Krym przyspieszy krach rosyjskiej gospodarki

Przeciwnicy działań Rosji na Krymie porównują sytuację do roku 1938, z ówczesnym kryzysem sudeckim, kiedy to Niemcy przyłączyły m.in. ziemie austriackie. Chęć ochrony ludności rosyjskiej przed wrogimi działaniami Ukraińców nie upoważniają Kremla do takich działań. Tym bardziej, że to nie Rosjanie, tylko "lokalna samoobrona" w mundurach ze sklepu z militariami...

Gdzie na Krymie są sklepy z km PK czy z transporterami opancerzonymi? Czy je sobie lokalni obrońcy uciśnionych kupili? Wystarczy przypomnieć, że w ramach negocjacji o stacjonowaniu Floty Czarnomorskiej w Sewastopolu kartą przetargową były ceny surowców energetycznych dla Ukrainy. Ta karta przetargowa przestaje być aktualna, może zostać wypowiedziana umowa stacjonowania Floty, i to jak najszybciej. Jaka będzie reakcja? Czy czasami rosyjska walka o Krym nie jest walką o ropę i gaz z pokładów odkrytych na ukraińskim terenie Morza Czarnego?

Rosjanie nie lubią brudnej pracy

Jeżeli Kreml ochrania swoich obywateli poza granicami kraju poprzez działania na rzecz przyłączenia tych ziem do Federacji, to jak zareagowałaby Moskwa na ochronę obywateli Chin na terenie dalekiej Syberii przez ich mocarstwo? Co prawda Chińczycy nie zostają na Syberii. Oni tutaj przyjeżdżają popracować i zaraz wracają. Pracują na wszystkich większych budowach. Pracują bardzo dobrze i tanio. Wszystkie firmy budowlane sprowadzają chińskich pracowników. Zatrudniają ich na czasowe kontrakty. Mieszkają w kontenerowych miasteczkach, najczęściej na terenie samej budowy, i starają się stamtąd nie ruszać. Powstają takie enklawy. Rosjanie nie lubią brudnej pracy, wolą pobierać od państwa zasiłki. I tak wyspecjalizowały się na dalekiej Syberii różne grupy narodowe. Uzbecy jeżdżą na marszrutkach i są kierowcami taksówek. Azerowie sprzątają. Ormianie zajmują się gastronomią, a Chińczycy budowami. Co Kreml na to, gdyby pojawiły roszczenia Chin?

Reklama

Ropa długo karmić nie będzie

Oprócz gazu i ropy Rosja nie ma zbyt wiele do sprzedaży światu. Kolejne branże dostarczające produktów na eksport - metale i szeroko pojęta chemia - pozostają daleko w tyle za ropą i gazem. Dostarczają z tytułu eksportu zaledwie równowartość 1 proc. PKB. Teraz ropa staje się gwarancją rozwoju gospodarki rosyjskiej. Wydobycie dzienne na poziomie 10 mln baryłek (13 proc. wydobycia światowego) pozwala na liderowanie w eksporcie wraz z Arabią Saudyjską. Rosja jest także drugim po USA eksporterem gazu ziemnego. W sumie eksport ropy i gazu dostarcza 20 proc. dochodów PKB.

Tylko światu już nie potrzeba takiej ilości gazu i ropy, jak wcześniej, a konkurencja wśród dostawców i pośredników staje się coraz większa. O ile Rosja wydobywa ropę i gaz tradycyjnymi metodami, świat rozwija wydobycie z łupków. Inne kraje pracują nad nowymi technologiami zastępującymi tradycyjne źródła energii, obniżają energochłonność. Wystarczy spojrzeć na działania USA, Kanady, Brazylii, czy wejścia (powrót) na rynek węglowodorów Iranu.

Wzrost cen na ropę spowodowany był zapotrzebowaniem na ten surowiec przez kraje rozwijające się, zwłaszcza przez Chiny. Ale obecnie Chiny starają się ograniczać zużycie benzyny. Zapotrzebowanie na energię w Azji powoli się zmniejsza. Światowe zapotrzebowanie na ropę osiągnęło już swój szczyt i będzie się obniżać, mimo że wiele krajów prowadzi aktywne rozpoznanie nowych pokładów. Niezależni eksperci wskazują, że w najbliższych latach cena za baryłkę ropy może spaść do poziomu 35-40 dolarów.

Rola Rosji w światowej gospodarce w tych warunkach będzie coraz mniejsza. Świat stanie się mniej zależny od rosyjskiej ropy, a postawienie na import przez Federację stanie się dla niej wyzwaniem do zmian w strukturach gospodarki.

Krym przyspieszy krach?

Tworzenie imperium rzadko kiedy przybiera postać działań planowych. Dzisiaj z aneksji Krymu wiele krajów gospodarczego sąsiedztwa wyciągnie wnioski. Rosja wchodzi na drogę izolacji i przyspieszonego krachu. Międzynarodowa polityka ekonomiczna oparta jest na prawach pozwalających działać wszystkim gospodarkom na jednakowych zasadach. Kraje nieuznające tej zasady, muszą z systemu wypaść. W nich się nie inwestuje, mają problemy z pozyskaniem kredytów zagranicznych, współpraca z nimi ma charakter jednorazowy dla pojedynczych lub prywatnych transakcji. Tak się działo z ZSRR tuż przed jego rozpadem...

Rosja, wprowadzając wojska na Krym i nie przyznając się do nich, pokazała światu, że nie przestrzega żadnych zasad. Jest to wybór samoizolacji, która wcześniej czy później zadziała i bez różnego rodzaju sankcji. Brak współpracy z Rosją spowoduje uderzenie w słabą i tak pokryzysową gospodarkę światową. Spadną dochody wielu firm współpracujących z Federacją, stracą: Londyn, Szwajcaria, Holandia i liczne raje podatkowe. Osłabieniu ulegnie rynek nieruchomości w Stanach Zjednoczonych. Stracą też kurorty i strefy wolnocłowe na lotniskach świata.

Izolacja - czyli katastrofa ekonomiczna

Zachodni system ekonomiczny ma w końcu szansę przetrwać i się ożywić. Ale dla Rosji izolacja oznacza ekonomiczną katastrofę. Wystarczy spojrzeć na Kaliningrad (d. Królewiec). Dla Obwodu izolacja i blokada stanowią grę o życie. Nie dziwi prowadzone działanie na rzecz inwentaryzacji zapasów produktów miejscowych producentów rolnych w kontekście wstrzymania dostaw artykułów żywnościowych z Polski, Litwy i innych krajów UE.

Dziennik "Niezawisimaja Gazieta" podaje, że region może w blokadzie żywnościowej praktycznie działać bezterminowo. Zaspakaja swoje potrzeby w mleko w 56 proc., mięso wołowe w 30-40 proc., a zapasy kartofli wystarczą na 100 dni. W magazynach znajduje się 127 tys. ton zboża - co pozwoli przetrwać do nowych zbiorów. Czego obawiają się mieszkańcy Obwodu - to przerwanie dostaw energii elektrycznej i gazu ziemnego.

Bracia na wieki?

Rosja nie jest już krajem z czasów ZSRR, który biednie, ale sam zabezpieczał potrzeby obywateli. Dzisiaj ludność Rosji ma inne potrzeby, a wewnętrzna produkcja została zupełnie zlikwidowana. Liczne towary, samochody i produkty przemysłu spożywczego są produkowane w Rosji przez firmy zagraniczne. Import Federacji stanowi wartość znacznie powyżej 20 proc. PKB. Powrotu do sowieckich standardów nie uda się wprowadzić. Istnieje możliwość, że Rosja w pełni ekonomicznie może zależeć od Chin.

Odcinając kontakty z Zachodem, Rosjanie i Chińczycy mogą stać się ponownie "braćmi na wieki", tyle że tym biedniejszym i młodszym bratem może zostać Rosja. Rosjanie odczuli dobrodziejstwo małego ruchu granicznego z Polską. Izolacja i czasowe zawieszenie tej formy współpracy transgranicznej będzie oznaczało nie tylko straty dla polskiego handlu, ale i dla Rosjan.

dr Henryk Borko

Autor jest rektorem Warszawskiej Wyższej Szkoły Ekonomicznej. W latach 2000-2006 był ekspertem ds. rynków wschodnich UNIDO ONZ

Kliknij i pobierz darmowy program PIT 2013

Bieżące informacje nt. sytuacji na Ukrainie, w Rosji i na Krymie znajdziesz w serwisie specjalnym "Kryzys na Ukrainie"

Gazeta Finansowa
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »