Reklama

Pierwsze posiedzenie RPP od roku bez podwyżki. Czy to już koniec cyklu?

RPP nie podniosła dzisiaj stóp procentowych. Czy to oznacza koniec cyklu? Na jednoznaczne stwierdzenie, że nie będzie kolejnych podwyżek stóp procentowych ani prezes NBP, ani członkowie RPP - przekonują ekonomiści - raczej się nie zdecydują. Tym bardziej, że inflacja wciąż pozostaje dużym problemem. Brak podwyżek świadczy jednak o tym, że w radzie zwyciężyła koncepcja "miękkiego lądowania". Dla dalszych kroków RPP kluczowa będzie listopadowa projekcja inflacji i PKB.

RPP nie podniosła stóp proc. w październiku. Z komunikatu opublikowanego po decyzji RPP wynika, że rada liczy na spowolnienie koniunktury, które spowoduje spadek inflacji, że dotychczas dokonane podwyżki też będą działać, a jednocześnie zwraca uwagę na zewnętrzne przyczyny podbijające ceny. Przy czym przyznaje też, że powrót do celu będzie następować stopniowo, czyli de facto jest wciąż odległy.

RPP liczy, że spowolnienie pomoże w walce z inflacją. Czy słusznie?

"Przyszłe decyzje RPP będą miały na celu zwalczanie inflacji, ale także monitorowanie stabilności finansów gospodarstw domowych oraz spowalniającej gospodarki. Bieżące dane i prognozy wskazują na spowolnienie gospodarcze. Konsensus prognoz analityków zakłada wzrost PKB rzędu 1,1 proc. w 2023 r. Słabnie także rynek kredytowy - BIK wskazuje na spadek udzielonych kredytów mieszkaniowych o 70 proc. Jednocześnie wyższe oprocentowanie zachęca do oszczędzania, co dodatkowo ogranicza konsumpcję - NBP wskazuje, że depozyty terminowe wzrosły w ciągu roku o 54 proc. Słabsza aktywność gospodarcza oznacza także spadek inflacji" - ocenili w komentarzu po decyzji ekonomiści Polskiego Instytutu Ekonomicznego.

Jak mówi jednak w rozmowie z Interią Biznes Rafał Benecki, główny ekonomista ING Banku Śląskiego, na obecnym etapie cyklu wygrała koncepcja miękkiego lądowania a temat rosnącej inflacji trochę stracił na znaczeniu.

Reklama

 - Takie wnioski można wyciągnąć bazując na tym, co się dzieje z bieżącą inflacją: nie ma stabilizacji, a najnowsze dane o inflacji bazowej pokazują, że przed nami nowa fala wzrostu cen. Ale RPP bardzo liczy na to, że spowolnienie gospodarcze pomoże w walce z inflacją - mówi Benecki. I przyznaje, że scenariusz może być jednak zupełnie inny.

- Uważamy że skala szoku inflacyjnego jest zbyt duża, by inflacja się ustabilizowała. Obawiamy się długoterminowych efektów negatywnych tego, że oczekiwania inflacyjne firm i gospodarstw domowych są bardzo wysoko; obawiamy się, że koszty walki z inflacja na koniec dnia będą większe, niż jakbyśmy teraz mocniej "cisnęli" ze stopami - dodaje ekonomista ING Banku Śląskiego.

Co oznacza, że koszty będą większe? - Zakładamy scenariusz, że inflacja spada z okolic 20 proc. do ok. 10 proc. w 2023 r. ale ekspansywne policy mix, bardzo duża ekspansja budżetowa w 2023 r. spowoduje, że walka z inflacja ponownie będzie musiała mieć miejsce w 2024 r. - tu możliwe są ponownie podwyżki stop proc. - tłumaczy Benecki. 

Czy to już koniec cyklu?

Czy dzisiejszy brak podwyżki to tylko chwilowa przerwa czy może koniec cyklu? - Prezes NBP nie zaryzykuje stwierdzenia, że to koniec cyklu. Przykład węgierski pokazuje jak może to być bolesne dla waluty. Zakładamy, że RPP czeka na listopadową projekcję, co nie wyklucza, że cykl zbliża się do końca, przed nami pewnie skromne podwyżki, możliwe że obniżki w 2023 r. - mówi Benecki.

Niewykluczone, że w 2024 r. - przyznaje - gdy zniesione będą instrumenty maskujące inflację, trzeba się liczyć z jej ponownym odbiciem, nawet o co najmniej 4 pkt proc.

- Tarcza antyinflacyjna, tarcza solidarnościowa, administracyjne stabilizowanie cen wody, kanalizacji, i pewnie inne instrumenty, które poznamy w najbliższym czasie, np. mrożenie cen gazu - jak to zostanie zniesione inflacja odbije w 2024 r. i walka z nią będzie wymagała zacienienia: albo podwyżek stóp albo zacienienia budżetowego. Nie ma co liczyć, że walka z inflacją skończy się w 2023 r. Nasze modele pokazują uporczywość inflacji bazowej w ciągu najbliższych 2 lat - podsumowuje Benecki.

Monika Kurtek, główna ekonomistka Banku Pocztowego zwraca uwagę, że "brak podwyżki stóp procentowych dzisiaj był jednym z bardzo prawdopodobnych scenariuszy".

"Choć inflacja we wrześniu ponownie negatywnie zaskoczyła, wybijając powyżej 17 proc. rok do roku, rada postanowiła zapewne poczekać do listopada, aby zapoznać się z najnowszymi prognozami PKB i CPI. Czyli inaczej mówiąc, rada zrobiła tylko pauzę w trwającym od roku cyklu podwyżek stóp. Z całą pewnością cykl nie został jeszcze zakończony, a rewizja w górę ścieżki CPI, która po odczytach inflacji w ostatnich miesiącach jest nieunikniona, skłoni Radę najprawdopodobniej do podwyżki stóp za miesiąc o 25-50pb. Być może wówczas zostanie ogłoszona dłuższa przerwa w podwyżkach, ale w sytuacji, kiedy wskaźnik CPI nie osiągnął oczekiwanego szczytu w wakacje i jest cały czas "w drodze" na ten szczyt, trudno oczekiwać ogłoszenia definitywnego zakończenia cyklu zacieśniania polityki monetarnej w Polsce" - oceniła. 

bed

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »