Reklama

Jedź się zatankować i umyć! Czynnik ludzki już nie zawiedzie

Za trzy lata na ulice Goeteborga wyjedzie 100 samochodów Volvo, w których kierowcy będą spokojnie czytać gazetę lub pracować na tablecie, podczas gdy pojazd sam wybierze drogę.

Testerami aut nie będą fabryczni inżynierowie, jak to dzisiaj robi wielu producentów pracujących nad samojeżdżącymi pojazdami, lecz zwykli ludzie, mieszkańcy Goeteborga, którzy zgłoszą się na ochotnika. Testy będą trwały od 2017 do 2020 r. i w tym czasie samochody będą używane codziennie. Na początku wybrane zostaną drogi z kilkoma pasami, bez skrzyżowań i z małą możliwością wtargnięcia na jezdnię pieszego lub łosia.

Reklama

- Pomysł nie jest nowy, lecz nadszedł czas, kiedy trzeba go sprawdzić w warunkach jak najbardziej zbliżonych do rzeczywistości, z udziałem zwykłych użytkowników, aby zaobserwować, jak oni i samochody reagują w realnych sytuacjach ruchu drogowego - wyjaśnia minister infrastruktury Catharina Elmsäter-Svärd. W czerwcu pani minister przyjechała na konferencję prasową do salonu w Sztokholmie takim właśnie samochodem. Na miejscu kierowcy siedział dyrektor Volvo Hakan Samuelsen.

Projekt nazywa się Drive Me, rozpoczął się w 2014 r. i przeznaczono na jego realizację 500 mln koron (250 mln zł). Samochody w nim używane będą najnowszymi modelami Volvo, głównie XC 90.

Biznes INTERIA.PL na Twitterze. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze

Szwedzka fabryka już wcześniej opracowała i wdrożyła do produkcji prostsze systemy jak automatyczne hamulce, trzymanie się pasa ruchu i utrzymywanie szybkości na podstawie ruchu pojazdu poprzedzającego. W systemie Drive Me samochód będzie naszpikowany kamerami obserwującymi wszystko, co się dzieje wokół i wysyłającymi sygnały do układu kierowniczego, który w dodatku przez stałe łącze internetowe będzie podłączony do centrali ruchu w mieście z dokładną mapą.

Konstruktorzy Volvo od wielu lat zwracają uwagę, że powodem 90 proc. wypadków jest czynnik ludzki, który ma zostać wyeliminowany, dzięki całkowitej automatyzacji samochodu. Auto jeżdżące samodzielnie będzie też zużywać mniej paliwa, dzięki wybieraniu najkrótszej drogi i dzięki płynności ruchu.

Ważną funkcją będzie automatyczne zaparkowanie samochodu na poboczu gdy kierowca źle się poczuje i wezwanie pomocy. W planach jest również opcja pełnej samodzielności. Właściciel, grillując w ogrodzie, będzie mógł powiedzieć swojemu samochodowi: - Jedź się umyć i zatankować.

- Czekają nas jeszcze lata pracy i testów. Najgroźniejsze potencjalnie sytuacje w ruchu drogowym będą testowane na terenie zamkniętym - mówi kierownik projektu Erik Coelingh.

W przedsięwzięciu bierze udział również Trafikstyrelsen, czyli urząd ds. transportu, instytucje prawne i firmy ubezpieczeniowe, ponieważ w niedalekiej przyszłości potrzebna będzie zmiana prawa, aby stwierdzić, kto ponosi winę za ewentualne spowodowanie wypadku.

Zbigniew Kuczyński

Dowiedz się więcej na temat: Szwecja | samochody | Volvo | samochody bez kierowców

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »