Reklama

MIK: Inflacja zaczyna zabijać popyt

Inflacja zaczyna dławić popyt, a presja płacowa tak się rozkręciła, że zmusza firmy do podnoszenia cen - pokazuje Miesięczny Indeks Koniunktury (MIK) obliczany przez Polski Instytut Ekonomiczny i Bank Gospodarstwa Krajowego. MIK spadł w grudniu o 3,2 pkt do 105,8 pkt. Był to drugi spadek indeksu z rzędu.

MIK to nowy, po raz pierwszy obliczony rok temu syntetyczny wskaźnik koniunktury odczuwanej przez przedsiębiorstwa. Na jego wynik składają się oceny dotyczące wartości sprzedaży, nowych zamówień, zatrudnienia, wynagrodzeń, mocy produkcyjnych, inwestycji i płynności finansowej. Badany jest dla branży budowlanej, handlowej, usługowej, produkcyjnej oraz transportu, spedycji i logistyki. Oprócz dużych i średnich przedsiębiorstw w ankiecie uczestniczą także małe i mikrofirmy, pomijane na ogół w innych badaniach koniunktury. 

Gorsze nastroje w biznesie

O spadku MIK w grudniu przesądziły negatywne zmiany w zakresie wartości sprzedaży (minus 9,5 pkt), liczbie nowych zamówień (minus 3,1 pkt), mocach produkcyjnych (minus 6,6 pkt) oraz w inwestycjach (minus 5,2 pkt). Indeks utrzymał wartość powyżej neutralnej (100 pkt) dzięki temu, że aż 30 proc. firm planuje podwyżki wynagrodzeń w najbliższych miesiącach. Maksymalną wartość MIK osiągnął w październiku (111,9 pkt) i od tego czasu spada.     

Reklama

- Od dwóch miesięcy nastroje znowu zaczynają się pogarszać - mówiła podczas zdalnej konferencji prasowej PIE poświęconej prezentacji wyników indeksu Katarzyna Dębkowska, kierowniczka Zespołu Prognoz Gospodarczych PIE.

Przypomnijmy, że MIK wystartował w styczniu tego roku z wartością 96,1 pkt, a minimalną osiągnął w lutym - 86,8 pkt. Ale było to na przełomie drugiej i trzeciej fali zakażeń, przy dość silnych obostrzeniach sanitarnych hamujących działalność gospodarczą w wielu branżach.
Choć na jesieni spadki indeksu wcale nie są duże, jego wartość utrzymuje się jeszcze powyżej 100 pkt, kierunek, w jakim zaczął podążać MIK, niepokoi analityków. W grudniu, podobnie jak w listopadzie, wartość sprzedaży, nowe zamówienia oraz inwestycje znalazły się już poniżej wartości neutralnej. 

- Coraz więcej firm sygnalizuje nam, że ich wartość sprzedaży spada nawet o więcej niż 10 proc. - powiedziała Katarzyna Dębkowska. 

Najgorzej jest z inwestycjami

Komponent "inwestycje" w MIK utrzymuje się poniżej poziomu neutralnego od początku tego roku. W grudniu obniżył się o 5,2 pkt w porównaniu z listopadem do poziomu 94,5 pkt.

Dane GUS pokazały kilkuprocentowy wzrost inwestycji w II i III kwartale tego roku. Analitycy zwracają jednak uwagę - to wzrost z bardzo niskiej, pandemicznej, zeszłorocznej bazy. Przez kilka ostatnich lat przedsiębiorstwa nie inwestowały, gdyż rząd zafundował im poczucie skrajnej niepewności prawnej oraz tsunami zmian podatkowych. Widać, że ta sytuacja się utrzyma. Ale dojdą do niej nowe czynniki jeszcze bardziej utrudniające inwestycje.

Marta Petka-Zagajewska, kierowniczka Zespołu Analiz Makroekonomicznych w PKO BP, mówi, że potrzeby inwestycyjne w gospodarce są dużo większe niż obecne tempo wzrostu nakładów brutto na środki trwałe. Nowym czynnikiem utrudniającym decyzje o inwestycjach jest to, że przedsiębiorstwa widzą ryzyka związane z przyszłym popytem. Chodzi o to, że silna inflacja może go zdławić. Do tego dochodzą rosnące koszty inwestycji spowodowane silnym wzrostem cen dóbr inwestycyjnych i trudności firm z dostępem do tych dóbr. W sytuacji rosnących niewiadomych po stronie popytu i kosztów bardzo trudno ocenić rentowność inwestycji. 

- Niepewność po stronie popytowej i trudności z realizowaniem inwestycji znaczą, że wciąż jesteśmy daleko od czegoś, co można by nazwać boomem inwestycyjnym - powiedziała analityczka.

- Do inwestycji dochodzi niepewność jeśli chodzi o koszt kredytu - dodał Mateusz Walewski, główny ekonomista BGK.
Największym kilerem koniunktury jest jednak właśnie inflacja, która już w listopadzie skoczyła do 7,7 proc.  

Popyt hamuje

- Inflacja najbardziej wpływa na popyt, wskaźniki wyprzedzające to już pokazują (...) W handlu widzimy już ewidentne załamanie, wysokie ceny stopują popyt na dobra i usługi (...) Możemy mieć do czynienia nie tylko ze spadkiem wolumenów (sprzedaży), ale z brakiem akceptacji dla wysokiej ceny - powiedziała Agata Filipowicz-Rybicka, główna ekonomistka Alior Banku. 

W środę trzeci miesiąc z rzędu Rada Polityki Pieniężnej podniosła stopy procentowe, w tym główną do 1,75 proc. z 0,1 proc. jeszcze na początku października. 

- Mamy już pokłosie wyższych stóp procentowych i dlatego budownictwo wygląda trochę gorzej. Stopy ograniczają także popyt konsumentów na kredyt - dodała Agata Filipowicz-Rybicka.

Inflacja doprowadziła już do spirali cenowo-płacowej i właśnie patrzymy jak się ona rozkręca. Pozwala na to odczuwany przez przedsiębiorstwa brak pracowników. Odsetek firm, które narzekają na wakaty i planują zatrudnienie jest najwyższy w historii badań prowadzonych przez NBP. Presję płacową pokazuje także indeks MIK, który w komponencie "wynagrodzenia" osiągnął wartość 130,8 pkt, a więc najwyższą w swojej rocznej historii.

- Efekty drugiej rundy i spirala cenowo-płacowa właśnie się materializują. Jest dużo większa niż na rynkach rozwiniętych, bo rynek pracy w Polsce jest lepszy - mówił główny ekonomista ING Banku Śląskiego Rafał Benecki. 

Na to nakładają się jeszcze proinflacyjne efekty tzw. Polskiego Ładu, który wejdzie po Nowym Roku. Rafał Benecki mówi, że firmy generalnie zamierzają dążyć do zachowania "siatki płacowej", a więc proporcji wynagrodzeń miedzy słabiej a lepiej opłacanymi pracownikami. Ponieważ słabiej zarabiający dostaną podatkowe bonusy, przedsiębiorstwa będą starały się podnosić wynagrodzenia lepiej opłacanych pracowników. Tym bardziej, że znaczna część z nich na zmianach podatkowych straci. Wszystko to będą starały się zrekompensować sobie podwyżkami cen.  
- To stwarza ryzyko wysokiej inflacji - mówi Rafał Benecki.

Jacek Ramotowski


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »