Gaz LPG ma liczne zalety w stosunku do pozostałych paliw wykorzystywanych do ogrzewania. W stosunku do węgla jest to niższa emisyjność. Ponadto o wiele mniej miejsca zajmuje składowanie opału. Natomiast w porównaniu do pomp ciepła jest to zdecydowanie mniejsza inwestycja.
Co więcej, gaz LPG nie podlega żadnym ograniczeniom, z którymi możemy mieć do czynienia chociażby w przypadku zwykłego gazu. Nie dotyczą go stopnie zasilania - więc nie będzie żadnych zakłóceń, jeśli chodzi o dostawy i problemy z zaopatrzeniem. Piece na gaz LPG są wartą rozważenia opcją, aby zapewnić tanie, bezpieczne, niskoemisyjne źródło ciepła dla domu.
- Gaz płynny LPG można kupować przez cały rok, uzupełniać swój zbiornik - korzystając też z tego, że okresowo wahania cen sprawiają, że w pewnych momentach roku jest on zdecydowanie tańszy. To pozwala elastycznie zarządzać portfelem przez odbiorcę - powiedział serwisowi eNewsroom Piotr Wołejko, ekspert ds. społeczno-gospodarczych Federacji Przedsiębiorców Polskich (FPP).
Gaz płynny LPG będzie mieć wersję bio
- Co więcej, gaz płynny LPG już niedługo będzie miał też swoją wersję bio, która zachowuje pełne jego cechy fizykochemiczne. To paliwo równorzędne do standardowego gazu płynnego LPG, ale całkowicie zeroemisyjne. Będzie pochodziło z przetwarzania głównie odpadów - w związku z tym mamy tutaj do czynienia z zamknięciem obiegu. Odpady, które nie będą mogły już podlegać procesowi ponownego wykorzystania, zostaną przetworzone na paliwo - które będzie można wykorzystać jako źródło ciepła właśnie w piecu na gaz płynny LPG. Będzie się to też wpisywało w prawodawstwo unijne - dodał.
- Aktualnie trwają prace nad dyrektywą, która powinna wprowadzić nakaz zeroemisyjności przez budynki mieszkalne w okolicach 2030 roku. W związku z tym sięgnięcie po gaz płynny LPG w tym momencie wydaje się bardzo rozsądną opcją, ciekawą alternatywą, która w przyszłości pozwoli zaoszczędzić koszty i wyprzedzić regulacje. Federacja Przedsiębiorców zachęca, by być krok przed regulacjami i przewidywać trendy, z którymi będziemy mieli do czynienia - wyjaśnił Wołejko.










