Reklama

Kiedy inflacja zwolni? Specjalne posiedzenie sejmowych komisji

Wysoka inflacja w Polsce to m.in. efekt drogiej energii, wysokich cen uprawnień do emisji CO2 i odroczonego popytu - ocenili minister finansów Tadeusz Kościński i wiceprezes NBP Marta Kightley podczas posiedzenia sejmowych komisji finansów i gospodarki.

Dzięki głosom opozycji podczas obrad sejmowych komisji finansów i gospodarki głos będzie mogła zabrać strona społeczna (przedsiębiorcy, pracownicy). Temat obrad? Inflacja oraz "lawinowo rosnące ceny i koszty utrzymania polskich rodzin, a także skutki Polskiego Ładu w działalności przedsiębiorców". Na pytania odpowiadają przedstawiciele rządu i NBP.

Na początku wtorkowego posiedzenia pojawiły się wątpliwości czy strona społeczna (przedsiębiorcy, pracodawcy, pracownicy) może czy nie może zabrać głos, czy została zaproszona do dyskusji czy nie. - Chcemy rozmawiać o problemach ludzi - mówiła Izabela Leszczyna na początku posiedzenia. Podczas głosowania podjęto decyzję, że strona społeczna będzie mogła zabrać głos w dyskusji.

Reklama

Zanim do obecnego poziomu inflacji mogli odnieść się zaproszeni goście (z MF, NBP i MRiT) - najpierw posłowie opisali problem rosnących cen.

Przypomnieli, że przed pandemią, dyskutowano w Polsce o ryzyku wystąpienia deflacji, nie wysokiej inflacji. - Przed pandemią 4,6 proc. - to była najwyższa inflacja w Europie. Skąd ona się wzięła i bierze? Z faktu, że oparliście wzrost gospodarczy na konsumpcji. Spadek stopy inwestycji, zapaść inwestycyjna tak naprawdę. Wobec zapowiedzi 25-proc. udziału inwestycji w PKB, mamy 17 proc. do PKB - mówił jeden z uczestników komisji.

Wśród argumentów za rosnącą inflacją padały także dodatkowe obciążenia podatkowe dla przedsiębiorców. - Gra na osłabienie złotego, po to, by wypracować zysk i zasilić budżet państwa; niespójna polityka komunikacyjna NBP, spóźnione reakcje. Po raz pierwszy od wielu lat spadła stopa oszczędności Polaków - kontynuował poseł, który zwrócił uwagę, że inflacja "podbija" nominalny PKB. - Na aktualny poziom inflacji składa się wiele czynników, mamy tego świadomość - dodał.

Minister finansówo odpowiada posłom

W Sejmie, podczas posiedzenia łączonych Komisji Finansów Publicznych oraz Gospodarki i Rozwoju zaplanowano na dzisiaj dyskusję o inflacji i oraz "lawinowo rosnących cenach i kosztach utrzymania polskich rodzin, a także skutkach Polskiego Ładu w działalności przedsiębiorców".

Inflacja - według szybkiego szacunku Głównego Urzędu Statystycznego - wyniosła w grudniu 8,6 proc. Średniorocznie inflacja w 2021 r. wyniosła tym samym ponad 5 proc. Prognozy na kolejne miesiące nie są zbyt optymistyczne: ekonomiści nie wykluczają dwucyfrowej dynamiki wzrostu cen, a średniorocznie inflacja w 2022 r. może wynieść ok. 7-8 proc.
Tadeusz Kościński, minister finansów podczas posiedzenia komisji powiedział, że "odczyty inflacji są wysokie, ale to nie jest tak jak twierdzą niektórzy, że wynika ona z nieudolnych działań rządu czy banku centralnego".

- Inflacja w Polsce jest spowodowana w dużej mierze czynnikami zewnętrznymi: to wysokie ceny surowców, porwane łańcuchy dostaw. Inflacja jest globalnym problemem. Zdecydowana większość analityków postrzega tak wysokie odczyty inflacji jako zjawisko przejściowe. Wysoka dynamika cen jest efektem sukcesu jaki osiągnęła Polska w walce z pandemią. To cena za wysoką dynamikę odbicia gospodarczego po I fali pandemii, a rząd stara się łagodzić skutki wysokiej inflacji - podkreślił minister finansów.

Wiceprezes NBP: energia i odroczony popyt

Marta Kightley, wiceprezes NBP zauważyła, że podwyższona inflacja to jedno z największych wyzwań dla gospodarki globalnej.

- Fali ożywienia gospodarczego towarzyszy wzrost cen energii. W USA inflacja CPI w listopadzie wyniosła 6,8 proc. r/r i znajduje się na poziomie nienotowanym od dekad. W strefie euro inflacja osiągnęła poziom 5 proc. - co stanowi najwyższy odczyt w historii. W grudniu 2021 r. ceny gazu w Europie były sześciokrotnie wyższe niż rok wcześniej - mówiła Kightley.

Dodała także, że ceny ropy i węgla również były wyższe w ujęciu rocznym. - Wzrostowi cen surowców energetycznych towarzyszą rosnące ceny uprawnień CO2 - zauważyła. - Utrzymujący się od kilku miesięcy wzrost cen surowców powoduje, że przedsiębiorcy starają się utrzymać marże, poprzez wzrost cen produktów końcowych. Ceny dóbr krańcowych odzwierciedlają skutki zaburzeń w transporcie międzynarodowym. W efekcie wiodące banki centralne wyraźnie podniosły swoje prognozy inflacji. Dotyczy to m.in. EBC jak i Fed - zauważyła.

Kightley podkreśliła, że wg wstępnych danych GUS inflacja wyniosła w 8,6 proc. - Do wzrostu cen konsumenta przyczynia się silne oddziaływanie czynników zewnętrznych, wzrost cen surowców na rynkach światowych. Wzrost cen energii odpowiada za wzrost CPI o 3,3 pkt proc. Wzrostowi cen w Polsce sprzyja realizacja popytu odroczonego - wyjaśniła.

Wiceprezes NBP zauważyła, że dobra pozostaje sytuacja pracowników na krajowym rynku pracy. - Wysoka dynamika cen prawdopodobnie utrzyma się w 2022 r. Wynika to będzie z kształtowania się cen energii na wysokim poziomie. W krótkim okresie ograniczająco na inflację będzie działać obniżka podatków w ramach rządowej tarczy antyinflacyjnej - przejściowo nawet o 3,4 pkt proc. W ujęciu średniorocznym inflacja w 2022 r. powinna być niższa o 1,5 pkt proc. Przypomnę, że od października NBP czterokrotnie podniósł stopy proc. Działania te są realizowane rozważnie, by dostosowanie polityki pieniężnej nie generowało zbyt dużych kosztów społecznych - dodała Kightley.

Kightley odniosła się także do podwyższonej inflacji na początku 2020 r. - W Niemczech widać było znaczne obniżenie koniunktury, co by spowodowało również obniżenie koniunktury w Polsce. Wybuchła pandemia w marcu 2020 r. i to spowodowało ogromny kryzys gospodarczy. Polska zareagowała zwiększonymi wydatkami fiskalnymi, wprowadzona została tarcza antykryzysowa, która pozwoliła uniknąć dużego wzrostu bezrobocia. Obok tarczy antykryzysowej była reakcja NBP, która oprócz obniżenia stóp proc., wprowadzała inne środki. Nasza reakcja nie odbiega od reakcji innych państwa na świecie. To pozwoliło uratować gospodarki na świecie od wielkiego kryzysu. Gdyby rządy nie zareagowały mielibyśmy ogromny kryzys, któremu towarzyszyłaby deflacja - wyjaśniła.

Wiceprezes NBP skomentowała także interwencję NBP pod koniec 2020 r. - Była ona zgodna z polityką monetarną prowadzoną przez NBP. Chcieliśmy utrzymać łagodne warunki monetarne, bo tego wymagała gospodarka - dodała. Komentując stopę oszczędności Polaków, Kightley przypomniała, że ona wynosiła w 2019 r. poniżej 4 proc., a za rok 2021 r. wciąż wynosi ok. 6 proc. - Jest ona bardzo podwyższona w porównaniu z okresem przed pandemią - powiedziała. Podkreśliła także, że standardem jest niepublikowanie ścieżki wzrostu stóp proc. A inwestycje - dodała - 9,3 proc. za III kw, w IV kw. wyniosą one ponad 11 proc. - Nasze działania nakierowane są na to, by w średnim okresie sprowadzić inflację do celu, pod koniec 2023 r. do pasma odchyleń od celu (2,5 proc. z odchyleniem w górę lub w dół o 1 pkt proc. - red.) - mówiła wiceprezes NBP.

BIZNES INTERIA na Facebooku i jesteś na bieżąco z najnowszymi wydarzeniami

bed

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »