Reklama

Kryzys: Presja na Berlin jest ogromna!

Ministrowie finansów strefy euro mają dziś zdecydować, czy Grecja może otrzymać kolejną transzę pożyczki. Spotkanie odbędzie się o 14:.00 w Brukseli, kilka godzin przed rozpoczeciem unijnego szczytu.

Ministrowie ocenią, czy władze w Atenach spełniły wszystkie wymogi - przyjęły program oszczędnościowy i zamierzają go wkrótce wdrożyć. Premier Grecji Lukas Papademos zapewniał wczoraj w Brukseli, że rząd dotrzyma zobowiązań. "Ten rząd zrobi wszystko co w jego mocy, by wdrożyć w pełni przyjęty już program, a także by rozpocząć dodatkowe działania, które mają pomóc w rozwoju gospodarczym i tworzeniu nowych miejsc pracy" - powiedział Lukas Papademos. Podkreślił, że działania rządu we współpracy z Komisją Europejską wystarczą, by zapewnić pełne wdrożenie programu. A tymczasem w strefie euro panuje nieufność i co jakiś czas wraca temat ściślejszego nadzoru nad Grecją, po złych doświadczeniach z poprzednich lat, kiedy nie wywiązała się ona z obietnic. Upadł wprawdzie kontrowersyjny plan wysłania specjalnego komisarza, który mógłby wetować grecki budżet, jeśli rząd nie trzymałby go w ryzach. Szef eurogrupy Jean-Claude Juncker zaproponował nowy pomysł.

Reklama

Chodzi o powołanie komisarza, który pomoże Grecji postawić gospodarkę na nogi. Sceptycznie do tej propozycji odniósł się jednak Lukas Papademos, a wcześniej - także szef Komisji Europejskiej Jose Barroso.

OPINIE

Angela Merkel prawdopodobnie zgodzi się na rozszerzenie Europejskiego Mechanizmu Stabilizacyjnego - informuje dziennik "Sueddeutsche Zeitung". Decyzja w tej sprawie zapadnie jednak najwcześniej pod koniec marca. Jak dotąd Niemcy zdecydowanie odrzucały propozycję powiększenia Europejskiego Mechanizmu Stabilizacyjnego.

Presja na Berlin jest jednak ogromna. Wzmocnienia mechanizmu domagają się niemal wszystkie kraje strefy euro, a także Wielka Brytania, Stany Zjednoczone oraz Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Jak donosi "Sueddeutsche Zeitung", kanclerz Angela Merkel zdaje sobie sprawę z tego, że w końcu będzie musiała ustąpić i przeznaczyć jeszcze więcej pieniędzy na zabezpieczenie Europy przed kryzysem. Decyzja w tej sprawie nie zapadnie jednak na dzisiejszym unijnym szczycie, ale najwcześniej za miesiąc. "Sueddeutsche" podaje, że po tych zmianach mechanizm będzie wart 750 miliardów euro czyli o 250 miliardów więcej niż planowano.

_ _ _ _ _

MFW kontra Niemcy

Mimo że kanclerz Merkel nie uzyskała większości (310 z 620 głosów) podczas głosowania, niemiecki parlament 305 głosami zatwierdził nowy rozmiar EFSF. Komentatorzy szybko zauważyli, że siła negocjacyjna Merkel systematycznie słabnie. Przyczyn takiego stanu rzeczy jest kilka:

W zeszłym roku Merkel ogłosiła w parlamencie, że Niemcy w najczarniejszym scenariuszu będą musiały wyłożyć maksymalnie 211 mld euro. Dzisiaj sprawa wygląda nieco inaczej - MFW nalega, aby UE zwiększyła wartość programów ratunkowych do 700-750 mld euro.

To oznacza, że wkład Niemiec wyniesie około 300 mld euro. Sama wysokość pomocy stanowi poważny problem polityczny, w obliczu złożonej rok temu przez Merkel obietnicy o tym, że Niemcy nie wyłożą więcej pieniędzy niż w roku 2011. Na domiar złego niemiecki sąd konstytucyjny ostrzegł parlament, że jakakolwiek pomoc powyżej obecnego budżetu Niemiec (306 mld euro w 2012) stanowi ryzyko i może zadziałać destabilizująco. Na tym tle najbliższy szczyt unijny zapowiada się wielce ciekawie.

Słowami Buitera z Citi: "decydenci unijni wolą, aby pomocy dla zadłużonych państw strefy euro udzielał Europejski Bank Centralny, gdyż taki mechanizm nie ingeruje w poziom deficytów i aktywów - czego nie można powiedzieć o EFSF i ESM".

To właśnie stanowi kluczowy czynnik polityczny! Ani aktywa banków ani państwowe budżety nie cierpią, kiedy Draghi gra wielkiego zbawcę całej Europy (czytaj: banków). Jeżeli jednak ESM i EFSF potrzebowały będą dokapitalizowania, potrzebne będzie głosowanie - a tego nikt nie chce!

Podsumowując, wczorajsze wystąpienie kanclerza Kohla rzuciło na całą sytuację nieco pozytywnego światła - co nie dziwi, biorąc pod uwagę, że unikanie konfliktów to europejska tradycja. Zachęcam do przeczytania jego wypowiedzi, szczególnie teraz - kiedy Europa potrzebuje wizji, a nie rozwiązań na krótką metę. Kohl nawołuje, aby Niemcy pozostali wierni Europie.

SAXO BANK

Dowiedz się więcej na temat: presja

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »