Reklama

Komisja Europejska może wyhamować zapędy Gazpromu

Projekt nowelizacji dyrektywy gazowej uzgodniony przez Radę UE, Parlament Europejski i Komisję Europejską, podkreśla rolę Komisji Europejskiej w procesie uzgadniania ewentualnych wyłączeń spod prawa europejskiego gazociągów wchodzących do UE z państw trzecich. To dobra wiadomość - ocenia dr Szymon Kardaś, ekspert Ośrodka Studiów Wschodnich specjalizujący się w polityce energetycznej Rosji.

Celem nowelizacji jest objęcie unijnym prawem wszystkich gazociągów, również tych podmorskich (w dotychczasowym dokumencie z 2009 r. nie były one uwzględnione).

- Projekt został mocno poprawiony w stosunku do wcześniejszej propozycji Rady. Wzmocniono rolę Komisji Europejskiej przy negocjowaniu umów międzyrządowych pomiędzy krajem, w którym kończy się gazociąg, a państwem trzecim, z którego infrastruktura jest wyprowadzana. Zgodnie z propozycją, ostateczny głos, jeśli chodzi o akceptację zasad, na jakie się strony umawiają, należeć ma do Komisji. To bardzo dobra wiadomość - powiedział Interii Kardaś. Wcześniejsze zapisy nie były jednoznaczne, mogły sugerować, że decyzje o wyłączeniu spod zasad prawa europejskiego będą spoczywać wyłącznie w rękach dwóch krajów połączonych gazociągiem. W przypadku Nord Stream 2 oznaczałoby to, że rozstrzygać o stosowaniu prawa miałyby Niemcy i Rosja. Według nowej propozycji, najgroźniejszy mechanizm - zastosowania jednostronnych wyłączeń przez stronę niemiecką w stosunku do Nord Stream 2 - nie będzie możliwy.

Reklama

Taki jednostronny mechanizm można stosować jedynie do gazociągów istniejących w momencie wejścia w życie dyrektywy. Wówczas regulator krajowy może przyznawać wyłączenia spod wybranych reguł tzw. trzeciego pakietu energetycznego jeśli są one uzasadnione kosztami realizacji inwestycji lub są ważne z punktu widzenia bezpieczeństwa dostaw danego państwa. Jednocześnie wyłączenia nie mogłyby mieć negatywnych konsekwencji dla konkurencji w UE oraz zakłócać funkcjonowania rynku wewnętrznego UE bezpieczeństwa dostaw w Unii - Udało się też wprowadzić w nowej wersji nowelizacji obowiązek notyfikacji takich wyłączeń Komisji Europejskiej oraz zaostrzyć przesłankę oddziaływania na stan konkurencji w UE (wcześniejsza wersja wymagała wykazania, że wyłączenie nie wpłynie na stan konkurencji w stopniu znaczącym) - poinformował Kardaś.

Kolejnym pozytywnym aspektem jest przyspieszenie prac nad dyrektywą. - To daje szansę na przegłosowanie dyrektywy jeszcze w tej kadencji Parlamentu Europejskiego. Zwykle tego typu dokumenty są uzgadniane tygodniami. To, że udało się zaakceptować treść nowelizacji na jednym trilogu, jest bardzo dobrą wiadomością - ocenia ekspert OSW. Jerzy Buzek, szef komisji przemysłu, badań naukowych i energii w PE, informował w ubiegłym tygodniu, że gdyby nowelizacja została przegłosowana na kwietniowej sesji Parlamentu Europejskiego, weszłaby w życie na przełomie maja i czerwca. Jest to o tyle ważne, że wejście w życie przepisów przed zakończeniem budowy Nord Stream 2 nakładałoby większe ograniczenia na operatora tej infrastruktury. W projekcie rozróżnia się bowiem rurociągi istniejące, kompletne, od nowych.

W przypadku gazociągów, które w momencie wejścia w życie przepisów nie byłyby ukończone, unijne przepisy prawne obowiązywałyby od razu. Możliwe jest wnioskowanie o wyłączenia spod prawa, gdy strony udowodniłyby przed rozpoczęciem budowy, że gdyby wyłączeń nie było, inwestycja nie zostałaby w ogóle podjęta ze względu na jej nieopłacalność. - Nord Stream 2 to by nie dotyczyło. Inwestycja jest w toku, co oznacza, że założono jej rentowność. Nie widzę możliwości, by z tej ścieżki Gazprom mógłby skorzystać - ocenia Kardaś. Natomiast opcją dostępną na wyłączenie spod niektórych reguł prawa dla projektu Nord Stream 2 byłoby porozumienie międzyrządowe. - Na szczęście w najnowszej propozycji dyrektywy mamy wzmocnioną rolę Komisji, która nie tylko będzie udzielać zgody na mandat negocjacyjny, ale będzie też musiała akceptować warunki porozumienia. Wiele wskazuje na to, że nie będzie to dla Gazpromu proste do zastosowania narzędzie. Automatycznie infrastruktura będzie objęta trzecim pakietem energetycznym, który zakłada m.in. konieczność dopuszczenia do gazociągu stron trzecich, czyli dostawców gazu innych niż Gazprom, a także rozdzielność operatora infrastruktury i dostawcę surowca. Gdyby Rosjanie chcieli wynegocjować inne warunki w drodze porozumienia międzyrządowego, Komisja Europejska czuwałaby nad procesem ustalania reguł - zapewnia Kardaś.

Zdaniem eksperta, propozycje poszły w dobrą stronę, nie ma się jednak co łudzić, że wstrzymana zostanie budowa gazociągu. - Zostanie on wybudowany niezależnie od tego, jaki będzie kształt dyrektywy - uważa ekspert OSW. Chyba że Stany Zjednoczone zdecydowałyby się wprowadzić realne sankcje uderzające w Gazprom, Nord Stream AG czy w zaangażowane w projekt firmy zachodnie.

Są też obawy, jak Komisja Europejska będzie wywiązywać się z roli strażnika przestrzegania w pełni reguł unijnego prawa. - Nie wiadomo, z jaką Komisją będziemy mieć do czynienia po wyborach, z jakimi komisarzami odpowiadającymi za energetykę, reguły konkurencji. To rodzi pewne pytania, o przyszłe zdolności lobbingowe np. strony niemieckiej w ramach Komisji i tego, jaką rolę Bruksela będzie odgrywać w procesie negocjowania ewentualnych międzyrządowych porozumień między Rosją a Niemcami. Na ile będzie skłonna akceptować ewentualne rosyjsko-niemieckie ustalenia zmierzające do ograniczenia stosowania unijnych zasad wobec Nord Stream 2. Ale nie ma wątpliwości, że zaproponowane rozwiązania będą stanowiły pewne utrudnienia dla Gazpromu, któremu zależy na wykorzystaniu gazociągu w 100 proc. od momentu wybudowania infrastruktury. Strony będą musiały negocjować, uwzględniając stanowisko Komisji, co może rozciągnąć się w czasie - powiedział Kardaś.

Monika Borkowska

Pobierz darmowy program do rozliczeń PIT 2018

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »