By to zrobić, potrzebują funduszy na badania i rozwój. Miały je zapewniać budżet i Bumar. Plany jednak się zmieniają. Teraz mówi się o prywatyzacji.
Inwestycyjna stagnacja
Inwestorzy są potrzebni, bo budżetowych dotacji na inwestycje technologiczne nie wystarczy.
- 2,5 mld zł jest zaplanowane na pięć lat. W tym roku jest to 138,6 mln zł, a w 2008 r. - 220 mln zł. O wnioskach za wcześnie mówić, trwają analizy - powiedziano nam w resorcie nauki, który zawiaduje pulą na obronne technologie.
Przedstawiciele sektora twierdzą, że dostępna pula to kropla w morzu potrzeb.
W Polsce przetargi na gotowy sprzęt wygrywają firmy zagraniczne, właśnie dlatego że polskich nie stać na inwestycje.
Resort gospodarki przygotowuje więc dla branży nowy program.
Chętnych jest wielu. Pisaliśmy już o norweskim Nammo, które chce zostać inwestorem zakładów amunicyjnych Mesko. Hydralem interesuje się Eurocopter i Goodrich, Świdnikiem Agusta Westland. Wymieniać można długo?
Na pierwszy ogień
Paweł Poncyljusz uważa, że jedną z firm, w których trzeba szybko dokonać własnościowych przekształceń, są Wojskowe Zakłady Mechaniczne w Siemianowicach Śląskich (razem z fińską Patrią wygrały przetarg na kołowy transporter opancerzony).
Siemianowickie zakłady muszą dostać zastrzyk gotówki. Zainteresowanie nimi deklarowała Patria. Trudno jednak spekulować, czy miałaby szansę je przejąć. Obecna ekipa krytycznie bowiem oceniła kontrakt na transporter.
Katarzyna Kapczyńska







