Reklama

Niemiecko-japońska gra ambicji

W 2010 r. szefowie koncernu Volkswagen postawili przed sobą cel: w 2018 r. Grupa VW ma być największym na świecie producentem samochodów. Wychodzi na to, że Niemcy konsekwentnie zmierzają do tego, by plany te stały się rzeczywistością.

Tym, co skłoniło prezesów koncernu Volkswagen do złożenia bardzo ambitnych w owym czasie zapewnień były optymistyczne wyniki sprzedaży aut osiągnięte w 2009 r. Wówczas, od stycznia do września, wszystkie marki zarządzanie przez Volkswagen AG sprzedały łącznie 4,4 mln aut, podczas gdy te należące do Toyoty - 4 mln. Volkswagen skorzystał wówczas na gigantycznym kryzysie w USA, który niemieckiego koncernu nie dotknął aż tak mocno jak Toyotę i General Motors. Teraz Volkswagen ponownie wyprzedził Toyotę.

W pierwszej połowie 2015 r. Niemcy sprzedali łącznie 5,04 mln samochodów osobowych, dostawczych i ciężarowych, a Japończycy - 5,02 mln. Różnica jest minimalna. To mniej niż 0,5 proc., ale też sytuacja na globalnych rynkach diametralnie zmieniła się w porównaniu z 2009 r. O kryzysie w USA wszyscy już zapomnieli, w siłę rośnie rynek chiński, a chwilową zapaść przeżywa z kolei Ameryka Południowa. I gdyby nie problemy VW m.in. w Brazylii i Argentynie, różnica byłaby jeszcze większa.

Reklama

Dodajmy, że General Motors - niegdyś światowy lider sprzedaży - na razie wypadł z rywalizacji o pierwsze miejsce. Do połowy br. amerykański koncern sprzedał "zaledwie" 4,86 mln samochodów. Warto w tym miejscu przypomnieć, że GM był niekwestionowanym liderem branży motoryzacyjnej przez ponad siedem dekad! Od 2008 r. jego miejsce zajęła Toyota, oddając pole GM jedynie w 2011 r., gdy Japończycy borykali się ze skutkami tsunami.

Parada marek

Volkswagen, który zamierza ponownie zmienić ustawienie liderów na podium, zarządza zdecydowanie większą liczbą marek niż Toyota. Niemcy - oprócz samego Volkswagena - kontrolują też: Audi, Skodę, Seata, Bentleya, Porsche, Lamborghini oraz Bugatti. Do tego dochodzą jeszcze Scania i Man. Toyota z kolei ma w swoim portfelu marki: Lexus, Scion, Ducato oraz Hino. Zapowiada się jednak ciekawa walka. Także ze względu na całkiem różne rynki, na które przypada gros sprzedaży obu koncernów oraz... wielkie ambicje ich szefów. Toyota, według prognoz przedstawionych w prezentacji podsumowującej wyniki I kwartału roku fiskalnego 2016, ma sprzedać w kalendarzowym roku 2015 ok. 10,12 mln aut. Co ciekawe, Volkswagen zapowiada powtórzenie rezultatu z 2014 r., czyli... niespełna 10,14 mln samochodów. Uzupełnijmy, że w 2014 r. Toyota sprzedała 10,23 mln aut, a GM - 9,92 mln.

Według analityków, trudno jeszcze przewidywać, jaki będzie ostateczny rezultat na koniec roku. Powodów niepewności jest bowiem mnóstwo. Weźmy choćby Chiny, gdzie VW sprzedał ponad 1,7 mln samochodów. Od niedawna czuć na tamtym rynku niepokój. Spadają notowania giełdowe, zmniejsza się tempo wzrostu dochodu narodowego, maleje sprzedaż towarów i usług. Najpewniej ucierpi na tym i Volkswagen. W o wiele mniejszej skali do końcowego wyniku VW przyczynią się też rynek rosyjski, m.in. ze względu na sankcje, i brazylijski, gdzie trwa kryzys.

Toyota z kolei swoje największe szanse widzi w amerykańskim rynku, który po latach kryzysu wraca do czasów świetności. Sukcesy w USA i Kanadzie pozwalają nadrobić straty ponoszone na swoim podwórku, gdzie sprzedaż od wielu lat spada lub rośnie w niewielkim stopniu. Tyle że - abstrahując od prestiżowego tytułu największego koncernu motoryzacyjnego na świecie - wielkość sprzedaży nie ma aż tak wielkiego znaczenia. Toyota przykładowo - od wielkiego kryzysu z 2009 r. związanego z akcją serwisową - skupia się na dbałości o jakość samochodów oraz na zwiększaniu zyskowności. Malejąca sprzedaż aut nie przeszkadza więc w uzyskiwaniu rekordowych zysków. Pojawiają się też kolejne inwestycje, które w przyszłości mogą stanowić mocny oręż w walce z Volkswagenem. Toyota zainwestuje 1,4 mld dol. w nowe fabryki w Meksyku i Chinach, a oba te kraje to bastiony niemieckiej marki.

Kolejny sposób Toyoty na zwiększenie sprzedaży to konsekwentne promowanie samochodów o napędzie hybrydowym. W USA popyt na takie pojazdy jest duży, w Europie zaś przez wiele lat były właściwie ignorowane na rzecz diesli. Teraz jednak coraz częściej mówi się o szkodliwości spalin silników diesla, co wykorzystuje Toyota - jej relatywnie tanie hybrydy (auris hybrid i yaris hybrid) robią furorę nie tylko w miłujących eko-samochody krajach, jak np. Holandia, ale nawet w Polsce, gdzie nie ma żadnego rządowego dofinansowania dla hybryd, a przywilejów związanych z jazdą elektryczno-spalinowym autem jest jak na lekarstwo. Toyota jeszcze na ten rok zapowiada też kolejną generację priusa - jej flagową hybrydę w nowym wcieleniu.

Geograficzne szachy

Volkswagen na pewno musi z dużą uwagą podchodzić do Chin, gdzie po pierwszym półroczu odnotował spadek o 3,4 proc. w porównaniu z tym samym okresem 2014 r. Niemcy przypuszczają, że powodem była zbyt skromna oferta niedrogich SUV-ów na chińskim rynku, a jest to segment, który rośnie najszybciej. VW planuje więc nowe modele o podwyższonym nadwoziu. Stawia też na masowe, tanie auta, w Chinach pojawi się zatem model gran santana - czyli odpowiednik europejskiej skody rapid spaceback. Volkswagen zamierza też poważniej wziąć się za rynek USA, wprowadzając tam kolejne nowe SUV-y, przede wszystkim marek premium. Audi szykuje kolejne modele tej kategorii - na wzór Mercedesa i BMW będą to auta o sportowym charakterze. Niedawno przedstawiono też mniejszego niż cayenne SUV-a firmowanego przez Porsche. To macan, który został ciepło przyjęty i przez Amerykanów i Europejczyków. W sumie, w pierwszej połowie tego roku grupa VW zwiększyła sprzedaż w USA o 2,4 proc.

Tyle że Toyota w tym samym okresie poprawiła wynik o 5,6 proc., przede wszystkim dzięki dwóm kompaktowym SUV-om - lexusowi NX oraz toyocie RAV4. Toyota jest zresztą w USA marką numer trzy, po GM i Fordzie, a ciągu pół roku sprzedała tam 1,45 mln samochodów. Volkswagen w tym kontekście to liliput ze sprzedażą na poziomie 348 tys. sztuk, czyli o 100 tys. więcej niż Japończycy sprzedali samego modelu camry - znajdującego się na trzeciej pozycji na liście najbardziej popularnych aut w USA, po pikapach ford F-150 i chevrolet silverado.

Volkswagen dobry wynik zawdzięcza więc przede wszystkim Europie Zachodniej, gdzie popyt na auta koncernu wzrósł o 6,5 proc. Największym rynkiem zbytu dla aut Grupy VW są oczywiście Niemcy, gdzie w pół roku marka ta sprzedała niemal 600 tys. samochodów, czyli - to ciekawostka - prawie dwa razy więcej niż w Polsce sprzedaje się roczne samochodów wszystkich marek! Ta liczba pokazuje skalę działalności VW, wielkość niemieckiego rynku oraz to, jak daleko nam do Europy Zachodniej.

Grupa VW dobry wynik zawdzięcza przede wszystkim nowościom, na czele z niedawno zaprezentowanym passatem kolejnej generacji oraz wspomnianym już, niedużym SUV-em Porsche. Rośnie też sprzedaż bardzo atrakcyjnie wycenionej, przestronnej limuzyny, czyli skody superb trzeciej generacji. Warto przy tym dodać, że VW nie zasypia gruszek w popiele i nie zamierza Toyocie odstępować rynku hybryd. Przynajmniej nie bez walki. Niemcy, wcześniej ociągający się z wprowadzaniem do sprzedaży aut spalinowo-elektrycznych, teraz prowadzą wielką ofensywę. Kolejno na rynek trafiają audi A3 e-tron, volkswagen passat GTE, golf GTE, a nawet elektryczny golf E.

Tyle że Toyota - gdy chodzi o technologie alternatywnych napędów - jest jednak górą.

Przynajmniej pod względem marketingowym. Japończycy wszak jeszcze w tym roku rozpoczną w Europie sprzedaż limitowanej egzemplarzy modelu mirai, czyli pierwszego dostępnego dla każdego samochodu tankowanego wodorem, z elektrycznym napędem. Owszem, pojazd ten będzie koszmarnie drogi i nikt nie planuje, by stał się przebojem dźwigającym sprzedaż koncernu. Poprawi za to jego wizerunek. A co będzie za 10 lat? Kto to wie? Przecież hybrydowy prius w połowie lat 90. również traktowany był jako technologiczna nowinka dla szpanerów.

Henryk Jarecki

Dowiedz się więcej na temat: gran | Volkswagen | spaliny | japoński | Toyota | motoryzacja | R.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »