Reklama

Minister Klimatu dla Interii: Nowy unijny budżet przyspieszy transformację energetyczną

Podczas czerwcowego szczytu Rady Europejskiej unijni przywódcy pochylą się nad projektem unijnego budżetu na lata 2021-2027, ale także kwestią neutralności klimatycznej UE do 2050 roku. - Jeżeli chcemy osiągać ambitne cele klimatyczne, realizować ambitną agendę środowiskową, to kluczowa jest ich wykonalność - mówi w rozmowie z Interią minister klimatu Michał Kurtyka. Szef resortu klimatu wskazuje kierunki polskiej transformacji energetycznej, cele OZE na 2020 rok i mówi o inwestycjach w wiatraki na morzu.

Dominika Pietrzyk, Interia: Ostatnio dużo słyszeliśmy o sprawiedliwej transformacji energetycznej. Mówił o niej także prezydent Andrzej Duda podczas konwencji programowej 1 maja. "Nie możemy chronić klimatu kosztem rodziny, miejsc pracy i zubożenia społeczeństw". To fragment wypowiedzi prezydenta. Z pana perspektywy, jako ministra klimatu, jeżeli nie uda się powstrzymać zmian klimatycznych, to czy uda się uniknąć zubożenia?

Reklama

Michał Kurtyka, minister klimatu: - Dobre pytanie. Myślę, że te dwie kwestie, ekologii rozumianej jako ochrona klimatu, a z drugiej strony spójności społecznej rozumianej jako ograniczenie ubóstwa to są tematy, które towarzyszą nam jako Polsce od samego początku refleksji dotyczącej ochrony klimatu. One stały się także motywem powracającym podczas COP24, kiedy zgromadziliśmy 55 państw wokół śląskiej Deklaracji o Solidarnej i Sprawiedliwej Transformacji. Wtedy też mówiliśmy, że nie może być sprzeczności między osiągnięciem celów klimatycznych i podniesieniem jakości życia społeczeństw. Ta argumentacja i sposób naświetlenia celów klimatycznych bardzo mocno się przyjęły nie tylko w nowej polityce klimatycznej - praktycznie od tego czasu nie było wystąpienia sekretarza generalnego ONZ, Antonio Guterresa, w którym nie mówiłby on, że nie można pozostawić nikogo samego podczas transformacji energetycznej. Miało to przełożenie na unijną politykę klimatyczną w postaci Funduszu a później Mechanizmu Sprawiedliwej Transformacji, który ma właśnie ograniczyć ryzyko zwiększenia tej nierównowagi społecznej.

Zbliża się czerwcowe posiedzenie Rady Europejskiej, na którym unijni przywódcy mają wrócić do tematu neutralności klimatycznej UE do 2050 roku. Jakie stanowisko zaprezentuje polski rząd?

- Niewątpliwie pandemia koronawirusa bardzo wpłynęła na funkcjonowanie wielu obszarów gospodarek państw na całym świecie. Dzisiaj pierwszym wyzwaniem, przed którym stoi Unia Europejska jest przekonanie państw członkowskich co do tego, że ożywienie gospodarcze może być wspólnym, jednoczącym na nowo projektem europejskim. Propozycja budżetu, która została przedstawiona przez Komisję Europejską jest krokiem w dobrym kierunku. Wychodzi bardzo mocno naprzeciwko postulatom, które zgłaszała Polska. Po pierwsze mam na myśli urealnienie wyzwań, które sobie stawiamy. Jeżeli chcemy osiągać ambitne cele klimatyczne, realizować ambitną agendę środowiskową, to kluczowa jest ich wykonalność. Mówiliśmy przed chwilą o wykonalności społecznej, a w tym wypadku jest to wykonalność finansowa. Chodzi o zmobilizowanie wystarczających środków na miarę ambicji. To element, który jako Polska bardzo mocno podkreślaliśmy. Po drugie, stoimy przed ogromnym wyzwaniem w postaci nakręcenia na nowo koniunktury gospodarczej, dla którego budżet unijny będzie jedną z głównych sprężyn.

- I wreszcie po trzecie, same środki publiczne w tym momencie nie są wystarczające. Tu kluczowa jest mobilizacja kapitału prywatnego. A ta będzie miała miejsce wtedy, kiedy pojawi się jasny sygnał, w którą stronę zmierzamy. I z tej perspektywy projekt ożywienia gospodarczego przedstawiony przez Komisję, bardzo dobrze wpisuje się w działania, które my już zaczęliśmy podejmować.

- Przypomnę: projekt "Czyste Powietrze" to nic innego jak pierwowzór unijnego Renovation Wave. Jest to jeden z filarów ożywienia gospodarczego, czyli termomodernizacja budynków, a w polskich warunkach dodatkowo potrzeba wymiany przestarzałych źródeł ciepła. Jest to projekt absolutnie bezprecedensowy na skalę Unii Europejskiej. To też największe środki w historii polskiego rządu zgromadzone i zmobilizowane na rzecz programu poprawy jakości powietrza.

Druga odsłona "Czystego Powietrza" ruszyła 15 maja. Jak zmienił się program?

- Przede wszystkim uproszczenie procedur przyznawania dotacji większa przyjazność dla beneficjentów, ale też zróżnicowanie skali dotacji pod kątem grup społecznych po to, żeby odpowiedzieć na potrzeby najuboższych. Jako wspólnota oddychamy przecież wszyscy takim samym powietrzem. Program "Czyste Powietrze" to też efekt bardzo praktycznej solidarności w Polsce. I to on jest pierwowzorem dla wspomnianego wcześniej programu unijnego. Ale propozycja KE, to również odnawialne źródła energii. To także intencja skierowania gospodarki unijnej w kierunku innowacyjności i osiągnięcia na samym końcu celu jakim jest neutralność klimatyczna na poziomie lokalnym. Stoimy na stanowisku, że bez inwestowania w lokalne bezpieczeństwo energetyczne nie będziemy w stanie osiągnąć naszych celów.

Co to znaczy lokalne bezpieczeństwo energetyczne?

- To znaczy zdolność do bilansowania systemu na jak najniższym poziomie. Po pierwsze, jeśli chodzi o dobór źródeł wytwarzania energii elektrycznej, która daje pewność zaopatrzenia w energię 365 dni w roku, niezależnie od pogody. Po drugie, w zakresie dostosowania sieci, zwłaszcza niskiego i średniego napięcia. Zdolność wykorzystywania lokalnych zasobów energetycznych i potężny rynek dla magazynów energii, które mogą mieć różną formę, czy to w postaci baterii litowo-jonowych w samochodach, czy gospodarki wodorowej, która również jest częścią planu unijnej odbudowy. To też zmiana filozofii myślenia o systemie energetycznym od centralnie sterowanego do rozproszonej koordynacji.

W którym roku - pana zdaniem - Polska jest realnie w stanie osiągnąć neutralność klimatyczną, idąc ścieżką sprawiedliwej transformacji?

- Przede wszystkim mówimy tutaj o perspektywie unijnej na 7-10 lat, jeżeli chodzi o wydatkowanie środków i tego też będzie dotyczyła czerwcowa Rada. Komisja Europejska przedstawiając swój plan, zaproponowała, żeby to kwestie budżetu 2021-27 była w centrum dyskusji przywódców państw członkowskich na najbliższe tygodnie. Zakładam, że Rada Europejska będzie w znacznej mierze podporządkowana temu celowi. Natomiast ewidentnym jest, że skala zaangażowanych środków będzie też wpływała na naszą zdolność i tempo, w jakim będziemy w stanie realizować transformację energetyczną. Jest to więc dobra wiadomość, nie tylko ze względu na wielkość środków, ale też ze względu na czytelność dla sektora prywatnego.

Pandemia koronawirusa przyspieszy czy spowolni dochodzenie krajów unijnych do neutralności klimatycznej?

- Doświadczenie pandemii koronawirusa jest potężną traumą dla całego świata, jeżeli chodzi o konsekwencje zdrowotne i ogromną liczbę zgonów, którą spowodowała. Jest też doświadczeniem zupełnie innego świata i sytuacji, w której się wszyscy znaleźliśmy - świata pustych ulic, zamkniętych fabryk i przeniesienia się w inny wymiar, jeżeli chodzi o nasz dotychczasowy sposób życia, pracy. I to jest doświadczenie, w którym ludzie nagle zwolnili tempo życia i zaczęli bardziej dostrzegać otaczający ich świat, mogli oddychać czystym powietrzem. Mamy świadomość, że chcielibyśmy iść w kierunku takiej cywilizacji, która respektuje nasze otoczenie. Cywilizacji, która pozwala nam, naszym dzieciom, wnukom cieszyć się środowiskiem, a nie być ofiarą niedociągnięć czy błędów, które popełniło nasze pokolenie. W tym kontekście jest to na pewno jakaś lekcja do przemyślenia przez społeczeństwa krajów rozwiniętych, zastanowienia się w jaką stronę chcą iść. Wydaje się, że w wielu krajach odpowiedź na to pytanie w tym momencie krystalizuje się w takiej postaci: tak, chcemy rozwoju gospodarczego, wysokopłatnych miejsc pracy, komfortu, ale też chcemy też, aby ekologia i ekonomia szły w parze, gdzie nie będzie dychotomii pomiędzy ochroną planety i środowiska a naszym nowym modelem gospodarczym.

- W tym kontekście przeznaczenie 2 proc. unijnego PKB na budżet UE na najbliższe 7 lat jest ogromną szansą, żeby tym projektom, które przed pandemią były dyskutowane, nadać znacznie większe szanse na realizację. Ta transformacja jest w znacznej mierze kapitałochłonna. Ona wymaga zgromadzenia bardzo dużych inwestycji, natomiast w momencie kiedy zostaną one wykonane, gospodarka zaczyna funkcjonować na niższym poziomie kosztów. Wiele tych zero-, niskoemisyjnych technologii jest kosztownych w budowie, ale jest stosunkowo tanich w operacyjnej, codziennej eksploatacji. Dlatego koszty gospodarcze będą mogły być później obniżone. W tym sensie im szybciej uda się nam wejść na tę górkę inwestycyjną i przez nią przejść, tym szybciej znajdziemy się po drugiej stronie w sferze gospodarczo atrakcyjnej i również bardziej przyjaznej środowisku. Wydaje mi się, że rachunek jaki proponuje Komisja Europejska w ramach ożywienia gospodarczego, będzie bardzo istotnym elementem przyspieszającym transformację energetyczną w kierunku zero- i niskoemisyjnego systemu.

Czy Polska wypełni cel OZE na 2020 rok, czyli 15 proc. udziału energii odnawialnej w krajowym miksie energetycznym? Z danych GUS za 2018 rok wynika, że wskaźnik ten wynosi obecnie 11,16 proc.

- Po pierwsze mamy te dane z dość dużym opóźnieniem, więc trudno przesądzać o tym, jak ta arytmetyka się ułoży na 2020 rok. Mamy tutaj przeciwstawne tendencje. Z jednej strony pewne inwestycje musiały zostać opóźnione, chociażby ze względu na to, że pewne łańcuchy dostaw były zlokalizowane w Chinach. Chodzi tu o komponenty instalacji odnawialnych źródeł energii i paneli fotowoltaicznych, czy turbin. Nie wszystkie one dotarły na czas do Europy, w związku z czym część tych inwestycji została opóźniona, co jako pierwsi sygnalizowaliśmy Komisji Europejskiej. 

- Natomiast po drugiej stronie mamy oddolny, tworzący się na naszych oczach lokalny system energetyczny, w którym to w rękach wszystkich Polaków znajdują się te decyzje inwestycyjne, które powodują na przykład boom fotowoltaiczny. Pomimo koronawirusa, mamy do czynienia z ogromnym przyrostem tych źródeł. To 180 proc., porównując rok do roku. W samym marcu było to kolejnych 100 MW pomimo tego, że był to naprawdę bardzo trudny miesiąc z uwagi na pandemię. Mamy już ponad 40 tys. wniosków w programie "Mój Prąd", który uruchomiliśmy 13 stycznia w drugiej, odnowionej formule, z wykorzystaniem wniosków elektronicznych. Ten drugi nabór okazał się fantastycznym sukcesem. Tylko w samym maju jest to ponad 300 wniosków dziennie, składanych przez osoby, które chcą  skorzystać z dotacji w ramach programu "Mój Prąd", czyli zainstalować na dachu swojego domu panele fotowoltaiczne z dopłatą 5 tys. złotych z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Teraz jest bardzo ważne, żebyśmy ten inwestycyjny wysiłek podtrzymali i skierowali go w taki sposób, żeby budował on bezpieczeństwo energetyczne na poziomie lokalnym.

- Stąd jako Ministerstwo Klimatu przedstawiliśmy tydzień temu zestaw rozporządzeń, które mają ułatwiać funkcjonowanie prosumentów zbiorowych, spółdzielni i klastrów energetycznych, czyli wspólnot lokalnych. Chcielibyśmy, aby również tam miała miejsce refleksja na temat bezpieczeństwa energetycznego, tak aby nowe źródła fotowoltaiczne, budowane wysiłkiem wielu małych i 

- Patrzmy, jakie będą twarde dane. Patrzmy na to, która z tych tendencji, czyli rozproszony system obywatelskiej energetyki, czy pandemia koronawirusa, która opóźni pewne inwestycje - który z tych trendów finalnie przeważy. Natomiast jestem pod tym wzg nwestorów, z czasem tworzyły nową architekturę bezpieczeństwa energetycznego naszego kraju. To są bardzo pozytywne trendy, które się urzeczywistniają się w bardzo szybkim tempie, co oczywiście jest dobrym prognostykiem, ale wymaga również nowych regulacji, nad którymi pracujemy.

Jeżeli jednak nie uda się osiągnąć celu 15 proc. OZE w miksie energetycznym, to mogą nas czekać kary finansowe albo konieczność dokonania transferów statystycznych. Czy przygotowujecie się na taką możliwość?

- Patrzmy, jakie będą twarde dane. Patrzmy na to, która z tych tendencji, czyli rozproszony system obywatelskiej energetyki, czy pandemia koronawirusa, która opóźni pewne inwestycje - który z tych trendów finalnie przeważy. Natomiast jestem pod tym względem optymistą, bo widzę, że wszystkie nasze prognozy odnośnie do tego, jak szybko będą się nabudowywały te dodatkowe źródła, okazują się być w praktyce zaniżone.

Jaka przyszłość czeka wiatraki na lądzie? Pod koniec ubiegłego roku liberalizację przepisów w tzw. "ustawy odległościowej" zapowiedziała minister Jadwiga Emilewicz. Projekt nowelizacji miał być gotowy w pierwszej połowie tego roku z szansą na wejście w życie nowych przepisów od 1 stycznia 2021 r.

- Intensywnie pracujemy nad rozwojem odnawialnych źródeł energii. Mamy powołanego, po expose pana premiera, pełnomocnika rządu ds. OZE, którym jest sekretarz stanu w Ministerstwie Klimatu, pan minister Ireneusz Zyska. To do jego kompetencji należy budowanie architektury odnawialnych źródeł energii. Analizujemy różne źródła i w projekcie PEP 2040 przewidzieliśmy bardzo silny wzrost wiatraków na morzu, dlatego że są to źródła o wiele bardziej stabilne, jeżeli chodzi o OZE. Morze Bałtyckie charakteryzuje się też dobrą wietrznością. Mamy poważnych, zainteresowanych inwestorów, którzy są gotowi zainwestować ogromne środki finansowe w projekt na Morzu Bałtyckim. I chcielibyśmy, żeby takie stabilne, zeroemisyjne źródła energii były podstawą naszego miksu energetycznego. Stąd też projekt ustawy o wietrze off shore, nad którym bardzo intensywnie, pracujemy w Ministerstwie Klimatu.

Kiedy wobec tego możemy spodziewać się finału prac nad ustawą offshorową?

- Pracujemy nad tymi przepisami naprawdę bardzo intensywnie i chcielibyśmy, aby jak najszybciej znalazły się one na stole. W ostatnich dniach mieliśmy też spotkanie ministrów w sprawie infrastruktury portowej, bo projekt wiatru off shore to projekt tyleż energetyczny, co gospodarczy. On będzie ogromnym bodźcem dla polskiego wybrzeża, natomiast to będzie wymagało po naszej stronie decyzji o lokalizacji portu, w którym będą montowane wiatraki i który również będzie pełnił rolę hubu serwisowego. Chcemy w ten plan zaangażować całą Radę Ministrów, bo to ogromny projekt, który będzie wymagał współpracy pomiędzy resortami.

Upadł projekt budowy ostatniego bloku węglowego w Polsce, jakim miała być Ostrołęka C. Inwestycja w elektrownię z wykorzystaniem technologii gazowej to lepsze rozwiązanie?

- Przede wszystkim to decyzja, która jest w rękach inwestorów i mamy do czynienia z przejęciem Energi przez Orlen. Orlen zadeklarował, że widziałby Ostrołękę C zasilaną paliwem gazowym. Dla mnie z punktu widzenia bezpieczeństwa energetycznego kluczowe jest, żeby ta elektrownia powstała, więc trzymam kciuki za inwestorów, żeby ten projekt mógł być doprowadzony do szczęśliwego zakończenia.

Rozmawiała Dominika Pietrzyk

Dowiedz się więcej na temat: Ministerstwo Klimatu | Michał Kurtyka | klimat | polska energetyka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »