- Otrzymałem taką samą ustawę jak poprzednio, w której zmieniono tylko jeden detal. Nie podpiszę złego prawa tylko dlatego, że zostało przegłosowane ponownie przez parlamentarną większość - powiedział w czwartek Karol Nawrocki odnosząc się do ustawy o rynku kryptowalut.
Ustawa o kryptowalutach. Drugie podejście i kolejne prezydenckie weto
W listopadzie ub.r. ustawa o rynku kryptowalut - o niemal identycznej treści - została zawetowana po raz pierwszy przez prezydenta Karola Nawrockiego, gdyż w jego ocenie wprowadzała rozwiązania nadmierne, niejednoznaczne i nieproporcjonalne. Nowa ustawa różniła się jedynie wysokością maksymalnej stawki opłaty za nadzór LNF.
Celem zawetowanej przez prezydenta ustawy o kryptoaktywach było zapewnienie stosowania unijnego rozporządzenia MiCA (The Markets in Crypto-Assets Regulation) dotyczącego rynku kryptowalut. Ustawa miała wprowadzić środki nadzorcze mające na celu przeciwdziałanie naruszeniom, których mogą dopuścić się podmioty nadzorowane, w tym umożliwiała KNF wstrzymanie oferty publicznej kryptoaktywów, przerwanie jej przebiegu na określony czas, zakazanie rozpoczęcia oferty publicznej lub zakazanie dopuszczenia kryptoaktywów do obrotu.
Zmiana wysokości opłaty za nadzór KNF
W trakcie prac parlamentarnych nad tymi przepisami Sejm obniżył maksymalną opłatę pobieraną od przychodów podmiotów działających na rynku kryptoaktywów na rzecz KNF za sprawowanie nadzoru nad rynkiem kryptoaktywów. Rząd stawkę opłaty zaproponował na poziomie 0,4 proc., a Sejm zmniejszył ją do 0,1 proc. Przedstawiciele resortu finansów przekonywali, że opłata miała nie być pobierana w pierwszym roku obowiązywania ustawy i zależeć od realnych kosztów nadzoru.
KNF - na mocy zawetowanej ustawy - miała zyskać także możliwość nakładania sankcji na oferujących, emitentów lub osoby ubiegające się o dopuszczenie kryptoaktywów. Komisja mogłaby nakładać kary pieniężne na osoby zawodowo pośredniczące w zawieraniu transakcji związanych z kryptoaktywami.
W przypadku naruszenia przepisów KNF miała wpisywać do prowadzonego przez siebie rejestru nieuczciwe domeny internetowe służące do prowadzenia działalności w zakresie kryptoaktywów. Miało to chronić klientów i rynek przed takimi podmiotami. Ustawa zakładała też odpowiedzialność karną za przestępstwa popełniane m.in. w związku z emisją tokenów czy świadczeniem usług w zakresie kryptoaktywów bez wcześniejszego zgłoszenia tego KNF. Sprawcom najpoważniejszych naruszeń miała grozić m.in. grzywna w wysokości do 10 mln zł.
Ustawa o języku śląski zawetowana. To już druga w tej kadencji Sejmu i dziewiąta ogółem
Prezydent Karol Nawrocki zawetował także ustawę uznającą język śląski za regionalny - poinformowała jego kancelaria. Ustawa była drugą w tej kadencji Sejmu, a w sumie - jak podliczono podczas prac parlamentarnych - dziewiątą próbą legislacyjną w tej sprawie.
Ustawę zakładającą nadanie mowie śląskiej statusu języka regionalnego Sejm uchwalił 9 stycznia. Na biurko prezydenta trafiła po pracach w Senacie, który 21 stycznia zdecydował, że nie wymaga ona poprawek.
Na mocy ustawy język śląski miał zostać wpisany do ustawy o mniejszościach narodowych i etnicznych jako drugi, obok języka kaszubskiego, język regionalny. Oznaczałoby to m.in. możliwość wprowadzenia do szkół dobrowolnych zajęć z języka śląskiego, montowania dwujęzycznych tablic z nazwami miejscowości, gdzie używanie języka śląskiego deklaruje ponad 20 proc. mieszkańców, dofinansowanie działalności związanej z zachowaniem języka śląskiego czy wprowadzenie do Komisji Wspólnej Rządu i Mniejszości Narodowych i Etnicznych dwóch przedstawicieli osób posługujących się językiem śląskim.
W czwartek, jeszcze przed ogłoszeniem prezydenckiego weta, posłowie PiS wnieśli do Sejmu projekt ustawy mający na celu "zachowanie i rozwój śląskiego etnolektu języka polskiego - "godki śląskiej". Poseł Marek Wesoły przekonywał m.in., że zróżnicowanie regionalne jest "naturalną i trwałą cechą każdego języka narodowego", natomiast jego dialekty, gwary i etnolekty są "żywym świadectwem historii języka, migracji ludności oraz przemian społecznych".
Ustawę o języku śląskim wnieśli zaś posłowie KO. - Język i kulturowe dziedzictwo Górnego Śląska nie cieszyły się wcześniej należną im ochroną ani wsparciem, których dziś szczególnie potrzebują. Tylko dzięki nauczaniu w szkołach język śląski może przetrwać. Przetrwać powinien zaś dlatego, że trwanie każdego języka, językowa różnorodność są wielką wartością - argumentowała w Sejmie posłanka Monika Rosa.













