Reklama

Lipiec nie przegrzał gospodarki

Przeciętny Polak jest nieco bogatszy niż Litwin, cztery razy biedniejszy niż Grek i dwadzieścia razy biedniejszy od Szwajcara. Naprawdę biednie wypadamy względem najzamożniejszych Europejczyków. Przeciętny Szwajcar zgromadził średnio majątek o łącznej wartości 407,2 tys. dolarów. To blisko dwadzieścia razy więcej niż Polak.

Na koniec ubiegłego roku wartość majątku przeciętnego Polaka szacowano na 20,8 tys. dolarów. To ponad cztery razy mniej niż majątek przeciętnego Greka. Biedniejsi od Polaków w Europie są Bułgarzy, Rumuni, a także mieszkańcy krajów nadbałtyckich.

Statystycznie ci pierwsi posiadają majątek o wartości 13,6 tys. dolarów na osobę, Rumuni - 11,1 tys., Litwini 18,6 tys. i Łotysze - 19,6 tys. Nieznacznie bogatsi są Słowacy, z majątkiem szacowanym na 21,5 tys. dolarów, Węgrzy - 22,6 tys. i Chorwaci 21,1 tys. dolarów na osobę. W regionie Europy Środkowo-Wschodniej najbogatsi są Czesi. Majątek Czecha szacowany jest średnio na 36,2 tys. dolarów na osobę.

Reklama

Przeciętny Niemiec zgromadził majątek o wartości 156 tys. dolarów. Jednak od niego bogatszy jest Francuz, który zgromadził majątek o łącznej wartości 224 tys. dolarów.

Raport został przygotowany przez Credit Suisse. Majątek w nim jest definiowany jako wartość aktywów finansowych i niefinansowych: domów, mieszkań, ziemi, pomniejszony o długi.

Biznes INTERIA.PL na Twitterze. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze

Kto w Polsce zarabia najlepiej?

W Polsce, jak wynika z badania PwC, najlepiej zarabiają członkowie zarządów firm ubezpieczeniowych, koncernów mediowych i banków. Pensje zagranicznych członków zarządu są o ok. 45 proc. wyższe niż ich polskich odpowiedników w tej samej spółce.

W roku ubiegłym prezesi zarządów największych spółek giełdowych zarobili średnio po 1,5 mln zł, co stanowi spadek o 1 proc. w porównaniu do analogicznego okresu roku ubiegłego. Przeciętne wynagrodzenie pozostałych członków zarządu wyniosło w 2013 r. ok. 1,1 mln zł, to o ok. 2 proc. mniej niż rok wcześniej.

Najbardziej atrakcyjne wynagrodzenia od kilku lat oferuje branża mediowa, pomimo 16-proc. spadku płac najwyższej kadry zarządzającej w tym sektorze. W tym roku branża ta zajęła drugie miejsce w rankingu, zaraz za branżą ubezpieczeniową, reprezentowaną przez jedną spółkę. W czołówce najlepiej płacących sektorów znalazł się ponadto sektor bankowy.

Największy spadek wynagrodzeń wystąpił sektorze metalowym, w którym płace członków zarządów spadły o ok. 47 proc. wobec 2012 r. Spore spadki wynagrodzeń odnotowano też w energetyce i sektorze spożywczym.

Reserved podbija świat

LPP, właściciel m.in. takich brandów, jak: Reserved, Croop, Mohito, Sinsay i House, zapowiedział otworzenie kolejnych sklepów w krajach nadbałtyckich oraz w Czechach i na Słowacji. W tym roku otworzy także pierwsze sklepy w Niemczech, Chorwacji i Katarze.

W 2014 r. wartość inwestycji zagranicznych LPP wyniesie ok. 220 mln zł, z czego ok. 1/4 zostanie przeznaczone na rozwój rynków w Czechach, Słowacji, a także w krajach nadbałtyckich. Wiosną litewski rynek poszerzył się o kolejne punkty House. W tym samym czasie u naszych sąsiadów zadebiutowała marka Sinsay. Jednocześnie rośnie także powierzchnia sprzedażowa firmy w pozostałych krajach nadbałtyckich. W Rydze otwarto kolejne dwa salony Reserved i Mohito. W Estonii do października tego roku LPP planuje otwarcie w sumie 11 nowych salonów sprzedaży. Łączna powierzchnia sprzedażowa LPP w krajach nadbałtyckich na koniec 2013 r. wynosiła 27 100 m kw.

Ekspansja zakłada, że pod koniec br. będzie większa o ok. 35 proc. Do końca 2014 r. znacząco zwiększy się również obecność polskich marek u naszych południowych sąsiadów. W Bratysławie powstanie sześć nowych placówek, natomiast w Czechach plany mówią o jedenastu. Łączna powierzchnia salonów LPP na w Czechach i na Słowacji pod koniec 2013 r. wynosiła ponad 48 000 m kw.. Na koniec br. powierzchnia salonów sprzedaży ma wynieść blisko 57 000 m kw.

Równolegle do rozwoju w krajach Europy Środkowo-Wschodniej ta gdańska spółka wchodzi na zupełnie nowe rynki. W lipcu zadebiutowała w Niemczech, jesienią zadebiutuje w Chorwacji, a pod koniec roku w Katarze.

Pesa łączy siły na rynku rosyjskim

Fabryka Pesa Bydgoszcz SA i rosyjski koncern Uralwagonzawod połączyły siły i w Rosji powołują do życia wspólne przedsiębiorstwo. Porozumienie zakłada uruchomienie centrów montażowych i serwisowych na terytorium Rosji oraz powstanie wspólnego przedsiębiorstwa produkującego tramwaje, lokomotywy, wagony i inne pojazdy elektryczne.

Uralwagonzawod jest jednym z największych kompleksów przemysłowych w Rosji. W jego skład wchodzi ponad 20 firm produkcyjnych i naukowo-badawczych. W zakładach koncernu produkowane są głównie wagony towarowe i pojazdy wojskowe, m.in. czołgi i pojazdy opancerzone.

Pesa w czerwcu 2013 r. zawarła kontrakt z Uraltransmaszem na dostawę do Moskwy 120 tramwajów Fokstrot. Pierwsze z zamówionych tramwajów wyjechały na ulice stolicy Rosji na początku czerwca.

Perspektywiczny kontrakt Stoczni Gdańskiej

Trzy promy średniej wielkości dla kanadyjskiego armatora ma wybudować Stocznia Remontowa Shipbuilding SA z Gdańska. Zarobi blisko 0,5 mld zł. Stocznia z Gdańska w przetargu pokonała dziewięć zagranicznych stoczni, m.in. z Niemiec i Norwegii. Firma ma pełen portfel zamówień do końca 2016 r.

Kanadyjski armator w oficjalnym komunikacie stwierdza, że polska stocznia jest jednym z wiodących tego typu zakładów na świecie. Dysponuje najnowszymi narzędziami projektowymi i nowoczesną infrastrukturą produkcyjną. Tym, co zadecydowało o wyborze Kanadyjczyków, było to, że stocznie ubiegające się o kontrakt nie dysponowały własnym biurem projektowym.

Zasadniczymi kryteriami przetargu były m.in.: plan projektowania i budowy, doświadczenie w budowie podobnych promów, wykorzystanie nowoczesnej technologii oraz finansowa stabilność i zdolność zapewnienia gwarancji.

Pierwsza jednostka ma być dostarczona armatorowi w sierpniu 2016 r., druga w październiku 2016 r., a trzecia w lutym 2017 r.

Akcyza zachwiała rynkiem

W pierwszym kwartale sprzedaż wódki spadła o 5 proc. Wszystko wskazuje na to, że podwyżka akcyzy na alkohol wysokoprocentowy mocno zachwiała rynkiem. W przeliczeniu na czysty alkohol, w pierwszym kwartale produkcja wódki spadła o 1/4 w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku.

Przy wzroście produkcji wszystkich pozostałych kategorii alkoholi. Będzie jeszcze gorzej, ponieważ kończą się zapasy większości dystrybutorów, nabyte jeszcze w okresie przed podwyżką akcyzy. W większości sklepów obowiązują już nowe, wyższe ceny. W konsekwencji sprzedaż spada w gwałtownym tempie. Nie bez znaczenia jest również zmiana preferencji Polaków, którzy w ostatnim czasie preferują whisky, koniak czy brandy. Rośnie udział w rynku wódek smakowych i produktów regionalnych.

Największe straty z powodu zmniejszenia sprzedaży wódek mogą ponieść małe sklepy, których udział w sprzedaży mocnych alkoholi w ostatnim roku był na poziomie 62 proc. Polska Izba Handlu zwraca zaś uwagę, że z tego powodu nawet 30 proc. najmniejszych placówek handlowych może mieć trudności z utrzymaniem się na rynku.

Polska jest największym w Europie i czwartym na świecie producentem wódki. W 2013 r. branża wyprodukowała 288 mln litrów napojów spirytusowych i przekazała do budżetu państwa ponad 10 mld zł wpływów do budżetu z tytułu akcyzy i VAT. Ponadto budżety gminne zasiliło ok. 300 mln zł z tytułu zezwoleń na obrót napojami alkoholowymi.

Polska w czołówce nieterminowego płacenia należności

W Polsce w 2013 r. tylko co trzecią fakturę zapłacono w terminie. Znajdujemy się w ogonie europejskich statystyk pod względem terminowości płacenia faktur przez przedsiębiorców. Tak wynika z danych wywiadowni gospodarczej Bisnode, która przeanalizowała sytuację w 15 krajach Starego Kontynentu.

Na koniec 2013 r. aż 69,5 proc. faktur zostało w Polsce zapłaconych z poślizgiem. Gorszy wynik zanotowały tylko Wielka Brytania i Portugalią. Najbardziej zdyscyplinowane firmy działają w Danii - w tym kraju aż 87 proc. faktur płaconych jest w terminie, a tylko 12,2 proc. z opóźnieniem do 30 dni.

Nasz kraj i Portugalia to państwa, w których najwięcej płatności regulowanych jest z opóźnieniami ponad 90 dni - odpowiednio 10,8 proc. i 12,8 proc.

Problemy z płatnościami mają firmy niezależnie od wielkości - terminowo regulowało je w 2013 r. 30,3 proc.: mikro, 30 proc. małych, 32,6 proc. średnich oraz 31,6 proc. dużych. Jako główną przyczynę poślizgów firmy wskazują nierzetelność własnych kontrahentów, którzy również nie płacą na czas.

Nie będzie mundialu w Rosji?

Świat winą za kryzys na Ukrainie obarczył władze na Kremlu. W związku z tym niemieccy i brytyjscy politycy, a wcześniej holenderscy piłkarze, wezwali do bojkotu mundialu, który w 2018 r. miała zorganizować właśnie Rosja.

Odebranie Rosji prawa organizacji mistrzostw miałoby być jedną z sankcji nałożonych na Moskwę po zestrzeleniu malezyjskiego boeinga przez prorosyjskich separatystów na Ukrainie. Do takiego rozwiązania wezwał niedawno jeden z liderów rządzącej w Niemczech chadecji Michael Fuchs.

Podobnego zdania jest brytyjski wicepremier Nick Clegg, który stwierdził, że Władimir Putin nie może nadużywać cierpliwości międzynarodowej społeczności, przekraczając wszelkie dopuszczalne granice. Wtóruje im były reprezentant Pomarańczowych, John van't Schip, który zaapelował do swoich rodaków o całkowite zerwanie kontaktów z Moskwą do czasu wyjaśnienia przyczyn tragedii, a przede wszystkim o bojkot mundialu.

Warto jednak wiedzieć, że o tym, gdzie odbędą się kolejne mistrzostwa, nie decydują politycy czy reprezentanci drużyn narodowych, a Międzynarodowa Federacja Piłki Nożnej. Ta jasno dała do zrozumienia, że organizacja piłkarskich mistrzostw świata w Rosji nie jest zagrożona. W oświadczeniu czytamy: "FIFA ubolewa nad wszystkimi formami przemocy i nadal będzie za pośrednictwem swoich imprez promować dialog, tolerancję i pokój między ludźmi. Historia pokazała, że bojkot sportowych wydarzeń lub polityki izolacji czy konfrontacji nie jest najbardziej efektywną metodą rozwiązywania problemów. Organizacja mistrzostw świata skupia na sobie uwagę całego świata i może być katalizatorem dialogu między narodami i rządami, dostarczając pozytywnych rozwiązań. Mistrzostwa świata jednoczą drużyny i narody z całego świata w duchu fair play i wzajemnego szacunku. FIFA wierzy w to, że poprzez futbol, w tym MŚ, możemy osiągać pozytywne zmiany na świecie, ale futbol nie może być rozwiązaniem problemów, stosując go w światowej polityce".

Nic dziwnego, chętnych do organizacji tak kosztownej imprezy jest na świecie coraz mniej, a Rosjanie nie mają zamiaru na Mundialu oszczędzać. Obecny minister sportu Witalij Mutko przyznał, że Rosja jest gotowa przeznaczyć na organizację turnieju 20 mld dolarów, czyli pięć razy więcej od RPA, które w 2010 r. zorganizowały mistrzostwa za 3,9 mld. Brazylia na swój mundial wydała 14 mld dolarów.

Finał Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej 2014

Brazylia na mundialu zyskała wizerunkowo, ale sukces organizacji mistrzostw raczej nie przełoży się na korzyści gospodarcze. Nie od dziś wiadomo, że organizacja dużych imprez sportowych nie przekłada się bezpośrednio na wzrost PKB kraju organizatora.

Organizacja mundialu wywołała także wielkie konflikty społeczne. Bezpośrednio przed mistrzostwami przez Brazylię przetoczyła się ogromna fala protestów najbiedniejszych. Do problemów społecznych dołączyła klęska sportowa: przegrana z Niemcami 1:7 i ostatecznie w meczu o trzecie miejsce z Holendrami 0:3.

Jedynym wygranym wydaje się FIFA, która według szacunków zarobiła 4 mld dolarów. To wynik o 66 proc. lepszy od zysków, jakie futbolowej federacji przyniósł mundial organizowany cztery lata temu w RPA. FIFA na organizację brazylijskich mistrzostw wydała wprawdzie ok. 2 mld dolarów, ale zdecydowaną większość kosztów, bo 13 mld dolarów, poniósł rząd Brazylii, a więc obywatele tego kraju. Mistrzostwo Świata w Piłce Nożnej w 2014 roku w Brazylii zdobyli Niemcy.

Dymisja premiera i rządu Ukrainy

W tydzień po zestrzeleniu malezyjskiego boeinga premier Ukrainy Arsenij Jaceniuk oświadczył, że wraz ze swoim gabinetem podaje się do dymisji. To efekt rozpadu koalicji rządzącej w Radzie Najwyższej. Obowiązki premiera do czasu wyborów przejął wicepremier Wołodymyr Hrojsman.

Koniec koalicji rządowej na Ukrainie oznacza, że w kraju odbędą się przedterminowe wybory parlamentarne. Rozwiązanie koalicji i niepowołanie nowej w ciągu 30 dni daje obecnemu prezydentowi Ukrainy prawo do zarządzenia nowych wyborów do parlamentu.

Koalicja o nazwie Europejski Wybór została powołana do życia w końcu lutego, po ucieczce z kraju obalonego prezydenta Ukrainy Wiktora Janukowycza. Do koalicji weszło 250 deputowanych Batkiwszczyny, Swobody i Udaru oraz posłowie niezrzeszeni.

Tomasz Starzyk

Dowiedz się więcej na temat: stocznia gdańska | faktura | przeciętny Polak | LPP SA | akcyza | Mundial 2014 | zarobki

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »