Reklama

Nowelizacja ustawy medialnej uderzy w przedsiębiorców

Skierowana do Senatu nowelizacja ustawy medialnej wprowadza zmiany, które promując serwisy zagraniczne uderzają w polskich przedsiębiorców.

- Narusza to wolność działalności gospodarczej i w poważny sposób może zachwiać wolnością słowa, którą gwarantuje internet - podkreśla ekspert Pracodawców RP, Emilia Amielanczyk.

Pracodawcy RP postulują, aby w ramach prac nad projektem ponownie rozważyć i poważnie przemyśleć zasadność wprowadzanych zmian. Znowelizowana ustawa nakłada bowiem na przedsiębiorców nowe obowiązki, m.in.:

  • konieczność rejestracji w Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji wszystkich przedsiębiorców umieszczających klipy w internecie oraz inne osoby na tym zarabiające;
  • kary za brak rejestracji - do 10 procent rocznego obrotu przedsiębiorcy;
  • kosztowne i nie zawsze wykonalne obciążenia informatyczne;
  • przeznaczanie w roku na produkcję lub zakup praw do audycji europejskich co najmniej równowartości 10 proc. kosztów poniesionych w poprzednim roku kalendarzowym na wytwarzanie lub pozyskanie audycji.

Proponowana regulacja blokująca rozwój serwisów oferujących usługi wideo jest sprzeczna z postulatem budowy e-państwa. Ponadto odbiera przedsiębiorcom pole do działania na polskim rynku usług internetowych.

Przymusowa rejestracja i kary za jej brak będą zachęcać przedsiębiorców do przenoszenia swojej działalności za granicę. Wysokie kary najbardziej dotkną drobnych przedsiębiorców.

- Również zagraniczni inwestorzy nie będą chcieć operować na rynku, który zostanie obłożony niespotykanymi nigdzie restrykcjami - podkreśla ekspert Pracodawców RP, Emilia Amielanczyk.

Internet, który był dotychczas symbolem nieograniczonej wolności słowa, ma zostać poddany kontroli Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Obowiązek rejestracji wiąże się z ryzykiem, iż Rada KRRiT może odmówić wpisu do rejestru, bądź wykreślić z niego dany podmiot.

To z kolei oznacza, że KRRiT będzie mieć możność decydowania o tym, kto może zamieszczać na swoich stronach pliki wideo, a komu takiego prawa nie przyznać.

Nowe obowiązki rejestracyjne są również sprzeczne z obecnymi działaniami Ministerstwa Gospodarki, mającymi na celu odciążenie polskich przedsiębiorców od biurokracji w ramach ustawy deregulacyjnej. Z jednej strony poszukuje się oszczędności, które wspomogą budżet państwa i uwolnią przedsiębiorców od zbędnych wymogów, z drugiej natomiast nakłada się na nich kolejne formalności.

Pracodawcy RP

- - - - - -

Nowelizacja Ustawy medialnej nie wprowadza koncesjonowania internetu, takie głosy to nieprawda i nadużycie - stwierdziło ministerstwo kultury w odpowiedzi na nasiloną w ostatnich dniach krytykę ustawy.

Krajowa Izba Gospodarcza oraz Związek Pracodawców Branży Internetowej przekonywały we wtorek, że ustawa zagraża rozwojowi internetu, wprowadza niepotrzebne obostrzenia dla przedsiębiorców i klientów, ogranicza konkurencyjność polskich przedsiębiorców internetowych względem zagranicznych.

Podstawa sporu leży w obowiązku rejestrowania w Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji programów telewizyjnych rozpowszechnianych w internecie. Przepis o rejestracji, którego zasadność podważa KIG, stanowi, że program telewizyjny rozpowszechniany w internecie nie wymaga koncesji, musi być jednak zgłoszony do rejestru, który będzie prowadzić KRRiT. Do wykazu, prowadzonego przez KRRiT zgłoszone będą musiały być audiowizualne usługi medialne na żądanie tzw. VOD.

Ministerstwo kultury w przesłanym PAP stanowisku podkreśla, że ustawa w obecnym kształcie nie obejmuje przedsięwzięć niekomercyjnych np. wytworzonych przez prywatnych użytkowników w celu udostępnienia lub wymiany w ramach wspólnoty zainteresowań, a także zamieszczonych na stronach internetowych prywatnych użytkowników, blogach, forach dyskusyjnych i w korespondencji elektronicznej.

"MKiDN wzmocniło pozycję wszystkich prywatnych użytkowników wyłączając ich z regulacji implementacyjnej. Rozpowszechniany w mediach pogląd o koncesjonowaniu internetu na mocy ww. Ustawy jest nieprawdą i nadużyciem" - podkreśla resort.

"Przy usługach na żądanie sama ich definicja ustawowa (art. 4 pkt 7) wspomina, że jest to usługa świadczona w ramach prowadzonej działalności gospodarczej, co z definicji wyklucza wszelką działalność amatorską i nieprofesjonalną" - głosi stanowisko ministerstwa.

Resort podkreśla przy tym, że zakres regulacji dotyczących audiowizualnych usług medialnych na żądanie jest znacznie niższy niż przewidziany dla tradycyjnej telewizji.

"Państwa członkowskie zostały zobowiązane do wprowadzenia rozwiązań, które gwarantują, że w usługach medialnych na żądanie nie będą znajdować się m.in. treści dyskryminujące lub nawołujące do nienawiści, ochrona małoletnich przed pornografią i przemocą, zakaz reklamy papierosów, alkoholów wysokoprocentowych" - przypomina ministerstwo. "Wymogi te zostały wprowadzone we wszystkich państw członkowskich jako minimalny zakres ochrony odbiorców takich usług. Polska wybrała model maksymalnie liberalny polegający jedynie na zgłoszeniu usługi do wykazu prowadzonego przez Przewodniczącego KRRiT (...). Różne rodzaje form zgłoszenia lub wprost rejestracji usług na żądanie zostały wprowadzone w większości państw członkowskich, w tym we wszystkich największych" - podkreślono.

Na wprowadzenie poprawek do ustawy nie ma już wiele czasu. We wtorek odbyło się posiedzenie senackiej komisji kultury, która jednak nie rekomendowała wprowadzenia do projektu jakichkolwiek poprawek. Jeszcze w tym tygodniu ustawa będzie poddana pod głosowanie na posiedzeniu plenarnym Senatu.

Premier Donald Tusk zapewnił, że każdy przepis nowelizacji ustawy o rtv, dotyczącej nadawania programów telewizyjnych w internecie, zostanie rzetelnie sprawdzony. Dodał, że jeśli nie będzie potrzeby, by przepisy budzące największe emocje weszły w życie, będzie proponował senatorom usunięcie ich.

- Nie mam najmniejszego zamiaru kontrolować internetu ani żadnych innych mediów, nie tylko jako premier, ale też jako człowiek. Poleciłem jeszcze dzisiaj bardzo precyzyjne sprawdzić, co w tej ustawie jest jednoznaczną implementacją prawa europejskiego, a co jest radosną twórczością urzędników lub parlamentarzystów - powiedział premier na konferencji prasowej.

Sejm uchwalił nowelizację 4 marca. Jej wprowadzenie jest spowodowane koniecznością wdrożenia unijnej dyrektywy o audiowizualnych usługach medialnych. Z jej wprowadzeniem jesteśmy spóźnieni już ponad rok - termin implementacji minął 19 grudnia 2009 r., co grozi Polsce karami ze strony Komisji Europejskiej. Stąd rządowy projekt w tej sprawie miał status pilnego.

(PAP)

Pobierz darmowy: PIT 2010

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »