Minister bierze milion

Dałem milion dolarów łapówki ministrowi Wiesławowi Kaczmarkowi z SLD - twierdzi w rozmowie z "Newsweekiem" i radiem RMF FM Marek Dochnal.

Najsłynniejszy polski lobbysta opowiada, że do korupcji doszło przy okazji prywatyzacji Cementowni Ożarów w latach 1995-97. Twierdzi, że zgłosił się do niego Władysław Bartoszewicz, bliski współpracownik Kaczmarka - ministra przekształceń własnościowych oraz gospodarki w ówczesnych rządach SLD. - Wysyłanie emisariusza to był modus operandi tego typu operacji - ujawnia Dochnal. Bartoszewicz miał zażądać miliona dolarów w imieniu Kaczmarka.

- Dał pan tę łapówkę? - dopytywali lobbystę dziennikarze Newsweeka Andrzej Stankiewicz i RMF FM Konrad Piasecki. - Nie tylko dałem, ale też złożyłem w tej sprawie zawiadomienie o przestępstwie. Ta sprawa była dla mnie na tyle drastyczna, że uznałem: trzeba o tym powiedzieć - twierdzi Dochnal.

Reklama

W ramach operacji łapówkowej na wskazane konto w banku Coutts w Zurichu Dochnal miał wpłacić 250 tys. dolarów. Jak pozostałe 750 tys. dolarów miało trafić do Kaczmarka? Tego Dochnal powiedzieć nie chce. - złożyłem obszerne zeznania. Akurat ta sprawa - jako jedna z nielicznych - została przez prokuraturę podjęta - twierdzi Dochnal.

Rzeczywiście, Bartoszewicz jest poszukiwany listem gończym. Nieoficjalnie mówi się, że przebywa w Kanadzie. Sam Kaczmarek wielokrotnie wypierał się kontaktów z Dochnalem. Zaprzeczał też, że miał konto w Szwajcarii.

Kaczmarek: Dochnal to oszust, łajdak i zwykły hochsztapler

Wiesław Kaczmarek w rozmowie z reporterką RMF FM Agnieszką Milczarz zarzekał się, że nie posiada konta za granicą i dodał, że raz już to udowodnił. Jednym z zarzutów, które formułował publicznie, albo dziennikarze to robili, było to, że on dostał rzekomo napisany moją ręką numer konta i nazwę banku. Żeby skończyć z jego bezkarnością w oczernianiu ludzi poddałem się na prośbę prokuratury testowi grafologicznemu. Wyszło, że niestety to nie byłem ja - stwierdził.

Były minister gospodarki zaznaczył jednak, że nie zamierza pozywać Dochnala do sądu. Nie mam najmniejszej ochoty kalać się jakimkolwiek kontaktem z tego typu oszustem.

Lobbysta w "Kontrapunkcie RMF FM i Newsweeka" stwierdził również, że to Jan Kulczyk i Ryszard Krauze stoją za jego ponad trzyletnim pobytem w areszcie. Nie komentujemy zarzutów Marka Dochnala, ponieważ ta sprawa nas nie dotyczy - stwierdził przedstawiciel firmy Kulczyk Holding. Także Prokom Investment nie chciał się oficjalnie odnosić do słów biznesmena.

Nieoficjalnie od przedstawiciela Prokom Investment reporterka RMF FM usłyszała, że Krauze najgorszemu wrogowi nie życzyłby takiego wsparcia, jakiego poprzednia władza postawiła właśnie jemu. Chodzi o ściganie Ryszarda Krauzego przez prokuraturę i postawienie mu zarzutów składania fałszywych zeznań w sprawie przecieków o akcji CBA w resorcie rolnictwa w czasach, gdy rządził PiS, a prokuraturą dowodził minister Ziobro.

Poza tym przedstawiciel Prokomu stwierdził, że nawet gdyby Dochnal wyszedł wcześniej z aresztu, nie byłby żadną konkurencją dla naftowych interesów Krauzego w Kazachstanie. Transakcja była zawierana między dwoma prywatnymi inwestorami, nie było tam miejsca dla trzeciego i nie było tam też miejsca na interwencję państwa - usłyszała od przedstawiciela Krauzego Agnieszka Milczarz.

RMF FM
Dowiedz się więcej na temat: RMF FM | Kaczmarek | Twierdzi | RMF | SLD | bran | Brać | lobbysta | Marek | Dochnal | minister
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »