Reklama

NBP ostrzega, "szokowy"scenariusz jest możliwy

Jeśli doszłoby do długiego i głębokiego spowolnienia polskiej gospodarki, nasz sektor bankowy będzie potrzebował 4,5 mld zł dodatkowego kapitału - wynika z badania NBP. W najbliższych kwartałach można spodziewać się dalszego spadku dynamiki wartości kredytów - ocenia NBP w raporcie o stabilności systemu finansowej.

Reklama

"W najbliższych kwartałach można spodziewać się dalszego spadku dynamiki łącznej wartości kredytów, choć nie jest wykluczone, że pojedyncze produkty odnotują silniejszy wzrost niż w ostatnich sześciu miesiącach (np. kredyty obrotowe dla MSP).

Osłabienie wzrostu kredytów wpłynie niekorzystnie na wyniki fInansowe banków w 2013 r., nie należy jednak spodziewać się zagrożenia stabilności finansowej sektora bankowego z tego powodu.

Nie można też wykluczyć, że dynamika kredytów dla sektora niefinansowego przejściowo może przyjąć wartości ujemne, co wpływałoby negatywnie na koniunkturę gospodarczą. Wydaje się jednak, że prawdopodobieństwo takiej sytuacji jest ograniczone. Sytuacja sektora bankowego nie wskazuje na możliwość wystąpienia silniejszego procyklicznego zredukowania podaży kredytu (credit crunch)" - napisano w raporcie.

NBP ocenia, że liberalizacja zasad udzielania kredytów konsumpcyjnych przez banki może przyczynić się do przepływu części klientów z firm pożyczkowych do banków, co może wspierać akcję kredytową w segmencie kredytów konsumpcyjnych, choć może nie mieć istotnego znaczenia dla wzrostu popytu konsumpcyjnego.

Popyt na kredyty mieszkaniowe będzie niższy m.in. na skutek zakończenia od stycznia 2013 r. programu "Rodzina na swoim", co ograniczy zdolność kredytową części potencjalnych kredytobiorców.

Z raportu wynika, że spadać może tempo wzrostu kredytów dla przedsiębiorstw. "Niepewność odnośnie perspektyw koniunktury oraz odczuwany przez przedsiębiorstwa niski popyt na rynku krajowym, będą działały w kierunku dalszego obniżania tempa wzrostu kredytów dla przedsiębiorstw, szczególnie kredytów inwestycyjnych" - napisano.

Z kolei wzrost kredytów obrotowych dla małych i średnich przedsiębiorstw będzie wspierany przez uruchomiony w marcu rządowy program Portfelowej Linii Gwarancyjnej De Minimis.

NBP ocenia, że koszty realizacji ryzyka kredytowego sektora przedsiębiorstw utrzymają się na podwyższonym poziomie. "W dłuższym okresie, stopniowa, ale z natury rzeczy, powolna przebudowa struktury branżowej portfela zaangażowań banków może sprzyjać ograniczaniu skutków finansowych ryzyka kredytowego.

Potencjalne szybsze ograniczanie dźwigni finansowej przez przedsiębiorstwa o słabszych wynikach finansowych powinno znaleźć odzwierciedlenie w niższych kosztach odpisów z tytułu ryzyka kredytowego w bankach" - napisano.

Sytuacja makro niekorzystnie wpłynie również na sektor gospodarstw domowych, co odbije się na ryzyku kredytowym.

"Pomimo przewidywanego zwiększenia tempa wzrostu PKB, sytuacja na rynku pracy ma ulec dalszemu pogorszeniu. Dodatkowo, odmiennie niż w poprzednich okresach, jednocześnie ze wzrostem liczby bezrobotnych zmniejszy się liczba pracujących. Pogorszenie sytuacji na rynku pracy będzie miało negatywny wpływ na jakość kredytów i wielkość strat kredytowych. Zwiększenie obciążenia portfela kredytów dla gospodarstw domowych stratami kredytowymi powinno dotyczyć zarówno kredytów mieszkaniowych, jak i konsumpcyjnych" - podał NBP w raporcie.

_ _ _ _ _

- Jeśli doszłoby do długiego i głębokiego spowolnienia polskiej gospodarki, nasz sektor bankowy potrzebowałby 4,5 mld zł dodatkowego kapitału - wynika z badania NBP. Eksperci banku centralnego podkreślili, że w skali całego sektora to niewiele.

Raport o stabilności systemu finansowego przygotowany przez NBP analizuje i ocenia stabilność krajowego systemu finansowego ze szczególnym uwzględnieniem sektora bankowego, który jest jego największą i najważniejszą częścią.

Wynika z niego, iż wyniki finansowe banków są wysokie, ale można w nich zauważyć pewne efekty spowolnienia wzrostu gospodarczego. "Wskaźniki zyskowności obniżyły się z powodu malejącej marży odsetkowej. To z kolei było spowodowane konkurencją o depozyty klientów i spadkiem rynkowych stóp procentowych. Natomiast koszty ryzyka kredytowego w relacji do aktywów ustabilizowały się" - stwierdzono w podsumowaniu raportu.

Dodano, że z perspektyw sytuacji gospodarczej wynika, iż w nadchodzących kwartałach możliwe jest pogorszenie zyskowności sektora bankowego. NBP podał, że wpływ na to będą miały m.in. spadek marży odsetkowej oraz wzrost ryzyka kredytowego. Dodano też, że można spodziewać się dalszego spadku dynamiki wartości kredytów.

Eksperci podkreślili jednak, że banki działające w Polsce wydają się być odporne nawet na istotne pogorszenie warunków działalności. Wskazali, iż przeprowadzone testy warunków skrajnych wskazują, że duża część banków komercyjnych posiada kapitały wystarczające do zaabsorbowania skutków silnego spowolnienia gospodarczego. Jak mówił podczas prezentowania raportu dyrektor Departamentu Systemu Finansowego NBP Piotr Szpunar, w przypadku scenariusza szokowego "kapitały w bankach są na tyle wysokie, że potrzeby dokapitalizowania byłyby niezbyt wysokie - ok. 4,5 mld zł".

Dodano jednak, że w przypadku niektórych banków wymagane kwoty zwiększenia kapitałów byłyby relatywnie duże w stosunku do ich obecnego poziomu. Chodzi o banki, które już teraz mają relatywnie słabszą pozycję kapitałową i wyniki finansowe.

Z raportu wynika , że 23,7 proc. banków musiałoby podnieść fundusze, gdyby scenariusz "szokowy" miał się spełnić. Dodano, że w przypadku materializacji bardzo restrykcyjnego scenariusza szokowego grupa banków o około 11 proc. udziale w aktywach sektora.

nie miałoby odpowiednio wysokich środków do pokrycia zobowiązań związanych z odpływem kapitału zagranicznego, deprecjacją złotego i spadkiem zaufania klientów. Łącznie niedobór środków płynnych w tych bankach wyniósłby około 30 mld zł.

W poprzednim raporcie NBP w scenariuszu szokowym wartość hipotetycznego zwiększenia funduszy przez banki wyniosła 4,3 mld zł, a niedobór środków płynnych oszacowano na 38 mld zł.

Eksperci NBP analizując sektor bankowy pod względem wpływu warunków skrajnych założyli 0,8-proc. wzrost PKB w br., 0,7 proc. w 2014 r. i minus 1,3 proc. rok później. Ponadto średnioroczna stopa bezrobocia wg. BAEL została przyjęta na poziomie odpowiedni: 11,2 proc., 13 proc. i 16 proc. Z kolei inflację CPI przyjęto w tym roku na poziomie 1,6 proc., w 2014 r. na 2,5 proc., a w 2015 r. - minus 0,3 proc.

"Prawdopodobieństwo wystąpienia tak głębokiego spowolnienia w Polsce, jest niewielkie" - zaznaczył Szpunar.

W raporcie NBP przedstawił też swoje rekomendacje, które mają przyczynić się do dalszego wzmocnienia stabilności krajowego systemu finansowego. Bank centralny wskazał m.in., że ze względu na oczekiwane spowolnienie wzrostu gospodarczego i utrzymującą się niepewność dotyczącą przyszłych tendencji gospodarczych banki powinny kontynuować ostrożną politykę dywidendową. Ponadto powinny dywersyfikować źródła finansowania, a także monitorować portfele kredytów mieszkaniowych.

NBP wskazał też w raporcie, że zapowiadane zmiany w systemie emerytalnym powinny być przeprowadzone w taki sposób, aby zminimalizować ich wpływ na rynki finansowe.

Biznes INTERIA.PL na Twitterze. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze

Dowiedz się więcej na temat: kryzys gospodarczy | ostrzega | NBP | była

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »