Reklama

Niemcy: Szczelinowanie praktycznie wykluczone

W USA gaz łupkowy przeżywa prawdziwy boom. W Niemczech sytuacja taka nie nastąpi. Federalny Urząd Ochrony Środowiska postawił poprzeczkę bardzo wysoko.

Federalny Urząd Ochrony Środowiska (UBA) zamierza tak zaostrzyć przepisy, że poszukiwanie i wydobycie w Niemczech gazu łupkowego metodą szczelinowania hydraulicznego (fracking) będzie praktycznie niemożliwe. - Zasadniczo uważamy, że technologia ta niesie ze sobą zbyt wielkie ryzyko - powiedziała w środę (30.07) w Berlinie dyrektor UBA Maria Krautzberger podczas prezentacji nowej, ponad 600-stronnicowej ekspertyzy ws. gazu łupkowego. Ze względów prawnych generalny zakaz byłby w Niemczech trudny do wprowadzenia. Ale surowe zasady "w imię ochrony środowiska i zdrowia" mogą doprowadzić do stanu równoznacznego z całkowitym zakazem szczelinowania.

Reklama

Organizacje ochrony środowiska chciałyby pójść jeszcze krok dalej i domagają się całkowitego zakazu frackingu. Już konwencjonalne wydobycie gazu ziemnego wiąże się z istotnym ryzykiem, argumentowaly tego samego dnia w Berlinie organizacje NABU (Naturschutzbund Deutschland) i DNR (Deutscher Naturschutzring).

Niezadowalająca sytuacja prawna

Odpowiednie wytyczne muszą jak najszybciej zostać wprowadzone w życie, zaznaczyła dyrektor UBA. - Nie mamy dotąd żadnych jasnych przepisów ramowych dotyczących szczelinowania hydraulicznego. Jest to w najwyższym stopniu niepokojące - powiedziała Krautzberger.

Wydobycie gazu łupkowego metodą szczelinowania hydraulicznego właściwie jest w tej chwili w Niemczech dozwolone, stwierdziła szefowa Federalnego Urzędu Ochrony Środowiska. Uzgodnione przez rząd i gospodarkę moratorium na poszukiwania gazu łupkowego pod względem prawnym opiera się na bardzo chwiejnych podstawach. - Jeżeli ktoś chce wydobywać w ten niekonwencjonalny sposób gaz, ma całkiem niezłe szanse - zaznaczyła.

Na początku lipca br. minister gospodarki Sigmar Gabriel (SPD) i minister środowiska Barbara Henricks (SPD) przedłożyli wytyczne dotyczące szczelinowania hydraulicznego i zapowiedzieli, że "przy zachowaniu pewnych warunków" zamierzają je dopuścić. Wydobycie gazu łupkowego miałoby być możliwe w głębiej położonych warstwach skalnych.

Szczególna ostrożność

Federalny Urząd Ochrony Środowiska zaleca szeroko zakrojone badania pod kątem ryzyka związanego z wszelkim wydobyciem gazu z łupków i ropy naftowej metodą szczelinowania hydraulicznego. To samo miałoby odnosić się do poszukiwań. Bez wyjątku zabronione muszą być poszukiwanie i wydobycie na wrażliwych terenach, takich jak obszary otaczające ujęcie wody pitnej, rezerwaty wodne i tereny ze źródłami wód mineralnych, ale także dorzecza, jeziora i zapory wodne, zaznaczyła Maria Krautzberger.

Nierozwiązana jest do tej pory, zdaniem UBA, kwestia tzw. flow-backu, cieczy wtłaczanej pod ciśnieniem w złoże skalne, która krótko później wydostaje się z powrotem na powierzchnię. Obok używanych do szczeliniowania chemikaliów, ciecz ta zawiera też inne, pochodzące ze złoża, częściowo trujące substancje, lokalnie nawet substancje radioaktywne, wyjaśniła szefowa UBA. Urząd zaleca też prowadzenie szeroko zakrojonego monitorowania obszarów, na których miałoby się odbywać poszukiwanie bądź eksploatacja złóż gazu łupkowego. Monitorowanie to musiałoby być prowadzone przed i po interwencji człowieka, dla sprawdzenia, czy w jakimkolwiek stopniu nie zmienił się stan wód gruntowych.

Federalny Urząd Ochrony Środowiska dmucha na zimne wszędzie, gdzie to tylko możliwe. I tak domaga się również, podobnie jak dzieje się to w inżynierii genetycznej, ewidencjonowania chemikaliów używanych w procesie szczelinowania. Krautzberger ostrzegła jednocześnie, że projekty związane z gazem z łupków mogą udaremniać bardziej przyjazne środowisku zamierzenia, choćby projekty wykorzystania energii geotermicznej.

UBA jest zdania, że fracking nie nadaje się na przejściową technologię, podobnie jak nie nadaje się do tego energia jądrowa. Niemcy powinny raczej inwestować w rozwój odnawialnych źródeł energii i w bardziej efektywne wykorzystanie energii. Gaz łupkowy mógłby wprawdzie poprawić narodowy bilans klimatyczny, w skali globalnej nie odgrywałby jednak żadnej roli. Gdyby bowiem Niemcy miały korzystać z gazu z łupków, wydobywany przez nie węgiel byłby spalany za granicą.

Rzeczniczka ministerstwa środowiska powiedziała także w Berlinie, że ekspertyza wskazuje na ryzyko związane z niekonwencjonalnym wydobyciem gazu z łupków i nadal istnieje potrzeba badań. "Najwyższy priorytet" mają ochrona wody pitnej i ludzkiego zdrowia.

(dpa, epd, rtr) / Elżbieta Stasik, Redakcja Polska Deutsche Welle

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »