Reklama

Palacze papierosów rzadziej chorują na COVID-19?

Wyniki dwóch niezależnych badań naukowych przedstawionych podczas Global Forum on Nicotine pokazują, że palacze rzadziej zapadają na koronawirusa niż osoby niepalące a palacze, którzy zachorowali, rzadziej wymagają hospitalizacji. Jaki wpływ na walkę organizmu z koronawirusem ma nikotyna?

- Na początku pandemii koronawirusa w mediach pojawiło się dużo materiałów przedstawiających palenie papierosów i wapowanie jako czynniki ryzyka, jeżeli chodzi o podatność na COVID-19, ale nie było żadnych potwierdzonych danych na ten temat. Wszystkie materiały były oparte na wcześniejszej wiedzy na temat związku między paleniem a infekcjami układu oddechowego, ale nic nie było wiadomo na temat COVID-19 - wskazywał podczas Global Forum on Nicotine prof. Konstantinos Farsalinos z Centrum Chirurgii Kardiologicznej Onassis w Atenach.

Reklama

Jak wskazywał naukowiec, pojawiło się kilka badań, które wskazują, że palacze są mniej reprezentowani wśród pacjentów, którzy zachorowali na koronawirusa, zwłaszcza w grupie osób hospitalizowanych.

Wnioski z badań naukowych

Według dotychczasowych badań naukowych u palaczy występuje znacznie większe ryzyko infekcji dróg oddechowych niż u osób niepalących. - Wiemy, że palenie jest głównym czynnikiem ryzyka w przypadku infekcji dróg oddechowych, zarówno wirusowych jak i bakteryjnych, zarówno pod względem nasilenia jak i pod względem podatności - wyjaśniał Farsalinos.

Na tej podstawie wyciągnięto wnioski dotyczące większego ryzyka zachorowania na koronawirusa przez osoby palące papierosy. Wyniki ostatnich analiz nasunęły jednak wątpliwości odnośnie do prawdziwości tej hipotezy. Jedno z badań przeprowadzonych w trakcie pandemii na grupie 115 tys. osób w Izraelu, diagnozowanych pod kątem obecności koronawirusa, wśród których wynik pozytywny potwierdzono w 4,5 tys. przypadków, wykazało, że palacze byli grupą mniej skłonną do posiadania wyniku pozytywnego. - Był on o około 54 proc. mniej prawdopodobny u palaczy w porównaniu do osób niepalących - wskazywał grecki naukowiec.

Podobna tendencja wystąpiła w przypadku badań przeprowadzonych w oparciu o dane meksykańskiego Ministerstwo Zdrowia. To największa dotychczas seria przebadanych przypadków zachorowań na koronawirusa. Analiza tych danych wskazuje na około 23 proc. mniejszą częstość występowania wyniku pozytywnego u palaczy w porównaniu z osobami niepalącymi.

Jak podkreślał Farsalinos, przytoczone przez niego badania przeprowadzono na dwóch jak dotąd największych grupach reprezentatywnych.

Nikotyna a koronawirus

Skąd taka zależność i dlaczego palacze rzadziej uzyskują pozytywny wynik testu na koronawirusa? Żeby to zrozumieć, naukowcy przyglądają się m.in. zależnościom między układem cholinergicznym i COVID-19. Układ cholinergiczny to podukład autonomicznego układu nerwowego w obrębie którego wyróżnia się m.in. receptory nikotynowe.

Profesor Farsalinos stawia hipotezę, że być może istnieje bezpośrednia interakcja pomiędzy koronawirusem a nikotynowym układem cholinergicznym. Układ ten ma silne działanie przeciwzapalne. Jak wskazywał naukowiec, niemal wszyscy pacjenci z ciężkim przebiegiem koronawirusa, nie umierają z powodu samego wirusa, ale z powodu hiperzapalnej odpowiedzi immunologicznej organizmu, czyli burzy cytokinowej, której nie można kontrolować, ponieważ układ odpornościowy jest całkowicie rozregulowany. - Tak najczęściej wygląda reakcja organizmu człowieka na COVID-19 - wskazywał badacz. I dodawał, że ciężki COVID-19 jest chorobą rozregulowania układu odpornościowego i burzy cytokinowej. Nikotynowy układ cholinegiczny jest natomiast modulatorem immunologicznym.

Naukowcy są zdania, że nikotyna może być substancją, która ma pozytywny wpływ na właściwości palenia w kontekście COVID-19. Istnieją dwa potencjalne mechanizmy interakcji między nikotyną a wirusem. Jeden z nich polega na tym, że nikotynowy system cholinergiczny wchodzi w bezpośrednią interakcję z wirusem, w którym to przypadku nikotyna może chronić receptory nikotynowe przed atakiem wirusa. Jak podkreślał Farsalinos, to wciąż hipoteza, dlatego badacze potrzebują więcej dowodów na jej udowodnienie, w tym przeprowadzenia badań na zwierzętach, ludziach oraz badań klinicznych.

Redukować szkody

Obecnie papierosy pali ponad 1,1 miliarda ludzi na całym świecie, czyli średnio co siódmy człowiek na Ziemi. 80 proc. palaczy na świecie żyje w krajach o niskim i średnim dochodzie, najmniej zdolnych do wprowadzenia środków kontroli tytoniu i o niższej wydolności służby zdrowia. Dlatego naukowcy coraz częściej zajmują się zagadnieniem Tobacco Harm Reduction (THR), czyli strategiami redukcji szkód spowodowanych paleniem tytoniu. Funkcjonują one w medycynie od lat 80. XX wieku.

Na temat strategii redukcji szkód rozmawiali także uczestnicy Global Forum on Nicotine. Naukowcy i eksperci z dziedziny zdrowia publicznego podkreślali potrzebę umożliwienia osobom dorosłym, które przestały albo chcą przestać palić papierosy, dostępu do bezpieczniejszych i uregulowanych prawnie produktów nikotynowych, na przykład podgrzewaczy tytoniu czy woreczków nikotynowych.

Palenie papierosów jest jedną z najczęstszych przyczyn chorób niezakaźnych i zabija połowę wszystkich palących. W badaniu Global Burden of Disease oszacowano, że bezpośrednio przyczyniło się do 7,1 mln przedwczesnych zgonów w 2017 roku, a dodatkowe 1,2 mln zgonów przypisano paleniu biernemu. Eksperci podkreślają, że sama nikotyna nie jest czynnikiem rakotwórczym, a zagrożenia związane z nikotyną mogą mieć minimalne konsekwencje w stosunku do zagrożeń związanych z ciągłym używaniem tytoniu.

Wielu palaczy może rzucić palenie samodzielnie lub stosując nikotynowe terapie zastępcze, które nie są jednak dostępne dla wszystkich. Dlatego zdaniem niektórych naukowców, należy umożliwić palaczom dostęp do bezpiecznych produktów nikotynowych, które ułatwią im pożegnanie się z paleniem tradycyjnych papierosów.

- Redukcja szkód spowodowanych paleniem tytoniu jest dobra dla zdrowia publicznego. Zaczyna się od ludzi, którzy mają znaczenie - ludzi, którzy palą, oraz ludzi, którzy wybrali konkretną alternatywę - która sprzyja i zachęca do zmiany. Ograniczanie szkód wyrządzonych paleniem tytoniu nie jest przeciwstawne do kontroli tytoniu, powinno być jej częścią - mówił podczas konferencji prof. Gerry Stimson, emerytowany profesor Imperial College London.

Prof. David Sweanor z Centrum Prawa Zdrowia, Polityki i Etyki na Uniwersytecie Ottawskim, prawnik, który działał na rzecz uregulowania produktów tytoniowych, podkreślał, że konsumenci w wielu krajach, w tym w Szwecji, Norwegii, Islandii, a teraz w Japonii, pokazali, że przechodzą na alternatywy dla papierosów, kiedy mają taką możliwość. - Wyobraźcie sobie, co by się stało, gdyby ludzie mieli dostęp do szerokiej gamy alternatyw niskiego ryzyka w stosunku do papierosów? Jeśli otrzymaliby informacje o relatywnym ryzyku i zostaliby popchnięci w kierunku tych opcji dzięki inteligentnym, proporcjonalnym do ryzyka regulacjom? Możliwością, którą mamy, jest zasadnicza zmiana przebiegu historii zdrowia publicznego, przeniesienie papierosów do popielniczki historii - mówił Sweanor.

Dowiedz się więcej na temat: Nikotyna | koronawirus | palenie tytoniu | papierosy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »