Reklama

Pandemia cofnęła produkcję o pięć lat

Stopniowe znoszenie lockdownu w maju spowodowało, że produkcja sprzedana przemysłu odbiła w porównaniu z kwietniem o 10,1 proc. To zgodne z oczekiwaniami, ale wartość produkcji wciąż jest tylko nieznacznie wyższa niż w 2015 roku. W porównaniu z majem zeszłego roku, produkcja spadla o 17 proc. Gospodarka dźwiga się powoli, a firmy nie chcą inwestować.

- Dane pokazują, że odbudowa aktywności gospodarczej po pierwszej fali COVID-19 jest powolna - mówi Rafał Benecki, główny ekonomista banku ING BSK.

Reklama

- Krajowy przemysł czeka najpewniej dłuższy okres dekoniunktury - dodają analitycy Pekao.

Przypomnijmy, że kwiecień był miesiącem, kiedy obowiązywał pełny lockdown i produkcja spadła wtedy o niemal jedna czwartą (24,6 proc.) w porównaniu z kwietniem poprzedniego roku. Ale "pełny lockdown" nie oznaczał, że zamknięte były zakłady pracy. Spadek produkcji może mieć kilka powodów. Pierwszy to wciąż utrzymująca się pandemia.

Widać to w produkcji górniczej, której spadek w maju pogłębił się do 14,3 proc. rok do roku, wobec spadku o 8,8 proc. w kwietniu. Analitycy banku Pekao przewidują, że będzie jeszcze głębszy w czerwcu ze względu na zamknięcia kopalń w reakcji na kryzys epidemiczny na Górnym Śląsku.

Drugim powodem mogą być zerwane łańcuchy dostaw. Mimo, że w Chinach fabryki już ruszyły, w Pekinie wykryto nowe ognisko epidemiczne. Jakie będą tego skutki - jeszcze nie wiadomo. Wiadomo natomiast, że wielu tamtejszych producentów wstrzymało co najmniej do końca maja eksport z powodu zakazów obejmujących produkcję towarów czy komponentów mających strategiczny charakter w rozwiązywaniu kryzysu zdrowotnego, a to pojęcie bardzo szerokie. Z obu tych powodów w maju w wielu naszych fabrykach były przestoje czy też zmniejszony wymiar pracy.

Trzeci powód jest taki, że po pierwszym kwartale bardzo mocno wzrosły zapasy polskich producentów, a ich wycena spowodowała zresztą, że mieliśmy jako nieliczni w Europie dodatni wzrost gospodarczy. Ale skoro zapasy pozostają wciąż duże, dla wielu firm nie ma sensu dalsze "produkowanie na magazyn". A to może być kolejnym powodem przestojów, zmniejszonego wymiaru czasu pracy i  - w efekcie - zmniejszania zatrudnienia.   

- Większość zakładów przemysłowych działa dalej w ograniczonym zakresie, na przykład na jedną zmianę - twierdzi Rafał Benecki.

Czwarty powód jest najważniejszy i sprowadza się do pytania, jaki jest popyt. A ten odbudowuje się bardzo powoli zarówno w kraju, jak i za granicą.   

- Kolejne miesiące będą stały pod znakiem utrzymującego się obniżonego popytu na produkty krajowego przemysłu, a powrót do wzrostów w ujęciu rok do roku będzie stopniowy (...) Z jednej strony globalna recesja skutkuje mocnym spadkiem popytu zagranicznego, zaś z drugiej strony mamy do czynienia z istotną słabością popytu wewnętrznego - oceniają analitycy Pekao.

Na 34 działy gospodarki monitorowane przez GUS spadek produkcji liczony rok do roku wystąpił w trzydziestu. Wzrost rok do roku odnotowały jedynie wyroby tytoniowe i urządzenia elektryczne. Najbardziej dotkliwy spadek dotknął przemysł motoryzacyjny, odpowiadający za ok. 10 proc. polskiego PKB.

- Wiele zakładów (...) wciąż wstrzymywało produkcję ze względu na słabość popytu w związku z globalną dekoniunkturą - uważają analitycy Pekao.

Rafał Benecki mówi, że polskie fabryki samochodów i części stanęły dobrowolnie z powodu  zawieszenia działalności zagranicznych kooperantów. W maju ruszyły na jedną zmianę albo wznowią produkcję dopiero w czerwcu. Produkcja przemysłu motoryzacyjnego spadła w maju o 58 proc. rok do roku, po spadku w kwietniu o 78 proc., czyli wciąż pozostaje na bardzo dużym minusie. Ale - jak zwraca uwagę analityk - ta sama sytuacja, choć w mniejszym nieco stopniu dotknęła producentów mebli, które należą do polskich wiodących branży eksportowych. Produkcja mebli spadła w maju o 19,7 proc. rok do roku, podczas gdy w kwietniu - o połowę.

- Powody pozostają te same - silne powiązanie globalnymi łańcuchami dostaw i powolnym rozruchem (część fabryk nadal była pozamykana). Jednocześnie (...) były to te branże, które najmocniej odbiły w stosunku miesięcznym - zwracają uwagę analitycy mBanku.

- Pomimo stopniowego wznawiania produkcji, wykorzystanie mocy wytwórczych wciąż utrzymuje się na niskim poziomie - dodają analitycy Credit Agricole Bank Polska.

W porównaniu z kwietniem produkcja sprzedana w cenach stałych wzrosła w maju w 25 działach przemysłu. Najbardziej, bo ponad dwukrotnie, w przemyśle motoryzacyjnym (o 109,1 proc.). Kolejną branżą były skóry i wyroby skórzane (91,4 proc.), meble (56,0 proc.), urządzenia elektryczne (37,6 proc.), wyroby tekstylne (28,2 proc.), odzież (26,5 proc.). To działy, w których obserwowano znaczne obniżenie produkcji sprzedanej w kwietniu w porównaniu z marcem - zauważa GUS.

Pewne jest, że dno tego zjawiska nastapiło w kwietniu i że mamy je już za sobą. Ale - pomijając już potencjał "odrodzenia się" pandemii - wciąż będzie wiele efektów wtórnych i po stronie podaży (kłopoty z dostawami, braki w zaopatrzeniu), i po stronie popytu (konsumenckiego i zagranicznego). Dlatego na to, że przemysł wróci do równowagi, poczekamy jeszcze długo.

Jeśli produkcję sprzedaną "wyrównamy" sezonowo, majowe odbicie w porównaniu z kwietniem okazuje się silniejsze (bo wynosi 12,2 proc.), a spadek rok do roku płytszy (minus 15,5 proc.). To jednak i tak są dane, które nie pozwalają sądzić, żeby odbicie gospodarcze w Polsce miało być szybkie, a zwłaszcza w kształcie litery "V". 

W kwietniu wartość produkcji spadła głęboko poniżej średniego miesięcznego poziomu z 2015 roku, a to znaczy, że nasz przemysł cofnął się o ponad pięć lat wstecz. Majowe wzrosty spowodowały, że jesteśmy na poziomie o ok. 2 proc. wyższym niż wtedy. Analitycy są przekonani, że odrabianie tych strat nie pójdzie szybko. 

- Uważamy, że w kolejnych miesiącach, mimo stopniowej odbudowy łańcuchów dostaw, stopień wykorzystania mocy wytwórczych w polskim przemyśle pozostanie relatywnie niski, a powrót produkcji do poziomów sprzed wybuchu pandemii będzie powolny - napisali analitycy CA.

Tym bardziej, że dane GUS nastrajają szczególnym pesymizmem jeśli chodzi o inwestycje. Produkcja dóbr inwestycyjnych w maju zmniejszyła się aż o 38,4 proc., licząc rok do roku.    

- Firmy w obliczu kryzysu wycofują się z inwestycji - uważają analitycy Pekao.

Do inwestycji będzie je zniechęcać także deflacja, czyli spadek cen producentów. Obniżyły się one w maju o 1,5 proc. rok do roku, po spadku o 1,4 proc. w kwietniu. Najmocniej - licząc rok do roku (2,2 proc.) i miesiąc do miesiąca (0,1 proc.) - spadły ceny producentów w przetwórstwie przemysłowym.

- Globalna presja na ceny hurtowe przełoży się na dłuższy okres deflacji cen producentów - skomentowali analitycy Pekao.

Jacek Ramotowski

Dowiedz się więcej na temat: pandemia | produkcja | polskie firmy | polska gospodarka | GUS

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »