Reklama

Królowa Tandeta

Dożyliśmy czasów otaczającej nas zewsząd tandety. Objawia się to nie tylko w słabej jakości kupowanych produktów, lecz także świadczonych usług. Określenie chińska tandeta stało się już przysłowiowe. Nie powstało ono przypadkowo. Po pierwsze, jesteśmy zalewani przez produkty pochodzące z Chin, po drugie, jak wykazały badania, 60 proc. z ogółu produktów zgłaszanych do reklamacji jest pochodzenia chińskiego. Jeśli byśmy uwzględnili te przypadki, które nie są zgłaszane, a dotyczą drobnicy za parę złotych w zakupie, to odsetek ten jest zapewne większy.

Nastawienie na bylejakość jest domeną nie tylko przedsiębiorstw chińskich, lecz także renomowanych firm zachodnich. Jeden z inżynierów uznanej marki poinformował, że dostał premię za skrócenie żywotności alternatora do 160 tys. km.

Ograniczona żywotność

Tajemnicą poliszynela jest praktyka stosowana przez producentów różnego rodzaju sprzętu, polegająca na konstruowaniu produktów o ograniczonej żywotności. Po uzyskaniu określonego przebiegu lub liczby użyć pralka odmawia posłuszeństwa, a w aucie zaczynają świecić awaryjne kontrolki i silnik nierówno pracuje. Zyski z serwisu samochodów zaczęły przewyższać te ze sprzedaży nowych pojazdów. Należy być także ostrożnym, korzystając z usług. Ale na co nam się przyda ostrożność, a nawet świadomość bycia naciąganym, gdy praktycznie nie mamy wyboru?

Reklama

"Tajna" wiedza

Na początku styczna 2014 r. Urząd Komunikacji Elektronicznej opublikował wyniki kontroli firm telekomunikacyjnych. Skontrolowano duże przedsiębiorstwa i 99 mniejszych firm telekomunikacyjnych. Okazało się, że tylko w czterech przypadkach nie stwierdzono naruszeń prawa telekomunikacyjnego oraz rozporządzenia o reklamacjach. Taka sytuacja skłania do zastanowienia, czy taki model rozwoju jest właściwy i dokąd nas zaprowadzi. Wiadomo, że przedsiębiorcy działają w celu osiągnięcia zysku.

Czy jednak powinno nam być obojętne, w jaki sposób jest on osiągany? Praktyka nakreślona powyżej nosi przecież znamiona oszustwa. Zwolennicy skrajnie wolnego rynku podniosą argument, że konsument ma prawo wyboru i może nie wybierać tandetnych produktów. Z tym, że świadomego wyboru możemy dokonać, dysponując wiedzą.

W tym wypadku występuje rażąca dysproporcja w dostępie do wiedzy pomiędzy producentem, czy też dystrybutorem, a konsumentem. Co więcej, część wiedzy jest przed konsumentami świadomie ukrywana (z góry zaprogramowana ograniczona zdolność do użycia produktu, mimo zachowania fizycznej możliwości dalszego jego używania). W związku z tym konsument zmuszony jest do ponownego zakupu rzeczy, w sytuacji gdy stare mogłyby mu jeszcze służyć. Staje się przez to uboższy.

Biznes INTERIA.PL na Twitterze. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze

Importujemy śmieci

Nieuświadomione i bezkarne oszustwo ma miejsce także w przypadku tanich, masowych produktów. Oferuje się do sprzedaży kapcie w cenie 8 zł za parę pod rygorem prawa dwuletniej rękojmi. Najczęściej po dwóch tygodniach nie nadają się one do używania. Producent i sprzedawca liczą, że klientowi nie będzie się opłacało przyjeżdżać składać reklamacji albo co najczęstsze, zgubi paragon.

W dobie ekologicznej histerii zaskakujące jest przyzwolenie na importowanie śmieci. Rynek nie ma możliwości reagowania na uzdrowienie tej sytuacji, ponieważ funkcjonuje tylko z jednej strony, tj. po stronie produkcji i dystrybucji, natomiast koszty środowiskowe (składowanie śmieci) i ich utylizacji są uspołecznione, czyli rozłożone na wszystkich. System wywożenia, składowania i utylizacji, tj. wysypiska, spalarnie, oczyszczalnie ścieków, jest samorządowy. Samorządy, aby wypełnić ciążące na nich obowiązki w tym zakresie, wydają ogromne pieniądze, zadłużając się przy tym.

Wszystko jest chwilowe

Czy zatem obecny model rozwoju, który promuje bylejakość i prowadzi do absurdów nieuchronnie zapanuje? Ileż materiału do filmów miałby dzisiaj nieodżałowany Stanisław Bareja. Wszystko jest chwilowe. Produkty, pożyczki chwilówki, nawet zatrudnienie pracowników najlepiej gdyby było chwilowe. Jeszcze niedawno cenione było doświadczenie i wynikające z niego kompetencje. Wydawało się to zgodne ze zdrowym rozsądkiem. Jak się okazało, do czasu. Obecnie długoletni pracownik zaczyna być ciężarem dla firmy ze względu na nagromadzone w ciągu lat podwyżki wynagrodzenia.

Tymczasem z morza bezrobotnych można wyłowić chętnych do pracy za połowę jego wynagrodzenia. Wśród zarządów spółek, zwłaszcza giełdowych, upatruje się szansy na krótkotrwałą poprawę sytuacji finansowej w zmniejszeniu zatrudnienia (o inną przecież nie chodzi, liczy się - znów chwila - sporządzenie zestawień bilansowych). Problemy te są dostrzegane i następuje próba intelektualnego zmierzenia się z nimi. Wyczuwa się bowiem, że irracjonalny system nie może trwać długo. Komuna dała tego dowody.

Biznes INTERIA.PL na Facebooku. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze

Cywilizacja oparta na bylejakości nie przetrwa

Tegoroczny laureat ekonomicznej Nagrody Nobla Jean Tirole dostrzega i bada zagrożenia towarzyszące działalności globalnych firm wykorzystujących swoją przewagę rynkową. W wielu przypadkach jest to sytuacja przypominająca monopole. Uważa, że przeciwwagą dla tych globalnych kolosów powinno być prawo.

Twierdzi przy tym, że nie ma jednego uniwersalnego mechanizmu regulowania rynków zagrożonych nierówną siłą jego uczestników i gdzie działa niewiele firm. Prawo powinno być dostosowane do specyfiki danego rynku i miejsca, gdzie on funkcjonuje. Mimo świadomości zagrożeń towarzyszących stwarzaniu bardziej korzystnych dla konsumentów warunków w zakresie ustalania cen, czy zakazu dużych fuzji mogących powodować np. spadek innowacyjności, trzeba jednak podejmować je w tym kierunku.

Jednym z bardziej kontrowersyjnych pomysłów nowego laureata Nagrody Nobla jest zgłoszony kilka lat temu postulat, aby firmy zwalniające pracowników musiały zapłacić specjalny podatek. W gospodarce światowej z coraz większym natężeniem mamy do czynienia z nowymi zjawiskami. Dlatego nie można z góry przesądzić o słuszności lub od razu odrzucić dany pomysł. Jednego możemy być pewni - nie może przetrwać cywilizacja oparta na bylejakości.

Tomasz Pióro

Autor jest wiceprezesem UPR, zawodowo zajmuje się zarządzaniem nieruchomościami

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »