Zespół naukowców z ośrodka badawczego Brookings oraz uniwersytetów Waszyngtona w St. Louis i University of Vermont przygotował model TRACE do symulacji rozprzestrzeniania się pandemii oraz wpływu rozmaitych strategii przeciwdziałania zakażeniom i zachorowaniom na jej dynamikę. Model ten został m.in. wykorzystany do symulacji przebiegu ostatniej fali spowodowanej wariantem omicron i oceny, do ilu mniej przypadków zachorowań mogłoby dojść, gdyby podjąć konkretne działania zapobiegawcze.
Jakie strategie wchodziły w grę? Zarówno niewielki jak i duży wzrost wykonywanych testów. Szybsze i szersze wprowadzanie szczepień oraz dawek przypominających szczepionki. Mniejsza lub też większa skala populacji, która dobrowolnie lub też pod wpływem nakazów administracyjnych nosiłaby maski, a także to, jakiej są one jakości. Umiarkowana lub stanowcza polityka dystansu społecznego, jak np. zamykanie szkół czy praca zdalna. Skuteczność każdego z tych działań zostało oceniane oddzielnie. W sumie dały one dziesiątki kombinacji możliwych decyzji politycznych w walce z pandemią.
Każde z takich działań zostało wprowadzone do modelu obliczeniowego opartego na rzeczywistych danych o zakażeniach i ich skutkach. Korzystając z tego modelu można było ustalić, które strategie walki z pandemią obniżyłyby wskaźniki infekcji oraz szczytowy poziom zachorowań podczas jej szczytu w USA minionej zimy, czyli od grudnia 2021 do lutego 2022 roku. Po co naukowcy zrobili to wszystko?
- Taka lekcja może pomóc w przygotowaniu się do przodu, gdy stajemy w obliczu potencjalnie jeszcze większej fali jesienią - napisali w artykule przedstawiającym wyniki badań Ross Hammond i Matt Kasman kierujący Centrum Polityki Społecznej w Brookings Institutions.
Czytaj również: Następna pandemia. Co ją wywoła?
Jak poprawić skuteczność walki z pandemią
Przypomnijmy, że ostatnia fala spowodowana wariantem omicron spowodowała w USA ok. 30 mln zachorowań oraz większy wzrost dziennej liczby zgonów niż poprzednia wielka fala wywołana przez wariant delta na wiosnę 2021 roku, a więc wtedy, gdy szczepionki nie były jeszcze powszechne. Tygodniowa liczba zgonów przekroczyła nawet 18 tys. W okresie ostatniej fali osoby powyżej 65 roku życia stanowiły w USA 80 proc. zmarłych. W sumie na COVID-19 w czasie pandemii zmarło ponad 900 tys. Amerykanów.
Co zatem ustalili naukowcy w wyniku analizy danych za pomocą modelu TRACE? Podczas ostatniej fali liczba infekcji mogła być o wiele niższa, a ich szczyt - będący szokiem dla służby zdrowia - o wiele bardziej płaski, gdyby zastosowano rozmaite kombinacje strategii zapobiegawczych. To oczywiście spowodowałoby także mniejszą liczbę zgonów, jak również powikłań, jak na przykład tzw. długi COVID czy PISM, czyli zespół pocovidowy u dzieci.
Znaczący wzrost konsekwentnego używania masek wysokiej jakości mógłby zmniejszyć liczbę przypadków nawet o dwie trzecie. Naukowcy przyznają, że fatalnie się stało, iż używanie masek w USA zostało upolitycznione, a starania na rzecz ich noszenia budzą kontrowersje. Noszenie masek jest jednak "bardzo skutecznym podejściem do ograniczania rozprzestrzeniania się SARS-CoV-2".
Czytaj więcej: Anthony Fauci ogłasza koniec pandemii koronawirusa w USA
- Według naszych symulacji konsekwentne noszenie masek przez 70 proc. Amerykanów podczas gwałtownego wzrostu (zakażeń) byłoby prawie tak samo skuteczne, jak powszechne zamykanie firm i szkół - napisali.
Z badań wynika, że duży wzrost możliwości testowania mógł zmniejszyć skumulowane i gwałtowne wzrosty wskaźników infekcji o prawie jedną trzecią. Gdyby dawki przypominające szczepionek były powszechnie przyjmowane (a także gdyby były odpowiednio wcześniej dostępne dla kwalifikujących się grup), skumulowane wskaźniki infekcji zmniejszyłyby się nawet o 15 proc.
Wzrost liczby szczepień dzieci poniżej 18 roku życia również doprowadziłby do znacznego ograniczenia rozprzestrzeniania się zarazy. Co ważne - przyjmowanie szczepionek i dawek przypominających, także w najmłodszych grupach wiekowych, daje efekty jeśli następuje przed falą zakażeń.
Ilu ludzi umrze jesienią
Naukowcy przyznają, że w kontekście silnej propagandy antyszczepionkowej, niechęci społecznej do podporządkowania się zasadom i braku politycznej woli by walczyć o życie ludzi byłby to program maksimum. Z badań wynika jednak, że nawet programy minimum, takie jak kombinacja niewielkiego wzrostu liczby ludzi noszących maski w połączeniu z umiarkowanym wzrostem testów mogą zmniejszyć liczbę infekcji, "wypłaszczyć" szczyt fali zachorowań, a w konsekwencji ocalić wiele istnień.
Wykorzystując model TRACE naukowcy dokonali ćwiczenia polegającego na pytania - co by się stało, gdyby wariant koronawirusa był znacznie bardziej zaraźliwy niż omicron? Symulacje pokazały, że również w takim przypadku te strategie walki z pandemią, które okazały się w symulacjach najbardziej skuteczne także przyniosłyby dobre rezultaty.
- W czasie, gdy (...) uwaga opinii publicznej (...) odwróciła się od COVID, nasze wyniki pokazują, jak wielką różnicę mogą przynieść wybory polityczne i inwestycje w gotowość - napisali Ross Hammond i Matt Kasman.
Czy tej jesieni czeka nas kolejna fala pandemii? Żadnej pewności nie ma. A to już wystarczający powód, żeby się dobrze przygotować. Wprawdzie w grudniu 2021 roku Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) podała, że pandemia powinna się skończyć już w tym roku, ale jako argument przemawiający za takim scenariuszem przytoczyła wystarczającą liczbę dawek do "wyszczepienia" całej populacji świata łącznie z dawkami przypominającymi dla grup najbardziej wrażliwych. "Jeśli nie zaszczepimy całego świata, nie sądzę, żebyśmy mogli zakończyć pandemię" - mówił wtedy szef WHO Tedros Adhanom Ghebreyesus.
Czytaj również: Ogromna luka między urodzeniami a zgonami w Polsce
Według prognoz ostrzegawczych amerykańskiej administracji z początku maja tego roku, jesienią i zimą podczas potencjalnej fali zakażonych może zostać ponad 100 milionów Amerykanów. Brytyjski Wspólny Komitet ds. Szczepień i Immunologii oświadczył w maju, że pewności co do jesienno-zimowej fali nie ma, ale zalecił podawanie kolejnej dawki przypominającej osobom po 75 roku życia i oświadczył, że pracuje nad kolejnymi zaleceniami.
Jacek Ramotowski
Zobacz również:










