Reklama

Kryptowaluty. Bitcoin będzie wart tyle co Bugatti?

Nikt nie jest większym optymistą w prognozach dla bitcoina od Jesse Powella, dyrektora generalnego giełdy kryptowalutowej Kraken. Jest on zdania, że jeszcze przed końcem tego roku za "coina" będzie się płaciło tyle, ile za auto Bugatti, czyli... prawie 2 miliony dolarów. Rynek tę wizję traktuje z przymrużeniem oka. Nie brak jednak prognoz, że bitcoin w krótkim czasie zwielokrotni swoją wartość.

-  Mark Yusko jest przekonany, że cena bitcoina z połowy czerwca (17 500 dolarów) wyznaczyła dno notowań

- Russell Starr twierdzi, że bitcoin wzmocni się, jeśli Stany Zjednoczone wejdą w przedłużający się okres recesji, a Fed będzie zmuszony do cięcia stóp procentowych

- Mike McGlone uważa, że to tylko kwestia czasu zanim bitcoin osiągnie 100 tysięcy dolarów

- Peter Schiff, który upadek bitcoina przepowiada od ponad dekady, jest przekonamy, że jego cena może spaść poniżej 10 tysięcy dolarów

Ostatnie tygodnie są pomyślne dla bitcoina. 25 lipca za "monetę" płacono nieco mniej niż 21 tysięcy dolarów, a 15 sierpnia nawet 25 200. W połowie tygodnia największa kryptowaluta ma jednak wyraźny problem ze stałym pokonaniem bariery 24 500 dolarów.

Reklama

Luksusowe auto za "coina"

Mark Yusko, partner zarządzający Morgan Creek Digital twierdzi, że dno cenowe bitcoina jest już uformowane, a za niecały rok należy spodziewać się ogromnego wzrostu jego wartości. - Po prawie dziesięciu miesiącach frustracji i strat finansowych kryptowalutowa zima wreszcie się skończyła, a bitcoin jest gotowy do ponownej hossy w przeciągu pół roku. Myślę, że nadeszła wiosna aktywów cyfrowych. Jednak nadal jesteśmy daleko od kryptowalutowego lata, kiedy zobaczymy kolejny paraboliczny ruch w górę. Nastąpi prawdopodobnie za sześć do dziewięciu miesięcy - przewiduje Yusko.

Przedstawiciel Morgan Creek Digital wyjaśnia dlaczego nie martwi się poważnymi stratami jakie bitcoin poniósł od końca 2021 roku. Jak twierdzi, kryptowaluta już osiągnęła dno cyklu w połowie czerwca na poziomie około 17 500 dolarów, a ostatnia tendencja wyższych szczytów i dołków daje nadzieję na test głównego poziomu oporu w okolicy 25 400 dolarów. Jego trwałe przebicie powinno doprowadzić do większego odreagowania w rejonie 27 733 dolarów.

Kosmiczną prognozę dla bitcoina przedstawia Jesse Powell, dyrektor generalny giełdy kryptowalutowej Kraken. W zeszłym roku oznajmił, że do końca 2022 roku jeden bitcoin będzie wart tyle co samochód Bugatti. Teraz przyznaje, że nie spodziewał się, iż zima kryptowalutowa będzie tak ostra, ale nie wycofuje się ze swojej wizji. Wciąż spodziewa się, że jeszcze przed końcem tego roku będzie można kupić jedno Bugatti za jednego bitcoina. Oznaczałoby to, że "moneta" w ciągu niecałych pięciu miesięcy musiałby podrożeć przynajmniej o 7900 proc. do 1,9 miliona dolarów. Tyle kosztuje najtańsza wersja luksusowego auta (najdroższa - 3,3 .miliona).

Dużo optymistycznych prognoz

Dla rynku prognoza Jesse Powella jest czystą fantazją, ale bardziej umiarkowanych optymistów nie brakuje. Russell Starr, dyrektor generalny firmy Valour, która tworzy produkty giełdowe dla aktywów cyfrowych, widzi szansę dla bitcoina. Jego zdaniem, kryptowaluta wzmocni się, jeśli Stany Zjednoczone wejdą w przedłużający się okres recesji, a Fed będzie zmuszony do cięcia stóp procentowych.

Z kolei Mike McGlone, starszy strateg towarowy Bloomberga, twierdzi, że to tylko kwestia czasu zanim bitcoin osiągnie 100 tysięcy dolarów. Sukces kryptowaluty łączy on z przewidywanym przez niego wzrostem cen złota i spadkiem notowań ropy naftowej. - Czynniki makroekonomiczne mogą podnieść cenę uncji złota do 2 tysięcy dolarów. Natomiast spadek ceny ropy będący wskaźnikiem globalnych trendów deflacyjnych, spowodowałby, że Fed zaprzestałby podwyżek stóp procentowych - przewiduje Mike McGlone. Sceptycy wypominają jednak analitykowi Bloomberga, że jego poprzednia prognoza o bitcoinie kosztującym 100 tysięcy dolarów nie sprawdziła się, choć podtrzymywał ją przez cały 2021 rok.

Dyżurny pesymista

Na przeciwnym biegunie lokuje się znany zwolennik złota Peter Schiff, który upadek bitcoina przepowiada od ponad dekady. Jego zdaniem, cena najpopularniejszej kryptowaluty świata może spaść poniżej 10 tysięcy dolarów. Ekonomista podkreśla, że choć w listopadzie zeszłego roku bitcoin ustanowił rekord na poziome 69 tysięcy dolarów, to już nigdy nie wróci do tej wartości. Ówczesny wyścig cenowy nazywa "rajdem frajerów".

Peter Schiff, cieszący się mianem wybitnego inwestora, uważa, że między bitcoinem, a innymi 20 tysiącami tokenów istnieje niewielka różnica. Od 2011 roku ma niedźwiedzie nastawienie do największej kryptowaluty świata i nazywa ją "wielką głupotą", która nieuchronnie upadnie.

Do cenowych prognoz Schiffa niektórzy uczestnicy rynku podchodzą z dużą rezerwą. Przypominają, że w sierpniu 2019 roku błędnie przewidywał, że kurs bitcoina nigdy nie osiągnie 50 tysięcy dolarów. Ze względu na imponującą liczbę nieudanych wezwań cenowych, niektórzy inwestorzy traktują teraz zalecenia Schiffa jak wskaźnik kontrariański, czyli taki, który należy interpretować na opak.

Jacek Brzeski

Biznes INTERIA.PL na Twitterze. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »