Ordynatora w szpitalu zastąpi konsultant

Lekarze specjaliści, a nie ordynatorzy będą decydować o leczeniu pacjentów. Szef oddziału będzie przede wszystkim odpowiadać za kształcenie lekarzy. Zmiana roli ordynatora to sposób na walkę z korupcją w szpitalach.

- Chcemy ograniczyć rolę ordynatorów - mówi Bolesław Piecha, wiceminister zdrowia. Jego zdaniem, w ich rękach skupiona jest zbyt duża władza. Ordynatorzy decydują o tym, kiedy, jak i przez którego lekarza konkretny pacjent jest leczony.

- To m.in. wadliwe działanie systemu ordynatorskiego doprowadziło do sytuacji w klinice kardiochirurgii szpitala klinicznego w Warszawie - uważa Andrzej Sokołowski, prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Szpitali Niepublicznych.

Resort zdrowia proponuje więc zastąpienie systemu ordynatorskiego konsultanckim, który już od wielu lat funkcjonuje m.in. w Wielkiej Brytanii.

Reklama

W ten sposób ministerstwo chce ograniczyć władzę ordynatorów i dać więcej samodzielności lekarzom specjalistom. Ten system ma być też bardziej przyjazny dla zdobywających doświadczenie zawodowe młodych lekarzy i przede wszystkim mniej korupcjogenny. Projekty nowelizacji czterech regulujących organizacje pracy w szpitalach rozporządzeń są już gotowe. Obecnie trwają pracę nad projektem nowelizacji ustawy o zakładach opieki zdrowotnej. Resort zdrowia chce, aby proponowane zmiany weszły w życie 1 lipca 2007 r.

Konsultant wyleczy

Opinie dyrektorów szpitali na temat ograniczenia roli ordynatorów są podzielone. Część z nich uważa, że jest to niezbędne, inni ostrzegają przed zbyt gwałtownymi zmianami.

- Do systemu ordynatorskiego najbardziej przywiązani są sami ordynatorzy i profesorowie - uważa Wojciech Puzyna, dyrektor Szpitala św. Zofii w Warszawie, w którym już 10 lat temu ordynatorów zastąpiono konsultantami, czyli lekarzami specjalistami, którzy odpowiadają za proces leczenia pacjenta od momentu jego przyjęcia do szpitala.

Również wiceminister Bolesław Piecha uważa, że ordynator powinien przede wszystkim odpowiadać za organizację pracy oddziału, a nie zajmować się leczeniem pacjentów na oddziale. W systemie konsultanckim to chory sam wybiera konkretnego specjalistę w szpitalu, a nie oddział zarządzany przez ordynatora, na którym ma być leczony.

- Obecnie najmniejsze formalności związane z pobytem na oddziale, terminem operacji pacjent musi ustalać z ordynatorem, a to powoduje, że jego los jest zbyt mocno uzależniony od decyzji szefa oddziału - uważa Adam Kozierkiewicz z Wydziału Ochrony Zdrowia CM Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie.

Ordynator na dwa lata

Ministerstwo Zdrowia chce także wprowadzić zasadę rotacyjności wśród ordynatorów, co oznacza, że np. ordynator oddziału neurologii za dwa lata organizowałby pracę np. na oddziale kardiologicznym. Zdaniem samorządu lekarskiego, nie jest to dobre rozwiązanie.

- Opinia, że ordynator nie musi być specjalistą z zakresu oddziału, którym zarządza, jest z gruntu złe, bo bez odpowiedniej wiedzy z danej specjalności nie będzie on mógł odpowiednio koordynować pracy oddziału - uważa Krzysztof Makuch z Naczelnej Rady Lekarskiej.

Podkreśla, że model ordynatorski ma wiele wad, ale daje również pewną stabilizację w funkcjonowaniu oddziałów.

Lekarz zależny

Sami lekarze zgadzają się jednak, że sposób wyboru ordynatorów jest niewłaściwy. Teoretycznie o obsadzie tego stanowiska powinny decydować wyniki ogłoszonego przez szpital konkursu. - W praktyce konkursy są fikcją i nie sprawdzają merytorycznej wiedzy kandydata - uważa dyrektor Wojciech Puzyna.

Jego zdaniem, konkursów na szefów oddziałów nie wygrywają najlepsi kandydaci, ale powiązani np. z lokalnym środowiskiem medycznym. Adam Kozierkiewicz zwraca też uwagę, że w obecnym układzie ordynatorzy mają również zbyt duży wpływ na rozwój, lub ograniczenie kariery zawodowej przyszłych lekarzy.

Szersza perspektywa W Unii Europejskiej system ordynatorski wciąż funkcjonuje np. w Niemczech. Z tego też powodu część niemieckich lekarzy szuka pracy w Anglii, ponieważ również uważają, że to ogranicza ich rozwój zawodowy. W Wielkiej Brytanii lekarze specjaliści, czyli tzw. konsultanci, są w swoim działaniu niezależni i odpowiadają za cały proces leczenia pacjenta.

- Młody medyk jest całkowicie uzależniony od jego decyzji. Świetnie, jeżeli trafi na takiego ordynatora, któremu zależy na przekazaniu swojej wiedzy, gorzej, jeżeli jest przez niego postrzegany, jako niebezpieczna konkurencja - dodaje Adam Kozierkiewicz.

Zdaniem Bolesława Piechy zmiany w systemie ordynatorskim mogłyby zachęcić część lekarzy do wiązania swojej przyszłości zawodowej z pracą w rodzimych szpitalach.

Walka z korupcją

Ograniczenie roli ordynatorów będzie miało również wpływ na walkę z korupcją w ochronie zdrowia, zwłaszcza w szpitalach. Tak przynajmniej uważa resort zdrowia. Zgadza się z tym Krzysztof Krajewski-Siuda z Instytutu Sobieskiego.

- O walce z korupcją w ochronie zdrowia, zwłaszcza w szpitalach, gdzie jest tak duża rola ordynatorów, nie można mówić bez ograniczenia ich władzy. Wszędzie tam, gdzie władza skupiona jest w rękach jednej osoby, dużo łatwiej o niewłaściwe zachowania, szczególnie jeżeli dotyczy to relacji lekarz - pacjent - dodaje Krzysztof Krajewski-Siuda.

Dominika Sikora

Gazeta Prawna
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »