraźnych potrzeb, dostarczamy kapitału obrotowego, pomagamy utrzymać miejsca pracy. I tutaj, wspólnie z marszałkami województw na dofinansowanie do pensji pracowników przeznaczyliśmy ponad 2,6 mld złotych. Pracodawcy złożyli już 125 tysięcy wniosków. Liczba osób objętych tym wsparciem to w tej chwili 165 tys.

- Nie zatrzymaliśmy "Szybkiej Ścieżki", bo to dobrze znana przedsiębiorcom i przyjazna dla nich formuła ubiegania się o unijne wsparcie na działalność z zakresu B+R. Co więcej uruchomiliśmy konkurs "Szybka Ścieżka - Koronawirusy". Dla firm lub ich konsorcjów z jednostkami badawczymi mamy 200 mln zł na badania związane z diagnostyką, leczeniem i profilaktyką chorób wirusowych. 


- Wiele innych konkursów jest w toku, uruchamiane są kolejne. Tam, gdzie trzeba zwiększamy budżet, zmieniamy terminy, łagodzimy kryteria. Wszystko po to, by firmom łatwiej było przejść przez czas pandemii bez większych start, utrzymując zatrudnienie i - przykładowo - w konkursie na tworzenie infrastruktury B+R w firmach wydłużyliśmy czas na złożenie wniosku ze względu na pandemię koronawirusa do końca czerwca. Myślę, że część z tych środków posłuży przedsiębiorcom do wzmocnienia zaplecza innowacyjnego w sektorach medycznym i farmaceutycznym. W tym obszarze mówimy o 350 mln zł.

- Nie zapominamy o dużych publicznych inwestycjach infrastrukturalnych. Może nie są one wprost antywirusowe, to z pewnością są antykryzysowe. Podpisujemy nowe umowy na przygotowane projekty, np. na budowę kolejnych odcinków dróg S7 czy S19. Takie inwestycje dają zatrudnienie i dochody wielu podmiotom. Czym więcej firm przetrwa kryzys, czym więcej zostanie uratowanych miejsc pracy, tym łatwiejszy będzie restart gospodarki po tym, jak już uporamy się z epidemią koronawirusa. Ale robimy też przegląd projektów, np. kolejowych, które są realizowane, bądź przygotowywane do realizacji. Tam, gdzie - ze względu na opóźnienia wynikające z epidemii - nie uda się domknąć projektu w tej perspektywie, chcemy go dzielić na mniejsze i częściowo przesuwać na kolejną.


To, że firmy faktycznie korzystają z rozwiązań pomocowych, może świadczyć pożyczka płynnościowa BGK, w której środki wyczerpały się w kilka dni.

- Z końcem kwietnia wspólnie z BGK uruchomiliśmy dla przedsiębiorców, którzy znaleźli się w trudnej sytuacji w związku z koronawirusem wspomniane pożyczki płynnościowe. Produkt okazał się hitem od pierwszych dni. Zainteresowanie nimi jest ogromne, dlatego zwiększyliśmy budżet o ponad jedną trzecią i teraz dokładamy kolejne 150 milionów złotych z programu Inteligentny Rozwój. Do dyspozycji mamy już pulę 550 mln złotych. Jeśli zajdzie taka potrzeba będziemy zwiększać ten budżet. Jest to na tyle atrakcyjny produkt dla przedsiębiorców, że nie możemy tego wykluczać.

- Notyfikujemy w Komisji Europejskiej kolejne programy pomocowe. Chcemy mieć pewność, aby komisja nigdy nie zakwestionowała nam w przyszłości tych wydatków, które teraz są ponoszone. Jeszcze w maju chcemy wystartować z dotacjami do kapitału obrotowego. Jest to produkt, który planujemy realizować wspólnie z marszałkami województw.

- Doprecyzowujemy zasady, sposób udzielania wsparcia, ale już wiadomo, że powinno udać się wygospodarować co najmniej kilka miliardów złotych na wsparcie kapitału obrotowego w firmach w formie dotacyjnej. Chcemy by średnie firmy korzystały ze wsparcia z programów krajowych (POIR i POPW), natomiast mikro i małe - z regionalnych programów operacyjnych. Po pożyczce płynnościowej będzie to kolejna, bardzo atrakcyjna oferta dla przedsiębiorców w ramach Funduszowego Pakietu Antywirusowego.

Jak wygląda obecnie sytuacja z wykorzystaniem funduszy unijnych?

- Idziemy równym miarowym tempem. Mamy już podpisanych ponad 61,5 tysiąca umów o dofinansowanie na całkowitą sumę 460 mld zł. W tej kwocie z UE pochodzi 280,0 mld zł, co stanowi 83,8 proc. dostępnej dla nas puli na lata 2014-2020. Z Komisją Europejską rozliczyliśmy już wydatki w wysokości 169,1mld zł, w tym dofinansowanie unijne w kwocie 143,6 mld zł - to z kolei stanowi 43,5 proc. alokacji.

- KE wypłaciła dotychczas wszystkim państwom członkowskim fundusze w wysokości 114,1 mld euro. Z tej kwoty do Polski trafiło 30,7 mld euro, czyli 40 proc. z naszej puli. Nominalnie jesteśmy niekwestionowanym liderem, ale także w procentowym ujęciu daje nam to wysokie szóste miejsce pośród wszystkich krajów UE. Kwota przekazana przez KE do Polski stanowi 27 proc. wszystkich wypłaconych dotychczas państwom członkowskim środków. A to oznacza, że do Polski trafia więcej niż co czwarte euro wypłacane przez KE na realizację polityki spójności we wszystkich unijnych krajach.

Obecna perspektywa się kończy, a to rodzi obawy, że część środków przepadnie. Pandemia i zamrożenie gospodarki planowaniu inwestycji nie sprzyja.

- Spokojnie możemy powiedzieć sobie, że wielkiego zastoju w realizacji projektów unijnych nie dostrzegamy. Początek roku, niezależnie od okoliczności, zwykle jest nieco wolniejszy, jeśli chodzi o wykorzystanie funduszy UE. To wynika ze specyfiki i naturalnej dynamiki procesów inwestowania i zwłaszcza rozliczania pieniędzy unijnych. Zawsze najintensywniejsza jest końcówka roku.

- Obawiając się, że pandemia koronawirusa wyhamuje działania beneficjentów, wielu z nich utrudni albo wręcz uniemożliwi prowadzenie projektów, wydaliśmy rekomendacje dla instytucji, by reagowały elastycznie i indywidualnie podchodziły do każdej sprawy zgłaszanej przez podmioty realizujące projekty.

- Zgodziliśmy się na przesunięcia funduszy, wydłużanie terminów naborów czy czasu na rozliczenie projektów, pracę zdalną komisji oceniających wnioski, uproszczenia w procedurach administracyjnych, kontrolnych. Przygotowaliśmy tzw. specustawę funduszową, przedstawiliśmy szeroką ofertę wsparcia antywirusowego i antykryzysowego - czyli Funduszowy Pakiet Antywirusowy finansujemy i ochronę zdrowia i realną gospodarkę.

- Od strony instytucjonalnej szybko dostosowaliśmy się do nowych, trudnych warunków, a patrząc na wskaźniki, o których mówiłam wcześniej, także beneficjenci potrafią działać w niesprzyjających okolicznościach. Liczba składanych wniosków, podpisywanych umów i rozliczane kwoty nie odbiegają znacząco od standardów. Zmieniły się nieco priorytety, ale zarówno pomocowe, jak i inwestycyjne wsparcie z UE zasila firmy, samorządy, organizacje pozarządowe, uczelnie, jednostki badawcze. Fundusze UE działają w gospodarce, uzupełniając i wzmacniając rządową tarczę antykryzysową.

Czy są dyskutowane rozwiązania, by obecną perspektywę wydłużyć: i to zarówno dać przedsiębiorcom więcej czasu na składanie wniosków, jak i na wykonanie inwestycji?

- Takie rozmowy są prowadzone. Pojawiał się postulat zarówno w trakcie prac nad pierwszym, jak i drugim pakietem legislacyjnym. Nie spotkał się on z akceptacją Komisji Europejskiej, która zauważa, że w dobie pandemii środki powinny być szybko wydawane, a wydłużenie okresu kwalifikowalności jest działaniem dokładnie odwrotnym. Jakkolwiek trudno się z tą opinią nie zgodzić, to trzeba brać pod uwagę, że mogą się pojawiać i utrzymywać problemy utrudniające terminowe rozliczenie niektórych projektów. Jestem jednak przekonana, że znajdziemy razem z KE optymalne rozwiązanie.

- Przede wszystkim naszym celem będzie jak najszybsze przyjęcie Wieloletnich Ram Finansowych na lata 2021-2027. Opóźnianie obecnej perspektywy może nie być korzystne z wielu względów. Po pierwsze, będzie to skomplikowane finansowo i prawnie. Po drugie, wydłużenie perspektywy mogłoby nastąpić o rok, maksymalnie dwa, a prace nad kolejnym unijnym budżetem i tak będą musiały toczyć się równolegle. Po trzecie, sytuacja gospodarcza w UE w najbliższym czasie zapewne będzie pogarszać się i może okazać się, że to już nie polskie regiony potrzebują najwięcej wsparcia, a południowe regiony Unii Europejskiej.

- Gorsze wskaźniki makroekonomiczne w skali UE, mogą oznaczać przesunięcie niektórych polskich regionów z kategorii regionów najbiedniejszych do kategorii regionów przejściowych - w wyniku tzw. efektu statystycznego, a nie rzeczywistego wzbogacenia się. A taka sytuacja oznacza nie tylko mniej środków na działania rozwojowe, ale także niższe poziomy dofinansowania z budżetu UE.

Na jakim etapie są obecnie negocjacje budżetowe?

- Nie zostały zamrożone, przeniosły się do stołu wirtualnego. Nie zwalniamy tempa w negocjacjach, cały czas się toczą i dyskutujemy nad nowym rozdaniem, nad nowymi zasadami, nad wykorzystaniem środków. Pandemia ma na to swój wpływ - wszyscy czujemy presję i nikt chyba nie kwestionuje potrzeby szybkiego przyjęcia i uruchomienia nowego budżetu, tak aby mógł on łagodzić te negatywne skutki, które mogą się pojawić.

Czy ta presja przełoży się na to, że przywódcy państw unijnych dojdą w końcu do porozumienia?

- Cały czas konsekwentnie podkreślamy, że podstawowym elementem odbudowy gospodarczej po pandemii powinien być nowy, ambitny, wieloletni budżet UE, tak żeby utrzymać w nim silną pozycję polityki spójności. O potrzebie ponownego przemyślenia priorytetów na nową perspektywę mówi także przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen. Wola i pole do rozmów jest zatem po każdej stronie.

- 13 maja, na posiedzeniu plenarnym w PE, przewodnicząca KE zapowiedziała zwiększenie puli na politykę spójności w zmodyfikowanych WRF. A ta nadwyżka ma być rozdzielana wg kryteriów związanych z ciężarem gospodarczych i społecznych skutków kryzysu. Zapowiedziała wzmocnienie takich programów jak Invest EU, Horyzont Europa, stworzenie nowego programu będącego odpowiedzią na zapotrzebowanie w obszarze zdrowia. Te programy zarządzane mają być centralnie przez KE. Wszyscy dążą do tego, żeby jak najszybciej, mając na uwadze skutki epidemii zamknąć te negocjacje.

- Prezydencja niemiecka startuje za miesiąc, więc wszyscy mocno trzymają kciuki, aby to był właśnie czerwiec, kiedy będziemy mogli mówić o domknięciu negocjacji budżetowych.

Polska na taki plan przystanie?

- Każde środki, które będą inwestowane w przedsiębiorców, w gospodarkę, niezależnie od tego, czy będą one zarządzane centralnie, czy przez poszczególne kraje, ale trafią do gospodarki, będą ją wzmacniać i zapobiegać negatywnym skutkom koronawirusa, są dzisiaj niezbędne.

- Oczywiście korzystniej jest, kiedy środki są dystrybuowane przez państwo członkowskie, bo wiemy, na jakie potrzeby odpowiadamy, możemy szybko zareagować i adekwatnie dostosować konkursy, nabory do tego, co akurat w danym momencie jest potrzebne na rynku. Te rozmowy prowadzone w marcu i kwietniu z KE dotyczące uelastycznienia zasad finansowania projektów odpowiadających na potrzeby walki z pandemią pokazują, że to państwa członkowie najlepiej wiedzą, jak te środki przekazać do gospodarki, by odnieść jak najlepszy efekt skali.

- Wydaje się, że wśród priorytetowych wydatków antykryzysowych powinny znaleźć się, takie dziedziny jak turystyka, infrastruktura, rolnictwo, transport, służba zdrowia czy utrzymanie miejsc pracy. Dostosowaniu Wieloletnich Ram Finansowych do potrzeb kryzysu powinno towarzyszyć szybkie uzgodnienie dodatkowych ambitnych instrumentów ożywienia gospodarczego, jak proponowany fundusz odbudowy. Preferowanym przez Polskę scenariuszem jest przyjęcie nowego budżetu i planu odbudowy jako jednego pakietu na czerwcowym szczycie Rady Europejskiej.

Co zostało z planów poszukiwania nowych źródeł finansowania rosnących potrzeb wydatkowych? Obecnie ze względu na czasy kryzysu UE może od tego nie uciec.

- Jeszcze przed pandemią i teraz też premier Mateusz Morawiecki mówi o silnej Unii Europejskiej, która solidarnie wspiera realizację polityki spójności, która śmiało projektuje ambitny budżet skrojony tak, aby sprostać wyzwaniom współczesnego świata. Mówił o Europie, która nie chce u siebie rajów podatkowych, a budującym europejską gospodarkę firmom potrafi pomóc w czasie próby nie tylko takiej jak czas pandemii.

- Aby nie pogłębić złej sytuacji fiskalnej, należy wykorzystać zdolności pożyczkowe na poziomie europejskim. Nasz premier wielokrotnie powtarzał też, że UE ma ponadto niewykorzystane zasoby w postaci nowych form opodatkowania. Wymienia tu transakcje finansowe, podatek cyfrowy, korzyści systemowe ze wspólnego rynku czy węglową opłatę graniczną. UE powinna też poważniej podejść do walki z oszustwami podatkowymi. Unia Europejska opiera się na wartościach - jedną z nich jest solidarność. Tej potrzebujemy zawsze, a zwłaszcza w tak trudnych dla wszystkich czasach, jak obecnie.

Rozmawiał Bartosz Bednarz

Pobierz darmowy program do rozliczeń PIT 2019

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama