Reklama

Ostrzeżenie dla Wielkiej Brytanii

- Szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker ostrzegł w środę, dzień przed referendum ws. członkostwa Wielkiej Brytanii w UE, że nie będzie żadnych nowych negocjacji z tym krajem na temat jego funkcjonowania w ramach "28".

Szef Komisji mówił o tym na konferencji prasowej po spotkaniu z kanclerzem Austrii Christianem Kernem. "Brytyjscy politycy i wyborcy powinni wiedzieć, że nie będzie żadnych nowych negocjacji" - oświadczył Juncker. "Wyjście oznacza wyjście" - dodał.

Jak przypomniał, państwa unijne i Wielka Brytania zawarły porozumienie dotyczące dalszych warunków funkcjonowania tego kraju w UE w lutym. Ocenił, że jest ono dobre dla Londynu i pozostałych stolic. "Premier (David Cameron) dostał maksimum tego, co mógł osiągnąć, a my daliśmy maksimum tego, co mogliśmy dać. Nie będzie żądnych renegocjacji tego porozumienia" - stwierdził. Nie chciał powiedzieć, co zrobi, jeśli wynik referendum na Wyspach będzie negatywny.

Reklama

Wcześniej rzecznik KE Margaritis Schinas odrzucił sugestie, jakoby Juncker w razie decyzji o wyjściu Wielkiej Brytanii z UE miał zrezygnować ze stanowiska.

Prezydent Francji Francois Hollande ostrzegł w środę, że jeśli w czwartkowym referendum Brytyjczycy postanowią opuścić Unię Europejską, to będzie to decyzja nieodwracalna, a jej konsekwencją będzie bardzo poważna groźba utraty dostępu do wspólnego rynku.

"Nastąpiłoby bardzo poważne zagrożenie, że Wielka Brytania straci dostęp do jednolitego rynku i wszystkiego, co wiąże się z Europejskim Obszarem Gospodarczym (EOG). Każdy musi sobie z tego zdawać sprawę" - powiedział Hollande. EOG tworzą kraje Unii Europejskiej oraz Norwegia, Islandia i Liechtenstein, które dzięki temu mają dostęp do wspólnego unijnego rynku.

Hollande ocenił też, że stawką w referendum jest przyszłość Unii Europejskiej. "Chodzi o coś więcej niż przyszłość Wielkiej Brytanii" - powiedział. Podkreślił, że wynik referendum będzie nieodwracalny.

"Odejście kraju, który jest geograficznie, historycznie i politycznie w UE, miałoby ogromnie poważne konsekwencje - powiedział Hollande. - Francja wyciągnęłaby z tego wszystkie wnioski".

Dodał, że "nazajutrz po referendum" Francja chce wraz ze wszystkimi swoimi partnerami, w tym zwłaszcza Niemcami, przedstawić pewne inicjatywy. Nie sprecyzował, na czym mają one polegać. W tym celu francuski prezydent ma się udać w przyszłym tygodniu do Berlina.

"Niezależnie, co się stanie, podjęte zostaną inicjatywy i do nas będzie należało pokierowanie ewolucją europejskiego projektu" - powiedział Hollande.

Schinas podkreślił, że rolą KE było przygotowanie propozycji warunków funkcjonowania Wielkiej Brytanii w UE i instytucja ta wywiązała się ze swojego zadania.

Już w czwartek Brytyjczycy zdecydują w referendum, czy ich kraj pozostanie w Unii Europejskiej, czy też ją opuści. Wskazania sondaży nie rozstrzygają wyniku plebiscytu.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »