Reklama

Nastroje inwestorów. Lęk przed Delta-kryzysem

Inwestorzy na całym świecie obawiają się, że popandemiczne globalne ożywienie gospodarcze wkrótce osłabnie. Z tego powodu od wielu tygodni duża jest awersja do ryzyka, a to uderza w waluty rynków wschodzących - także w złotego. Wzmacnia się dolar i drożeją amerykańskie obligacje. Z ankiety przeprowadzonej przez eToro wynika, że w Polsce inwestorzy najbardziej obawiają się wysokiej inflacji.

Winowajcą niepokoju wśród inwestorów jest wariant Delta koronawirusa, który może uderzyć z dużą siłą zaraz po wakacjach. Uczestnicy rynków źle odbierają także oznaki spowolnienia ekonomicznego w Chinach i niekończącą się dyskusję o przyszłej polityce amerykańskiego banku centralnego( Fed).

Wczoraj Fed - co nie było niespodzianką - utrzymał dotychczasowe stopy procentowe. Ogłosił też, że nie zmieni ich dopóki nie zostaną osiągnięte cele pełnego zatrudnienia oraz 2-procentowej inflacji liczonej w średnim okresie (gdyż teraz jest ona 5-procentowa). Kontynuowana będzie też polityka zwiększania stanu posiadania obligacji skarbowych o 80 miliardów dolarów miesięcznie oraz obligacji hipotecznych o 40 miliardów.

Reklama



Barometr, czyli rynek długu

Do kwietnia na rynkach finansowych drożały akcje i surowce, a taniały obligacje skarbowe. Inwestorzy zdawali się nie mieć wątpliwości - spodziewali się boomu w gospodarce światowej. Wiosna rzeczywiście była okresem wielkiego ekonomicznego renesansu. Wskaźniki PMI biły rekordy, szybko nadrabiano pocovidowe zaległości produkcyjne, a sprzedaż detaliczna w Stanach Zjednoczonych rosła w zawrotnym tempie. Nie przejmowano się natomiast wysoką inflacją.

Szybko jednak górę zaczął brać pogląd, że nie tylko inflacja, ale i ożywienie jest "przejściowe" i że po wygaśnięciu popandemicznych bodźców fiskalnych (zwłaszcza stosowanych w USA) gospodarka popadnie w stagnację. Inwestorzy stali się dużo ostrożniejsi.

Najbardziej oczywistym przykładem rosnącej awersji do ryzyka jest gwałtowny wzrost cen amerykańskich obligacji10-letnich, a tym samym spadek ich rentowności. Jeszcze pod koniec maja wynosiła ona ponad 1,60 proc, a teraz jest wyraźnie poniżej 1,30 proc. Tym samym wróciła do niskiego poziomu poprzednio notowanego w lutym tego roku. Rynek obligacji (czyli długu) to najlepszy barometr gospodarczy, gdyż jest znacznie większy i płynniejszy niż rynki akcji i surowców. Rosnące ceny obligacji to jednoznaczny sygnał, że inwestorzy nie wierzą w dalszą poprawę koniunktury gospodarczej.



Jak zauważył ostatnio Konrad Białas z Domu Maklerskiego TMS Brokers "przez rynki przetacza się awersja do ryzyka". - Nagle każde pomniejsze problemy ekonomiczne zaczynają mieć znaczenie. Tak jest na przykład ze spowolnieniem tempa poprawy aktywności gospodarczej w Chinach (PMI), w USA (ISM) czy w Europie (niemiecki ZEW) - wskazał analityk.

Groźna polska inflacja

Platforma inwestycyjna eToro zbadała nastroje panujące wśród uczestników rynków w 12 krajach. Ankietą objęto 6 tysięcy inwestorów detalicznych. Polacy wyróżnili się przy odpowiedzi na pytanie o inflację. Jej wpływu na portfele obawia się aż 55 proc. rodzimych inwestorów indywidualnych, podczas gdy globalnie jest to tylko 38 proc. Przypomnijmy, że jutro Główny Urząd Statystyczny ujawni lipcowy wskaźnik wzrostu cen towarów i usług. Ekonomiści prognozują, że wrośnie on z 4,4 do 4,7 proc.

Większość badanych (53 proc.) we wszystkich 12 krajach uważa, że ich inwestycje poprawią się w ciągu najbliższych 12 miesięcy. Z drugiej strony, dwóch na pięciu inwestorów indywidualnych (40 proc.) jest przekonanych, że światowe rynki znajdują się w fazie "bańki". Ten wniosek pojawił się w momencie, gdy wiele głównych indeksów giełdowych, takich jak S&P 500 w USA, DAX w Niemczech i CAC we Francji, osiągnęło lub jest na niemal rekordowym poziomie.

Tylko 15 proc. z 6 tysięcy ankietowanych osób uważa, że rynki mają odpowiednią wartość lub są niedowartościowane, podczas gdy 45 proc. ani się nie zgadza, ani zgadza z takim twierdzeniem, co być może sygnalizuje powszechną niepewność co do przyszłych trendów.

Jednak pomimo różnych opinii na temat tego, czy rynek jest przegrzany, niewielu inwestorów uważa, że nadchodzi krach giełdowy. Z danych eToro wynika, że tylko 27 proc. respondentów jest zdania, że prawdopodobnie nastąpi znaczny spadek cen akcji. Inwestorzy w Polsce są w tej sprawie wyjątkowymi pesymistami - aż 39 proc. ankietowanych uważa, że w ciągu najbliższych trzech miesięcy dojdzie do załamania.



Eksperci eToro podkreślają, że choć wyceny na giełdach papierów wartościowych są wysokie, to akcje są obecnie tanie w porównaniu z obligacjami. W dodatku, tylko co czwarty inwestor spodziewa się, że kolejna korekta nastąpi przed końcem roku, a to sugeruje, że wielu z nich jest skłonnych do akceptowania bieżących wycen.

- Globalna gospodarka jest w tej chwili w dziwnym momencie. Być może to pierwszy raz w historii, kiedy banki centralne na całym świecie z radością pozwalają na krótki okres pompowania inflacji, aby można było wyjść z pandemii - komentuje Ben Laidler, strateg rynków globalnych w eToro.

Portfel światowego inwestora

Z badań eToro wynika, że tradycyjny sposób zabezpieczania finansów przed inflacją, jakim są inwestycje w nieruchomości, nadal jest popularnym wyborem (22 proc. odpowiedzi). Z kolei 40 proc. respondentów uważa, że metale szlachetne, takie jak złoto, to najlepsza propozycja z rynku surowców na najbliższe 12 miesięcy. W większości portfele inwestycyjne badanych składały się jednak z akcji, obligacji i gotówki.

Podczas gdy 25 proc. wszystkich ankietowanych inwestorów indywidualnych ma w swoich zasobach kryptowaluty, to popyt na nie jest najwyższy w Polsce i wynosi 44 proc. W skali świata najczęściej w "coinach" lokują środki osoby w przedziale wiekowym 18-34 lat - aż 46 proc. z nich twierdzi, że ich portfel zawiera te aktywa.

Ankietowani ujawnili, że przy zarządzaniu inwestycjami i podejmowaniu decyzji kierują się podpowiedziami. Wymieniają trzy niemal równoważne źródła informacji: osobiste rekomendacje innych osób, doniesienia medialne i własny research internetowy.

- Dane pokazują, że inwestorzy indywidualni mają zbilansowane portfele w tradycyjnym stosunku 60:40 akcji do obligacji. Trzymają gotówkę i koncentrują się na fundamentalnych regułach inwestowania, takich jak dywersyfikacja, aby rozłożyć ryzyko, a to jest złota zasada, gdy rynki są nieprzewidywalne. Inwestorzy sięgają również po pomoc. Mają rację, bo nikt nie zna magicznej formuły lokowania pieniędzy. Poszerzanie wiedzy poprzez rozmowy lub prowadzenie własnego researchu jest kluczem do bycia lepszym inwestorem - skomentował wyniki badania Ben Laidler z eToro.

Jacek Brzeski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »