Salameh i jego wspólnicy mieli dokonać w latach 2002-2015 nielegalnych transferów ponad 300 mln dol. na konto podejrzanej zagranicznej spółki
Francuska prokuratura wydała we wtorek nakaz aresztowania szefa libańskiego banku centralnego Riada Salameha. Decyzję podjęto po tym, gdy Salameh nie stawił się na przesłuchaniu w Paryżu, na którym oskarżyciele mieli postawić mu wstępne zarzuty.
Salameh, jego brat i pracownica banku centralnego Libanu Marianne Hoayek są podejrzani o wielomilionowe defraudacje, działanie na szkodę państwa i pranie pieniędzy.
Amerykański portal Al-Monitor podaje, że wśród krajów, które wszczęły dochodzenia w sprawie gubernatora libańskiego banku centralnego, jest Szwajcaria, a delegacja europejskich śledczych trzykrotnie odwiedziła Bejrut w ostatnich miesiącach, by przesłuchać świadków i podejrzanych.
Salameh i jego wspólnicy mieli dokonać w latach 2002-2015 nielegalnych transferów ponad 300 mln dol. na konto podejrzanej zagranicznej spółki.
Al-Monitor przypomina, że Liban nie godzi się na ekstradycję swoich obywateli, ale Salameh może zostać aresztowany podczas zagranicznych podróży.
Salameh bywa obwiniany o finansową zapaść Libanu
Portal podaje też, że Salameh, który kierował bankiem centralnym przez trzy dekady, bywa obwiniany o finansową zapaść Libanu.
Według źródeł, na które powołuje się agencja Reutera, Salameh pozostał w Bejrucie i ma zamiar zaskarżyć decyzję prokuratury dotyczącą nakazu aresztowania go. Jego francuski adwokat Pierre-Olivier Sur oznajmił, że wezwanie bankiera na przesłuchanie w Paryżu nie miało mocy prawnej, ponieważ zostało wystawione mniej niż 10 dni przed terminem rozprawy.
Główny oskarżyciel publiczny Libanu poinformował w styczniu, że Bejrut może opóźnić współpracę z wymiarem sprawiedliwości innych krajów w oczekiwaniu na postępy we własnych śledztwach.
***












