Reklama

Kto w Polsce zarabia na dramacie cukrzyków?

Wyjaśnienia ministra zdrowia Bartosza Arłukowicza na temat listy refundacyjnej nie zadowoliły prawicowej opozycji w Sejmie. Jacek Kurski pytał też czy premier na wniosek ministra zdrowia zajmie się wszczęciem postępowań wyjaśniających czy nie doszło do naruszenia prawa w związku z naciskami koncernów farmaceutycznych i naciskami lobbystów.

Reklama

PiS zarzucił ministrowi posługiwanie się nowomową. Solidarna Polska uznała, że nie odniósł się w sposób spójny i przekonujący do wątpliwości zgłaszanych przez pacjentów i lekarzy. Minister poinformował, że w wyniku negocjacji z koncernami na listę leków refundowanych przez NFZ trafiły paski do glukometrów oraz leki stosowane u pacjentów po przeszczepach i łagodzące ból w chorobach nowotworowych. Mimo zapewnień ministra przewodniczący sejmowej komisji zdrowia Bolesław Piecha z PiS nadal ma jednak wątpliwości czy rzeczywiście nowe zasady prowadzą do nowoczesności w leczeniu.

Poseł pytał na konferencji prasowej w Sejmie ile na nowej liście jest leków innowacyjnych, dzięki którym pacjent zamiast kilku tabletek dziennie może wziąć jedną.

Według Bolesława Piechy nowe zasady zostały też zbyt późno opublikowane, choć na przygotowanie rozporządzeń i obwieszczeń było dostatecznie dużo czasu. Zdaniem posła PiS jest skandalem to, że minister "gumuje i dopisuje leki na jeden dzień przed wielką reformą". Solidarna Polska ma co do listy leków refundowanych wątpliwości natury konstytucyjnej i domaga się jej wstrzymania. Według szefa Klubu, Arkadiusza Mularczyka nie można dokonywać tak daleko idących zmian przy pomocy obwieszczenia wydanego na kilka dni przed wejściem w życie. Poseł powiedział, że zwróci się do Rzecznika Praw Obywatelskich o zaskarżenie obwieszczenia do Trybunału Konstytucyjnego.

Europoseł Jacek Kurski zarzucił ministrowi Arłukowiczowi, że "zajął się skutecznym wykluczaniem szerokich rzesz pacjentów z dostępu do leków refundowanych".

Jacek Kurski pytał też czy premier na wniosek ministra zdrowia zajmie się wszczęciem postępowań wyjaśniających czy nie doszło do naruszenia prawa w związku z naciskami koncernów farmaceutycznych i naciskami lobbystów. Europoseł zainteresował się ponadto informacją na temat zakupu akcji firmy Bioton przez Ryszarda Krauzego.

Zdaniem Jacka Kurskiego należałoby zbadać czy biznesmen dysponował wiedzą o tym, że lek produkowany przez Bioton znajdzie się na liście leków refundowanych. "Nasuwają się wątpliwości czy nie doszło w tym względzie do przecieku, Komisja Nadzoru Finansowego powinna tę sprawę wyjaśnić" - podkreślił europoseł.

W ocenie posła Solidarnej Polski Andrzeja Dery manifestowana przez Bartosza Arłukowicza troska o pacjentów jest "toską udawaną", bo choć jest on ministrem od niedawna to Platforma Obywatelska rządzi już przez ponad 4 lata.

Poseł podkreślił, że Platforma Obywatelska ma pacjenta "na samym końcu" i obywatele nie powinni kupić teatru, w którym rolę złego ministra odgrywa marszałek Kopacz a rolę dobrego ministra Bartosz Arłukowicz. Gdyby naprawdę pacjent był na pierwszym miejscu, to według posła Dery nie doszłoby do skandalu z wprowadzeniem listy leków refundowanych. Jutro minister zdrowia Bartosz Arłukowicz odpowie na pytania posłów podczas posiedzenia komisji zdrowia, które ma się rozpocząć w południe.

PEŁNE NOTOWANIE SPÓŁKI BIOTON

OPINIA

Eksperci dobrze oceniają porządkowanie polityki lekowej, ale źle oceniają informowanie pacjentów w tej sprawie. Konrad Pszczołowski - ekspert z Uniwersytetu Warszawskiego podkreślił, że zmiany były potrzebne. "Porządkowanie musi być, państwo musi oszczędzać, państwo nie może ponosić nadmiernych wydatków na leki.

Skoro zorganizowało system refundacji i dofinansowywania w systemie opieki zdrowotnej to jest naturalne, że pilnuje sposób wydatkowania publicznych pieniędzy. Natomiast źle oceniam sposób przeprowadzenia tego typu akcji"- powiedział. Pszczołowski uważa, że zabrakło akcji informacyjnej dla pacjentów, którzy mają prawo wiedzieć co ich czeka za parę dni.

Podkreślił, że jeżeli zrobiono wszystko bardzo dokładnie, jeżeli chodzi o negocjacje z firmami i obniżenie cen leków to źle została przeprowadzona akcja informacyjna. Podkreślił, że społeczeństwo musi być informowane o tak ważnych zmianach.

Michał Pilkiewicz - szef IMS Polska, firmy zajmującej się analizą rynku farmaceutycznego - podkreślił, że wprowadzane zmiany są największymi na tym rynku od 20 lat i trudno je teraz ocenić. Zaznaczył, że pacjenci będą mieli dostęp do leków. "Dziś widzimy, że większości terapii czy pacjentów pacjenci będą mieli dostęp do leków, będą mogli wybrać często tańsze leki ale w wielu przypadkach - niestety - będą musieli zapłacić więcej" - powiedział. Pilkiewicz dodał, że ustawa refundacyjna została uchwalona w maju a biorąc pod uwagę skalę zmian, jakie wprowadza - dla uczestników całego systemu opieki zdrowotnej - resort miał mało czasu.

"Mieliśmy tak dużą kumulację zdarzeń, czasochłonnych i pracochłonnych wymagających konsultacji, między innymi prawniczych, które ministerstwo musiało przeprowadzić w bardzo krótkim czasie. Myślę, że dzisiaj niepotrzebne są nerwy czy emocje bo wielu rzeczy nie można było uniknąć za względu na tak napięty kalendarz '" - powiedział.

Dowiedz się więcej na temat: Bioton SA | kto | w polsce | insulina | minister zdrowia | farmaceutyki | Jacek Kurski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »