Reklama

NBP kontroluje sytuację

Oddziaływanie przez kanał kursowy na politykę pieniężną jest obecnie mniej efektywne niż kiedyś - uważa Andrzej Raczko, członek zarządu Narodowego Banku Polskiego.

"W tej chwili głównym motorem, który odpowiada za wzrost inflacji konsumenckiej są ceny żywności i nośników energii. W styczniu dodatkowym czynnikiem może być także wzrost cen regulowanych, np. podwyżki czynszów. Zatem w dużej mierze inflacja jest dziś pobudzana przez czynniki zewnętrzne. Na te czynniki niewielki wpływ ma prowadzona polityka pieniężna. Oczywiście wzrost międzynarodowych cen może być częściowo łagodzony przez umacniającego się złotego, który to proces zamortyzuje wzrost liczonych w walutach obcych cen nośników energii i żywności" - powiedział w wywiadzie dla portalu Obserwatorfinansowy.pl.

Reklama

"Zmiany stóp procentowych mogą wpływać pośrednio na kurs walutowy, ale trzeba jednak pamiętać, że na kurs wpływa wiele czynników i obecne zawirowania na globalnych rynkach finansowych mają decydujące znaczenie. Dlatego kurs złotego może znacznie się wahać. Zatem oddziaływanie przez kanał kursowy polityki pieniężnej może być mniej efektywne niż w przeszłości. Inaczej mówiąc, wpływ polityki pieniężnej na kształtowanie się cen paliw i cen żywności jest stosunkowo ograniczony" - dodał.

Raczko uważa, że styczniowa decyzja o podwyżce stóp procentowych miała na celu zakotwiczenie oczekiwań inflacyjnych i przekonanie, że NBP kontroluje sytuację.

"Polityka pieniężna koncentruje się na utrzymaniu inflacji w dłuższym horyzoncie czasowym. Z tego względu powinna reagować na inflację bazową. W ubiegłym roku wynosiła ona przeciętnie około 1,2 proc., w grudniu wzrosła do poziomu 1,6 punktu procentowego. Zanotowany więc został wzrost, ale w dużej mierze jest to efekt bazy, związany z tym, że w grudniu 2009 r. zostały zmienione ceny usług internetowych, co miało wpływ na dynamikę cen usług w 2010 r" - powiedział.

"Z drugiej strony ważne jest jednak zakotwiczenie oczekiwań inflacyjnych, to znaczy przekonanie podmiotów gospodarczych, że bank centralny kontroluje sytuację i będzie reagował na sygnały wskazujące na przyspieszenie inflacji. W tym kontekście należy bacznie zwracać uwagę na to, co nazywamy efektami drugiej rundy. W przypadku Polski to przede wszystkim skutki związane z funkcjonowaniem rynku pracy, prowadzące do podwyżek płac, które mogą działać inflacjogennie, powodując potencjalną możliwość powstania spirali cenowo-płacowej" - dodał.

Polska ma największy w regionie w 2011 roku potencjał odgórnego ryzyka inflacyjnego, zwłaszcza w I połowie tego roku - ocenia BNP Paribas w komentarzu (Local Markets Mover). Analitycy banku przewidują, iż stopa inflacji towarów i usług za 2011 r. wyniesie 3,7 proc. rdr i 2,3 proc. rdr w 2012 r.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »