Reklama

Jarosław Janecki: Niepewna droga wychodzenia z kryzysu po pandemii

Wszystko zależy teraz od szczepionki i od tego, czy ludzie będą chcieli się zaszczepić. Jeśli z tym pójdzie dobrze, w II kwartale przyszłego roku gospodarka z przytupem powróci do wzrostu. Ale za inflacją się nie rozstaniemy - mówi Interii Jarosław Janecki, doktor Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie, członek Towarzystwa Ekonomistów Polskich.

Jacek Ramotowski, Interia: Czy pandemia wybiła nas równowagi makroekonomicznej?
Jarosław Janecki; członek Towarzystwa Ekonomistów Polskich: - W 2020 roku mamy pierwszą od transformacji gospodarczej recesję. Jest to zatem sprawa wyjątkowa. Pandemia silnie zaburzyła procesy gospodarcze doprowadzając do recesji większość gospodarek na świecie. Mamy do czynienia z okresem, w którym występują silne bodźce do zmiany zachowania podmiotów gospodarczych, również i polska gospodarka znalazła się w dużej nierównowadze.

Na jak długo? Kiedy ją odzyskamy?

Reklama

- Pytanie o powrót do normalności sprzed pandemii sprowadza się do odpowiedzi o to kiedy zakończy się sama pandemia. Wszystko zależy od rozwoju sytuacji epidemicznej, a rozmawiamy w momencie wprowadzania przez niektóre kraje "twardego lockdownu", pojawiają się również informacje o nowej mutacji wirusa. Żyjemy zatem w okresie o podwyższonej niepewności w odniesieniu nawet do najbliższych tygodni. Powszechna jest zgoda co do tego, że czeka nas pełzający lockdown przez najbliższe miesiące. Luzowanie będzie wpływać na podaż i na popyt, i na nastroje konsumentów. Dużą niewiadomą będzie stanowiła popularność szczepień i szybkość ich przeprowadzenia. Być może powinna pojawić się presja ze strony pracodawców. Większe firmy powinny oczekiwać, że pracownicy się zaszczepią, gdy będzie dostępna szczepionka. Będzie to korzystne dla obu stron, zarówno pracodawców jak i pracowników. Szczepienie będzie zresztą w okresie popandemicznym jednym z kryteriów do podróżowania czy też uczestniczenia w dużych imprezach jak mecze sportowe, koncerty. Tego rodzaju plany już powstają. Jeśli chodzi o wzrost PKB to wyraźniejsze przyspieszenie aktywności gospodarczej powinno nastąpić nie wcześniej niż w II kwartale 2022 roku, zakładając optymistyczny scenariusz sprawnego procesu szczepień.

Czyli pójdziemy dalej tą ścieżką, co przed kryzysem?

- Czwarty kwartał 2020 roku może przynieść jeszcze silny spadek PKB, wyraźnie powyżej 4 proc. rok do roku. W mniejszej skali spadek PKB będzie kontynuowany w I kwartale przyszłego roku. W II kwartale 2020 roku, kiedy będziemy mieli efekt bazy statystycznej, jak też z uwagi na oczekiwane poluzowanie obostrzeń, powinniśmy być świadkami wyraźnego wzrostu PKB, być może w okolicach do 6-7 proc. rok do roku. W II półroczu bardzo prawdopodobny jest wzrost powyżej 4 proc., wszystko przy założeniu, że proces szczepień będzie przebiegał bez zakłóceń.

Nie popadniemy w stagnację?

- Nie sądzę, żebyśmy w dłuższym okresie, w najbliższych latach mogli mieć stagnację. Realizacja przekładanych z okresu pandemii inwestycji, wykorzystywanie funduszy z budżetu unijnego, w tym funduszu odbudowy w oczywisty sposób będzie stymulować wzrost gospodarczy. Jest wiele czynników, które mogą przyczynić się do wzrostu aktywności w dłuższym okresie - nowe technologie, sprawy związane z zieloną energią, "silver economy".

Będzie wciąż podział na wygranych i przegranych czy się zatrze?

- GUS przeprowadza od wielu miesięcy dodatkowe badania wpływu pandemii COVID-19 na koniunkturę gospodarczą. Listopadowe wyniki wskazują na pogorszenie sytuacji w zależności od rodzaju obostrzeń w prowadzeniu działalności gospodarczej wprowadzanych w

poszczególnych sektorach gospodarki. Nie jest zaskoczeniem, że wzrost udziału ankietowanych podmiotów wskazujących na poważne lub zagrażające stabilności firmy negatywne skutki pandemii występuje w przypadku jednostek handlowych, szczególnie zatrudniających ponad 250 osób oraz w sekcji zakwaterowanie i gastronomia. Okres wychodzenia z kryzysu będzie przebiegał w różny sposób w przypadku poszczególnych sektorów gospodarki, jest to sprawa oczywista. Ponadto, po okresie pandemii podzieliłbym przedsiębiorstwa na takie, które wyjdą z mniejszym lub większym dodatkowym zadłużeniem. Polityka przedsiębiorstw w odniesieniu do ich zadłużenia będzie czynnikiem różnicującym szanse szybszego wyjścia z problemów. W sytuacji wzrostu konkurencyjności lub w przypadku niskomarżowych biznesów, może pojawić się problem z obsługą zadłużenia. Jest to bardzo realne zagrożenie dla tych przedsiębiorstw, które w nadmierny sposób korzystały z kredytu w celu utrzymania się na rynku.

Będą bankructwa?

- Tego nigdy nie da się uniknąć. Pozostaje jedynie minimalizować straty. Kluczowe będą wówczas decyzje restrukturyzacyjne, dotyczące fuzji lub przejęć. Według raportu Euler Hermes w okresie trzech kwartałów 2020 roku liczba niewypłacalności była o 12 proc. większa niż przed rokiem i najwyższa od dekady. Pamiętajmy, że był to okres, w którym funkcjonowała rządowa tarcza antykryzysowa.

Bezrobocie w związku z tym mocno wzrośnie?

- Na rynku pracy jeszcze nie widzieliśmy poważniejszych, negatywnych efektów pandemii, gdyż wiele podmiotów korzystało z rządowej tarczy i w związku z tym zobowiązało się do utrzymania zatrudnienia. Efekty mogą pojawić się po wygaśnięciu ochrony. Negatywne efekty pandemii mogą zatem pojawić się w dłuższym okresie. Głównym wyzwaniem na poziomie mikro- i makro będzie problem dostosowywania decyzji uwzględniających znacznie wyższe zadłużenie. To niewątpliwie duże wyzwanie zarówno dla wielu przedsiębiorców jak i osób decydujących o procesie zarządzania zadłużeniem w skali kraju.

Kiedy finansom państwa uda się wyjść z długów?

- To proces wieloletni, zależny od wielu parametrów. Ustabilizowanie sytuacji w finansach publicznych potrwa kilka lat pod warunkiem, że nie wystąpią kolejne szoki. W przypadku Polski mamy do czynienia z wyraźnym wzrostem kategorii wydatków "sztywnych" wynikającym ze wzrostu zadłużenia, w tym zadłużenia w BGK i PFR. Dużo zatem zależy od tego, czy polityka fiskalna będzie prowadzona w sposób odpowiedzialny. Konieczne w tym przypadku jest poważne podejście do stabilizującej reguły wydatkowej. Otwarte pozostaje pytanie kiedy wejdziemy na stabilną ścieżkę takiego tempa wzrostu nominalnego PKB, które będzie przewyższało tempo wzrostu zadłużenia.

Będziemy się zmagać całe lata z deflacją, czy przeżyjemy inflacyjny szok?

- W skali globalnej zwiększa się prawdopodobieństwo przejściowego wzrostu inflacji.  Pandemia ograniczyła konsumpcję i po procesie szczepienia możemy być świadkami jej gwałtowniejszego odreagowania. Wyższy popyt spotka się z ograniczeniami po stronie podażowej, co może przynieść wzrost inflacji bazowej. Obserwujemy już wzrost cen surowców, frachtu i ograniczenia podażowe. Cześć zakładów była w okresie pandemii nieczynna i efekty tego mogą pojawić się w przyszłym roku. Poza tym pandemia doprowadziła do zmian we wzorcach wydatków konsumenckich, które mogą wpływać na pomiar inflacji. Pojawia się coraz więcej wyników badań wskazujących, że ceny konsumpcyjne w czasie pandemii są wyższe, niż sugeruje CPI, o czym pisze m.in. Alberto Cavallo.

To będzie tylko odreagowanie, czy inflacja z nami zostanie na długo?  

- Podwyższona dynamika inflacji może utrzymywać się w dłuższym okresie. Z czynników zewnętrznych główne zagrożenie dla inflacji stanowi wzrost cen surowców, ale nie tylko. Zauważalne jest ograniczenie procesów globalizacji, które zbijały ceny, do tego dochodzą problemy ze starzeniem się społeczeństwa, co będzie prowadziło do niedoboru pracowników i w efekcie może podwyższać koszty produkcji. Pamiętajmy również, że polityka klimatyczna będzie wymuszała ponoszenie kosztów, które w niektórych sektorach mogą przełożyć się na wzrosty cen.

W gospodarce i w kieszeniach ludzi pojawiło się tyle wydrukowanego pieniądza ile jeszcze nigdy w historii.

- Rzeczywiście pieniądza jest więcej, ale jednocześnie wyraźnie spadła szybkość obiegu pieniądza w gospodarce. To normalna sytuacja pojawiająca się w trakcie kryzysów, efekt chęci posiadania gotówki, płynniejszych i bezpieczniejszych aktywów. Polityka banków centralnych, która dziś nie jest skupiona na ewentualnych ryzykach inflacyjnych jest jednak argumentem przemawiającym za scenariuszem podwyższonej inflacji. Zresztą ona już jest, tyle, że na rynku aktywów. Niskie stopy i dopuszczenie do wzrostu inflacji przez Fed, luźniejsza polityka EBC oraz utrzymywanie w dłuższym okresie programów stymulacyjnych będzie zwiększało prawdopodobieństwo wzrostu inflacji w dłuższym okresie. Nikt dziś nie jest jednak w stanie powiedzieć kiedy pojawią się konsekwencje luźnej polityki pieniężnej.

A w Polsce jak będzie z inflacją?

- W Polsce, należy uwzględnić szereg czynników krajowych. Zmiany w podatkach będą działały na niektóre komponenty inflacji, a czekają nas między innymi: podatek handlowy, cukrowy, od alkoholi w małych butelkach, wzrost cen prądu czy też podatków lub opłat lokalnych. Ważny jest element behawioralny reakcji konsumentów na zmiany cen. Jest obawa, że oceny i odczucia konsumentów będą rozmijały się z obserwowanymi wskaźnikami, gdyż będą drożały towary kupowane na co dzień. Przedstawiana dwa lata temu podczas Kongresu Statystyki Polskiej wyniki badań ekonomistów z NBP wskazywały, że przeciętnie gospodarstwa domowe o niższych wydatkach doświadczają inflacji o 0,2 pp. wyższej. W 2021 roku, podobnie jak po pierwszej fali pandemii i zniesieniu lockdownu, zwiększa się ryzyko wzrostu cen usług i innych komponentów inflacji bazowej. Wyższe ceny mogą być efektem wzrostu kosztów funkcjonowania firm, ale również i chęci szybszego odrobienia strat, jakie poniosły firmy w okresie pandemii. Inflacja średnioroczna w tym roku może wynieść 3,3-3,4 proc. W I kwartale 2021 roku może znaleźć się poniżej celu, a w II półroczu już powyżej celu inflacyjnego NBP.

Biznes INTERIA.PL na Twitterze. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze

Co z nierównowaga zewnętrzną?

- Ostatnie miesiące mogą nastrajać nas optymizmem. Rośnie nadwyżka w bilansie płatniczym. Z jednej strony uruchamianie przedsiębiorstw po okresach przestojów związanych z pandemią sprzyja wzrostowi produkcji w branżach eksportowych, z drugiej strony nieco słabszy import przyczynia się do nadwyżki handlowej. Warto jednak zauważyć obniżanie salda inwestycji bezpośrednich, w tym inwestycji portfelowych.

Banki przetrwają kryzys?

- Banki powinny zastanowić się jak zmieniać strategie, a nie skupiać się wyłącznie na ograniczaniu zatrudnienia, co oczywiście w wielu przypadkach jest niezbędne. Muszą jak najszybciej wykorzystały okres kryzysu i wprowadzać nowe rozwiązania gwarantujące przetrwanie na coraz trudniejszym rynku. Praktycznie każdy bank stoi przed wyzwaniem położenia większego nacisku na usługi zdalne, rozwiązanie problemów związanych ze stratami na kredytach, w tym kredytach walutowych. Szkoda, że przez tak długi okres nie udało się rozwiązać w sposób systemowy problemu kredytów we frankach. Generalnie szybkie i głębokie zmiany w stylu zarządzania bankami są wymogiem chwili. Funkcjonowanie banków w sposób taki, jak przez ostatnie dziesiątki lat, jest już praktycznie niemożliwe, pewna era bankowości zakończyła się bezpowrotnie. Jeśli tego nie zrozumieją zarządzający tymi instytucjami, to banki będą bardzo szybko wypychane z rynku przez rosnącą konkurencję ze strony fintechów.

Rozmawiał: Jacek Ramotowski

***

Trwa wielka loteria na 20-lecie Interii! 

Weź udział i wygraj! Każdego dnia czeka ponad 20 000 złotych - kliknij i sprawdź

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »