Na rynkach brakuje nawozów, ceny wystrzeliły

Na rynku odczuwalny jest niedobór nawozów sztucznych, przez co ich ceny mocno idą w górę. Drożyzna na rynku gazu skłoniła część europejskich producentów do zamknięcia niektórych zakładów. Firmy z branży ograniczają eksport, żeby zapewnić towar na rodzimych rynkach. Dotyczy to również największych graczy - Chin, USA, Rosji. Ceny nawozów rosną, drożeje też żywność. Wojna na Ukrainie wzmaga nerwowość na rynkach.

- We wrześniu-październiku 2021 roku, gdy nastąpił pierwszy tak silny wzrost cen gazu na europejskich rynkach, wiele firm nawozowych wyłączyło produkcję. W pewnym momencie wyłączonych było 30-40 proc. mocy produkcyjnych amoniaku. Część tych mocy przywrócono, ale nie wszystkie. To spowodowało, że ceny nawozów bardzo mocno wzrosły - mówi Interii Jakub Szkopek, analityk Erste Securities Polska.

Na rynki właśnie napłynęła kolejna informacja. Norweska Yara, jeden z największych światowych producentów nawozów, ogłosiła w środę, że ograniczy produkcję amoniaku i mocznika we Włoszech i Francji z powodu wzrostu cen gazu ziemnego, które zanotowały kolejny rekord.

Reklama

Europa jest uzależniona od rosyjskiego gazu - stanowi on 40 proc. europejskiej konsumpcji. Ubiegłoroczna polityka handlowa Gazpromu, zgodnie z którą dostarczał on na zachód surowiec w ramach kontraktów, ale wstrzymywał sprzedaż spotową, sprawiła, że ceny poszybowały w górę. Teraz, gdy Rosja rozpoczęła wojnę na Ukrainie, niepewność związana z sytuacją polityczną na kontynencie podbiła ceny gazu do kolejnych rekordowych poziomów. Tymczasem gaz w przypadku nawozów azotowych odpowiada za 80-90 proc. kosztów produkcji.    

Nawozów brakuje na całym świecie. Na bardzo niskim poziomie są zapasy. Ze względu na brak nadwyżek nie eksportują ich ani Stany Zjednoczone, ani Chiny, które są największym producentem. W Chinach pod koniec zeszłego roku wprowadzono regulacje ograniczające eksport. Te restrykcje w Chinach będą obowiązywać co najmniej do końca czerwca. Także Ministerstwo Przemysłu i Handlu Federacji Rosyjskiej zaleciło krajowym producentom wstrzymanie eksportu nawozów. Rosja i Białoruś to liczący się producenci soli potasowych, odpowiadają za 30 proc. światowej produkcji.

- Globalny deficyt na rynku nawozów utrzyma się zapewne do końca 2022 roku, a według niektórych producentów jak CF Industries do połowy 2023 roku - mówi Szkopek.

W Ukrainie trwa wojna. Obecna sytuacja przekłada się na rynek zbóż. Ich ceny mocno rosną. - Ukraina to duży ośrodek produkcji zbóż, pszenicy i kukurydzy. To, co dziś dzieje się w Ukrainie, powoduje, że bardzo trudno będzie przeprowadzić zasiewów zbóż jarych. W marcu zwykle zaczynają się prace polowe, teraz ze względu na wojnę nie będą one mogły być podjęte. Prawdopodobnie więc zbiory w sezonie 2022-2023 w regionie będą bardzo słabe - informuje analityk.

Do tego zbiory z hektara na świecie będą niższe przez niedobory nawozów. Giełdy już to uwzględniają - ceny kukurydzy, pszenicy, są rekordowe w historii. - A przecież trzeba mieć jeszcze na uwadze ryzyko związane z pogodą. Pogoda często płata figle, tego nie jesteśmy w stanie  przewidzieć - zaznacza Szkopek.

Od początku stycznia tego roku do 7 marca, kiedy obserwowaliśmy górkę cenową, cena pszenicy wzrosła o 54 proc., do 422,5 euro za tonę, a kukurydzy o 43 proc., do 351,5 euro za tonę.

Jak wygląda rynek nawozów w Polsce? Jesienią, gdy Europa wstrzymywała produkcję, handel między krajami praktycznie zamarł. W czwartym kwartale do Polski napłynęło bardzo mało nawozów z zewnątrz, w tym z Rosji, która jest głównym kierunkiem jeśli chodzi o import do Polski. Analityk wyjaśnia, że średniorocznie importujemy 1,9 mln ton nawozów, z czego 500 tys. ton z Rosji. Krajowa produkcja wynosi 8-9 mln ton.

Producenci nawozów w kraju wykorzystują obecnie moce produkcyjne w 100 proc. Dodatkowo w Anwilu realizowana jest inwestycja, w wyniku której moce wytwórcze firmy mają wzrosnąć o 50 proc., do prawie 1,5 mln ton rocznie. Pierwotnie prace miały zostać ukończone do połowy 2022 roku, ale ostatecznie termin zakończenia przesunął się na 2023 rok ze względu na pandemię, przerwane łańcuchy dostaw i przestoje z 2020 roku.

Ceny nawozów wystrzeliły. Z nowego cennika przygotowanego przez Anwil wynika, że tona saletry amonowej kosztować będzie ok. 6100 zł. Dla porównania w ostatnich dniach tona tego nawozu średnio kosztowała ok. 3 tys. zł, a rok wcześniej 1200 zł. Cennik ma obowiązywać od 11 marca 2022 r.

Polski rząd zapowiedział dopłaty do nawozów, ale czeka z wdrożeniem pomocy na akceptację ze strony Komisji Europejskiej. Dopłata miałaby wynieść 500 zł/ha przy gruntach ornych i 250 zł/ha przy użytkach trwałych zielonych.

Monika Borkowska

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: nawozy | ceny nawozów | wojna w Ukrainie
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »