Reklama

Najwięcej szkód wyrządziła wiosenna fala pandemii

Pandemia i wynikający z niej kryzys gospodarczy najbardziej uderzył w kraje Południa Europy. Najwięcej szkód gospodarczych wyrządziła pierwsza, wiosenna fala. Polska gospodarka, po Litwie, Luksemburgu i Holandii ma szansę wyjść z kryzysu najmniej zdruzgotana. Ale zapłaciliśmy za to śmiercią bardzo wielu ludzi na jesieni.

Takie są wnioski z raportu Polskiego Instytutu Ekonomicznego "Pandenomics 2.0. Jak kraje Europy poradziły sobie z drugą falą pandemii, recesją gospodarczą i jakie scenariusze czekają nas w 2021 roku". Datą szacunku skutków pandemii oraz możliwych scenariuszy na ten rok był 20 grudnia 2020, a - jak wiemy - sytuacja jest wysoce zmienna. Raport podsumowuje też działania podejmowane przez rządy i banki centralne różnych państw będących odpowiedzią na kryzys.  

Różne strategie

Reklama

Okazuje się, że "wiosenna" fala była dla gospodarki była generalnie znacznie bardziej szkodliwa, choć nie wszystkie kraje dotknięte zostały nią w równym stopniu dotknięte. Te najbardziej poszkodowane przez wirusa, jak Belgia, Francja, Włochy, czy Hiszpania wprowadziły bardzo silne restrykcje.

Ale nie tylko one. Polska, którą na wiosnę pandemia ledwo musnęła, wprowadziła także dość surowy lockdown i prawdopodobnie temu zawdzięczamy tak łagodny przebieg zachorowań. Na jesieni było zupełnie odwrotnie - dane o liczbie zachorowań i wyczerpywaniu się miejsc w szpitalach zakaźnych rosły w przerażającym tempie, a rząd zwlekał.

- Na jesieni postępowanie rządu polegało na tym, żeby albo nic nie robić, albo opóźniać restrykcje jak najbardziej - mówił po prezentacji raportu Wojciech Paczos, wykładowca na Uniwersytecie w Cardiff w Wielkiej Brytanii i adiunkt w Instytucie Nauk Ekonomicznych PAN.

Niemniej sytuacja na jesieni, w porównaniu z wiosną, okazała się gorsza także w kilku innych państwach - np. w Austrii, Bułgarii, Chorwacji, Czechach, Niemczech, Rumunii, Słowacji i Słowenii. Natomiast Dania, Estonia, Finlandia i Łotwa - przynajmniej jak na razie - przeszły pandemię (według danych na 20 grudnia) stosunkowo łagodnie.

- Strategie były różne. Najwyższe poziomy restrykcji były w krajach dotkniętych pandemią najmocniej na wiosnę. Estonia miała niski poziom restrykcji ale utrzymywała je długo - mówił na zdalnej konferencji prasowej Ignacy Święcicki, współautor raportu.

Wszystkie ręce na pokład

Gdy uderzyła pierwsza fala, większość rządów i banków centralnych zareagowała tak, jak w czasie szalejącego kryzysu zadłużenia w strefie euro w 2012 roku podpowiedział to ówczesny prezes Europejskiego Banku Centralnego Mario Dragi - whatever it takes - czyli zrobić wszystko co konieczne, by uratować gospodarkę. Rządy przygotowały pakiety pomocowe, a banki centralne uruchomiły programy "łagodzenia ilościowego" tylko znacznie szybciej niż po poprzednim kryzysie.

Spowodowało to ogromny przyrost długu publicznego i pogłębiło deficyty finansów publicznych. Wydawało się jednak wtedy, że walka z pandemicznym kryzysem będzie jednak sprintem. Dopiero jesienna fala pokazała, iż może być maratonem. Choć w wielu krajach pandemia uderzyła znacznie mocniej, narracja na jesieni zmieniła się. Ekonomiści mówią, że trzeba teraz działać "punktowo".

Wojciech Paczos mówi jednak, że ekonomiści doradzali już na wiosnę, by pomoc gospodarcza była lepiej kierowana, bardziej punktowa. "Nie jesteśmy w stanie tego ogarnąć" - odpowiedzieli politycy. "Albo możemy dać za mało, albo za dużo". I zalali gospodarkę pieniądzem - potrzebnym i niepotrzebnym. Zdaniem Wojciecha Paczosa w sumie zrobili lepiej, niż gdyby postąpili jak skąpcy.  

- Na fundamentalne pytanie - jak prowadzić optymalną politykę gospodarczą w trakcie pandemii nie mamy wciąż dobrej odpowiedzi - powiedział.

Różna skala uderzenia w gospodarki

Jakie są teraz skutki pandemicznego kryzysu i podejmowanych przez rządy i banki centralne działań?

- Gospodarczo gorzej wychodzą kraje najbardziej dotknięte przez pandemię na wiosnę - mówił Ignacy Święcicki.

Według wyliczeń autorów raportu opartych na kilku powszechnie dostępnych wskaźnikach makroekonomicznych, najmniej gospodarczo przez pandemię zostaną poszkodowane Litwa, Luksemburg, Holandia i Polska. Najbardziej natomiast - Grecja, Hiszpania, Chorwacja, Portugalia, Włochy, Cypr i Francja. Połowa z nich (Hiszpania, Włochy i Francja) to kraje dotknięte najsilniej wiosenną falą. Okazuje się, że druga, jesienna nie była dla gospodarki tak niszcząca. Ludzie nauczyli się żyć z pandemią.

Czy jednak sytuacja gospodarcza w czasie pandemii ma związek z surowością restrykcji i lockdownu?

Wojciech Paczos przytacza badania Międzynarodowego Funduszu Walutowego, które jednoznacznie pokazują, że "surowość" oficjalnego, wprowadzanego przez władze publiczne lockdownu odpowiada jedynie za ok. jedną trzecią gospodarczego załamania. A pozostałe dwie trzecie wynikają z naszych zachowań, jako społeczeństwa - samoograniczeń i restrykcji nakładanych samym sobie. Czyli po prostu na unikaniu kontaktów społecznych. 

- Ludzie mówią - nie zamykajmy gospodarki, żeby ją uratować. To błąd - powiedział.

Z badań MFW wynika też jednoznacznie, że im silniejszy "oficjalny" lockdown, tym lepsze daje skutki w zapobieganiu rozprzestrzenianiu się wirusa.

- Przy lekkich lockdownach zakażenia rosną i dopiero po 3-4 tyg spadają. Przy ostrych lockdownach reakcja jest natychmiastowa. W Wielkiej Brytanii rząd opóźniał restrykcje, pandemia nabrała tempa i bardzo trudno było ją zatrzymać. Głębokie lockdowny działają lepiej niż słabe. Słabe to tylko przeciąganie pandemii. Restrykcje powinny być głębokie i wczesne - dodał Wojciech Paczos.

Skutek był taki, że kraje, które wcześniej wprowadzały głębokie restrykcje poradziły sobie z zachorowaniami lepiej. W Polsce natomiast na jesieni wskaźniki umieralności wystrzeliły do światowych rekordów.

Co będzie dalej?

Wszystko zależy od szczepień. Raport PIE kreśli trzy scenariusze: optymistyczny, realistyczny i pesymistyczny.

Tylko optymistyczny scenariusz zakłada, że pandemia zostanie opanowana w pierwszej połowie 2021 roku. A tak sądzi dziś wciąż większość ekonomistów. Warunkiem jest to, że wdrażania szczepień jest dobrze przygotowane, a potem będzie już wszystko szło jak po maśle. W rezultacie do połowy 2021 roku szczepi się większość grup szczególnie wrażliwych, liczba ciężki zachorowań znacznie spadnie i na koniec lata nie będą już potrzebne lockdowny.

Brzmi to jak bajka, więc przyjrzyjmy się scenariuszowi realistycznemu. Zakłada on opanowanie pandemii w drugiej połowie 2021 roku. Wdrażanie szczepień jest spowalniane przeszkodami logistycznymi i organizacyjnymi, a znaczna grupa ludzi nie chce się wcale szczepić. Obostrzenia musiałyby potrwać do jesieni 2021 roku.

Biznes INTERIA.PL na Twitterze. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze

W scenariuszu pesymistycznym pandemia zostanie opanowana dopiero w 2022 roku, bo masowe wprowadzenie szczepień będzie opóźnione (choćby z powodu trudności w zatwierdzeniu kolejnych szczepionek, zbyt małych mocy przerobowych producentów, logistyki). W rezultacie sezonowe szczyty zachorowań, czyli kolejne "fale" na wiosnę i na jesieni zgarną śmiertelne żniwo nie tylko w 2021 roku, ale także w następnym. W związku z tym przynajmniej przez część 2022 roku będą lockdowny i obostrzenia.

Wojciech Paczos zwraca uwagę, że powinniśmy na mniej optymistyczne scenariusze być także przygotowani. Powinniśmy znaleźć odpowiedzi na pytanie jak prowadzić politykę gospodarczą w Polsce w warunkach powtarzających się lub wycofywanych obostrzeń, jak minimalizować straty gospodarcze, jeśli blitzkrieg z wirusem nam nie wyjdzie. Jak zarządzać restrykcjami, jak prowadzić politykę wszczepienia i politykę testowania. Do tego trzeba zrozumieć wiele mechanizmów, ale na szczęście pojawiają się już badania, które pomagają je zrozumieć.

- Pandemia może nas jeszcze bardzo mocno dotknąć w czasie wiosennej fali - powiedział. Chodzi o wiosnę tego roku.

Jacek Ramotowski

Dowiedz się więcej na temat: pandemia | koronawirus | kryzys gospodarczy | gospodarka | locdown

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »