Reklama

KGHM chce zwiększać produkcję, myśli o zakupach

KGHM zapowiada zwiększanie produkcji miedzi w kraju, informuje też, że rozgląda się za aktywami zagranicznymi w lokalizacjach, które umożliwią bezpieczne prowadzenie biznesu. Spółka, która jako przedsiębiorstwo energochłonne, mocno odczuwa wzrost cen energii i surowców energetycznych, planuje inwestycje we własne, niskoemisyjne źródła energii. Prowadzi rozmowy o akwizycji farm fotowoltaicznych, złożyła wniosek o pozwolenie lokalizacyjne na farmę wiatrową na Bałtyku, będzie też inwestować w małe reaktory jądrowe.

Koncern stawia na dalszy rozwój. Prezes poinformował, że w trzy lata produkcja firmy w Polsce wzrosła względem pierwotnych planów o 30 proc., wbrew trendom geologicznym. Było to możliwe m.in. dzięki zastosowaniu nowych technologii i zwiększaniu efektywności produkcji. - Zamierzamy walczyć o to, by dalej zwiększać krajowe wydobycie, ale nasze złoża mają ograniczoną wydolność. Dlatego ubiegamy się o dwie duże koncesje w województwie lubuskim - powiedział prezes KGHM Marcin Chludziński. Kwestie związane z dostępem do złóż są przedmiotem sporu sądowego. KGHM walczy o koncesje z kanadyjską firmą Leszno Copper. Jak zapowiada Chludziński, gdy tylko kwestie prawne się rozstrzygną, spółka przystąpi do eksploracji.

Reklama

Ale rozwój produkcji nie będzie ograniczał się wyłącznie do kraju. - Nie przestajemy też patrzeć na rynki zagraniczne, szukamy miejsc, gdzie można bezpiecznie prowadzić działania - powiedział prezes. W tej chwili koncern prowadzi działalność w Kanadzie, Stanach Zjednoczonych i Chile. Jak podkreślali przedstawiciele spółki po latach w Chile, gdzie prowadzony jest projekt Sierra Gorda, nastąpiło wreszcie odwrócenie przepływów finansowych. Teraz pieniądze płyną już nie ze spółki matki do Sierra Gorda, tylko w odwrotnym kierunku.

Miedź drożeje, ale rosną koszty

Koncernowi sprzyjał wzrost cen miedzi. W ciągu roku surowiec podrożał z 8,8 tys. dol. za tonę do 10,4 tys. dol. za tonę. To był jeden z kluczowych czynników przekładających się na wzrost wyników grupy. W 2021 roku grupa miała 10,3 mld zł skorygowanej EBITDA - był to najwyższy wynik w historii. Przychody wzrosły o 26,1 proc., do prawie 30 mld zł, a zysk netto wyniósł 6,2 mld zł wobec 1,8 mld zł w 2020 r. Przedstawiciele spółki informowali podczas konferencji, że - według prognoz ośrodków analitycznych - w najbliższym czasie spodziewana jest stabilizacja cen czerwonego metalu.

Z drugiej jednak strony koncern mocno odczuł wzrost cen energii i surowców energetycznych. Stanowiły one znaczącą pozycje kosztową, firma jest drugim konsumentem energii w Polsce. To utwierdza grupę w zasadności inwestycji we własne źródła prądu. KGHM chce, by do 2030 r. połowa zużywanej energii pochodziła z nisko- bądź zeroemisyjnych źródeł własnych. To pozwoli docelowo zmniejszyć koszty, ale też obniży ślad węglowy produktów wytwarzanych przez koncern.

Jednym z kroków, które podejmuje spółka, jest budowa małych reaktorów jądrowych: SMR. W lutym KGHM podpisał umowę z NuScale Power dotyczącą rozpoczęcia prac nad wdrożeniem tej technologii w Polsce. Firma liczy na uruchomienie pierwszych reaktorów do 2029 r. W tym roku złoży do Państwowej Agencji Atomistyki raport bezpieczeństwa w związku z projektem budowy SMR. Wkrótce chce też uruchomić studium lokalizacyjne.

Rozważanych jest kilka lokalizacji. Chludziński zaznaczał, że takie reaktory wymagają mniej przestrzeni niż tzw. duży atom. - SMR-y mieszczą się fizycznie na 1000-1500 mkw. Do tego dochodzi oczywiście strefa ochronna, ale mówimy o zupełnie innych potrzebach niż w przypadku pełnoskalowej energetyki jądrowej - poinformował. KGHM będzie też inwestował w centrum szkoleniowe i ośrodek symulacji SMR, by przygotować specjalistów, którzy będą obsługiwać reaktory. - Musimy przygotować zespoły kilka lat wcześniej, w chwili uruchomienia jednostek będzie za późno, by szukać pracowników - mówił prezes.

Kierunek: OZE

Planowany jest też intensywny rozwój odnawialnych źródeł energii. KGHM poinformował, że złożył z francuskim partnerem wniosek o pozwolenie lokalizacyjne na farmę morską na Bałtyku i planuje składać kolejne wnioski. Z nadzieją czeka też na zmianę przepisów umożliwiających budowę wiatraków na lądzie. Obecnie inwestycje w lądowe farmy wiatrowe blokuje obowiązująca od 2016 r. zasada 10H nakazująca, by odległość między elektrownią a zabudowaniami była równa minimum dziesięciokrotności całkowitej wysokości wiatraka. Przepisy mają zostać złagodzone.

Koncern zamierza stawiać farmy fotowoltaiczne. Planuje też zakupy - w grę wchodzą akwizycje projektów, jak i gotowych działających już farm. Rozmowy w tej sprawie trwają.  

Adam Bugajczuk, wiceprezes spółki, zapowiedział, że KGHM będzie aktywnie działał w obszarze technologii wodorowych. Spółka przystąpiła do dolnośląskiej doliny wodorowej i liczy, że uda się przeprowadzić niedługo pojedyncze projekty wodorowe. - Przejdziemy przez fazę testową, mowa o współspalaniu wodoru w technologiach hutniczych. Jeśli przyniesie ona spodziewane efekty, będziemy mogli myśleć o przejściu do fazy inwestycyjnej - ocenia wiceprezes.

Wojna i jej konsekwencje

Przedstawicieli spółki pytano też o wpływ na działalność KGHM geopolityki i ostatnich działań Rosji, która rozpętała wojnę w Ukrainie. Koncern powołał zespół monitorujący sytuację na Wschodzie i jej wpływ na dostępność materiałów czy surowców potrzebnych do produkcji w grupie. Oczywiście odczuwalny jest wzrost cen surowców i stali. - Niektóre surowce sprowadzaliśmy ze Wschodu. W obecnej sytuacji zmieniają się ceny produktów, trzeba zastępować dostawy zakupami z innych miejsc. Na bieżąco to analizujemy - powiedział prezes. Analizowane są też ryzyka w postaci choćby wprowadzenia embarga na dostawy gazu z Rosji.

Spółka zależna KGHM, Zanam, sprzedawała maszyny górnicze do Rosji. Teraz dostawy nie są realizowane. - Nasza spółka zależna, Zanam, sprzedawała kilka maszyn rocznie do Rosji. To się pewnie zmieni, ale nie wpłynie znacząco to na sytuację finansową tej spółki - zapewniał prezes. - Istotnych relacji handlowych z Rosją czy Ukrainą nie mamy - dodał.

Innym ryzykiem jest możliwość wprowadzenia sankcji wobec Chin, dużego konsumenta produkowanej przez koncern miedzi, jeśli te poprą Rosję w konflikcie z Ukrainą. Prezes KGHM informował, że z różnego rodzaju sankcjami nakładanymi na Chiny firma mierzyła się wcześniej, w czasie wojny handlowej między USA a Chinami prowadzonej w minionych latach i wychodziła z tego obronną ręką. - Niektóre sankcje mogą wymagać od nas większej zwinności, inne mogą być szansą. Trzeba zobaczyć, co z tego ewentualnie wyniknie - mówił.

Dodał, że z drugiej strony zablokowanie Rosji, która jest eksporterem miedzi katodowej do Europy, byłoby dla spółki pozytywne, mogłaby ona bowiem przejąć część klientów, którzy robili zakupy na Wschodzie. - Wszystko zależy od tego, czy sankcje będą, a jeśli będą - w jakiej postaci. Na różne warianty jesteśmy gotowi - zapewnił.

Monika Borkowska

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »