Reklama

Król lasu wart nawet setki milionów złotych

Co roku, w drugi poniedziałek października, po oficjalnym oddaniu pierwszego strzału przez króla Carla XIV Gustafa, rozpoczyna się w Szwecji wielkie polowanie na łosie.

Gdy na początku października kapitan piłkarskiej reprezentacji Szwecji i napastnik AC Milan Zlatan Ibrahimovic odniósł kontuzję, włoski lekarz zalecił mu wyjazd do Szwecji i odpoczynek w lesie. Na drugi dzień piłkarz widziany był już w Lulea. Wysiadał z prywatnego odrzutowca ubrany na zielono z kilkoma strzelbami na ramieniu.

300 tys. rusza na 100 tys.

Tak jak on, 300 tys. myśliwych rusza na 100 tys. zwierząt przeznaczonych do odstrzału. Euforia jest tak wielka, że strzelają właściwie do wszystkiego, co się rusza. - Na naszych zwierzętach malujemy białą farbą napisy "to jest krowa" lub "to jest koń" tak, aby nie było pomyłek - mówi jeden z rolników.

Reklama

- Polowanie na łosia jest wielkim wydarzeniem w Szwecji i wielu myśliwych bierze z tej okazji urlop. Wśród myśliwych 17 tys. to kobiety, których liczba stale rośnie - mówi Torsten Mörner, prezes szwedzkiego związku łowieckiego.

Choć większość myśliwych podkreśla, że polowanie to dla nich szwedzka tradycja i rekreacją, sprzedaż sprzętu i mięsa jest potężnym biznesem. Według statystyk wartość corocznego polowania wynosi 150 mln euro, a przeciętny myśliwy spędza na łowach aż 26 dni. Na naboje, ubranie i sprzęt myśliwski wydaje średnio 700 euro, a efektem polowania jest 12 mln kilogramów mięsa, z którego większość jest skupywana na pniu i pojawia się natychmiast w sklepach. Myśliwi dostają 5 euro za kilogram, czyli w sumie 60 mln euro. W sklepach mięso kosztuje już cztery razy tyle.

Wyjątkowo zdrowe

Jak podkreśla szwedzki instytut żywienia, mięso łosia jest wyjątkowo zdrowe, ponieważ jest chude i zawiera tłuszcze omega 3, przeciwdziałające m.in. chorobie Alzheimera. Najpopularniejsze są świeże befsztyki, gulasze, hamburgery, a także najróżniejsze pasztety i wędliny łącznie z salami i suszonymi kiełbaskami.

Każdy myśliwy, pomimo posiadania licencji, musi zdać egzamin z umiejętności strzelania tak, aby łoś był zabity jedną kulą. Dozwolone są tylko specjalne naboje i strzelby.

Do niedawna w polowaniu mogli uczestniczyć tylko obywatele szwedzcy i nawet król Norwegii Harald V zaproszony przed kilkunastu laty przez Carla Gustafa, jako obcokrajowiec, mógł być tylko obserwatorem, ponieważ szwedzki związek łowiecki nie uznawał żadnych wyjątków.

Po wejściu Szwecji do Unii Europejskiej przepisy zostały złagodzone, lecz zagraniczni myśliwi mogą uczestniczyć w polowaniu tylko, jako "myśliwscy goście". Termin ten oznacza ze muszą posiadać zaświadczenie o zaproszeniu w drodze wymiany do swojego kraju szwedzkiego myśliwego. W ten sposób szwedzki związek łowiecki chroni się przez inwazją myśliwych, głównie z Niemiec.

Pierwsze ślady łosia w Skandynawii to rysunki na kamieniach pochodzące sprzed 8 tysięcy lat. Łacińską nazwę Alces alces nadal łosiowi Carl von Linne dopiero w 1758 roku. Szwedzcy królowie polują na łosie już od 700 lat, a do XVIII wieku polować mogli tylko arystokraci. W XIX wieku doszło niemal do "wystrzelania" gatunku i przez 10 lat panował zakaz polowań. Dziś populacja łosi wynosi w Szwecji 300-350 tys. i odstrzał 100 tys. jest formą regulacji gatunku. Bywały lata, np. 2006, że do odstrzału przeznaczano 80 tys. zwierząt. W 1982 roku upolowano ich z kolei aż 174.741.

W Danii łoś wymarł w średniowieczu, lecz jeden pojawił się z powrotem w 1999 roku. Uciekając przed szwedzkimi myśliwymi, przepłynął cieśninę Oeresund i "zmienił obywatelstwo". Duński zarząd dróg ustawił z dumą masowo znaki "uwaga łoś", lecz zwierzę po kilku latach bezpiecznego życia skończyło swój żywot po kolizji z pociągiem. Jego maszynista został w mediach oskarżony o... morderstwo jedynego duńskiego łosia.

To prawdziwy król lasu

Szwedzi nazywają łosia królem lasu, lecz jest on również zagrożeniem. Co roku zwierzęta uczestniczą w 5 tys. wypadków drogowych. Z tego powodu wzdłuż dróg ustawiono tysiące ostrzegawczych znaków drogowych z wizerunkiem łosia. Są one montowane na słupach z hartowanej stali osadzonych w betonie z powodu notorycznych kradzieży przez turystów.

Łosie słyną z zamiłowania do... alkoholu. W XVI wieku duński astronom Tycho Braho trzymał oswojonego łosia na zamku w Landskronie w południowej Szwecji, która znajdowała się pod panowaniem Danii. Zwierzę notorycznie upijało się na urządzanych przez Braho przyjęciach. Obecnie łosie upijają się sfermentowanymi jabłkami, w których poszukiwaniu wchodzą do ogrodów i sadów, gdzie zasypiają, wpadają do basenów lub wędrują nieprzytomne wzdłuż dróg.

Zbigniew Kuczyński

Dowiedz się więcej na temat: drugi | polowanie | łosie | myśliwy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »