Głos na temat budowy Centralnego Portu Komunikacyjnego zabrał członek Rady Polityki Pieniężnej. - Polska, jeśli ma aspiracje, żeby dogonić zamożniejsze kraje zachodniej Europy, musi dokonać dużych inwestycji - powiedział prof. Ireneusz Dąbrowski w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej".
CPK sfinansuje NBP? Padła propozycja
- Trzeba budować huby komunikacyjne i logistyczne, czyli m.in. CPK, otwiera się w nowym oknie. Trzeba myśleć o przywróceniu żeglugi na Odrze, wzmacnianiu portów kontenerowych - powiedział Dąbrowski. - Do tego dochodzą inwestycje w energetyce: budowa elektrowni atomowej, rozwój naftoportów, gazociągów itd. Należy też dążyć do tego, żeby powstał w Polsce hub technologiczny, no i oczywiście inwestować w siły zbrojne - dodał w rozmowie z "Rz".
Członek RPP wskazał także, skąd należy wziąć środki na budowę CPK - według różnych wyliczeń na sfinalizowane inwestycji i doprowadzenie jej do takiego stanu, żeby lotnisko mogło normlanie funkcjonować, potrzeba od 8 do nawet 15 mld euro.
- Wszystkie te inwestycje (a nie bieżącą konsumpcję) finansować powinien rząd, a obligacje emitowane na ten cel, skupowane przez banki komercyjne, powinien móc odkupować NBP - powiedział Dąbrowski.
CPK rozpala polityczne emocje
CPK, otwiera się w nowym oknie stał się tematem ubiegłotygodniowej Rady Gabinetowej zwołanej przez prezydenta. - Ta inwestycja ma dla rozwoju Polski charakter fundamentalny, absolutnie. Bardzo wyraźnie zaznaczyłem panu premierowi i państwu ministrom, że przede wszystkim zależy mi na tym, żeby została zrealizowana - mówił Andrzej Duda, otwiera się w nowym oknie po posiedzeniu.
Stanowisko nowej koalicji rządowej w sprawie CPK, otwiera się w nowym oknie wciąż nie jest do końca jasne.
Z jednej strony premier deklaruje kontynuowanie inwestycji. - CPK zostanie zbudowany w interesie Polski i za publiczne pieniądze, policzone co do grosza - mówił Donald Tusk, otwiera się w nowym oknie na spotkaniu z wyborcami w Morągu.
Z drugiej strony lider KO deklaruje, że czeka na audyt przygotowany na zlecenie pełnomocnika rządu Macieja Laska. - Będziemy podejmowali decyzje adekwatne do ekspertyz, opinii ludzi, którzy się na tym znają, a nie którzy mieli ambicje czysto polityczne. Te opinie będą rozstrzygały - deklarował szef rządu.












