Reklama

PiS nie ma pomysłu na energetykę, wprowadza w błąd ws. cen energii

PiS nie ma pomysłu na energetykę; wprowadza w tym zakresie w błąd Polaków, na których przełoży się uwolnienie od 1 lipca cen energii dla większych firm - uważa wiceszef PO Borys Budka. PO chce by rząd na najbliższym posiedzeniu Sejmu przedstawił strategię dla energetyki.

W środę przedstawiciele Ministerstwa Energii poinformowali, że rozliczenie wyższych cen prądu za pierwsze półrocze 2019 r. odbędzie się według cen z czerwca 2018 r.; od lipca ceny pozostaną zamrożone dla gospodarstw domowych, jednostek finansów publicznych, w tym JST, i szpitali. Większe firmy od 1 lipca zapłacą ceny rynkowe, ale mogą się ubiegać o rekompensaty w formie pomocy de minimis.

Budka na piątkowej konferencji prasowej w Katowicach podkreślił, że rząd "wywiesił białą flagę, jeśli chodzi o ceny energii". "Kampania wyborcza skończyła się i król jest nagi. Niestety, wbrew zapewnieniom rządu nie udało się podjąć żadnych skutecznych kroków, które przyczyniłyby się do tego, żeby ceny energii nie rosły tak gwałtownie" - przekonywał.

Reklama

- Rząd sam przyznaje, że od 1 lipca gwałtownie wzrosną ceny energii dla polskich przedsiębiorców. Co więcej, te ceny energii już wzrosły dla polskich samorządów - one płacą więcej za energię elektryczną. Jednocześnie gwałtownie pogarsza się sytuacja polskich spółek energetycznych: od 2015 r., odkąd PiS objął władzę w Polsce, wartość czterech największych polskich spółek giełdowych spadła od 35 do 54 proc. - podkreślił poseł PO.

"To pokazuje, że PiS nie ma żadnego pomysłu na polską energetykę, że przedsiębiorstwa energetyczne są na skraju bankructwa" - mówił Budka. Jak dodał, informacje ME pokazują, że "minister energii i premier wprowadzili Polaków w błąd, że są w stanie zatrzymać ceny energii".

Zdaniem szefa regionu śląskiego PO Wojciecha Saługi polskie firmy w przyszłym roku będą płaciły jeszcze więcej, niż obecnie, ponieważ analitycy wskazują, że w 2020 r. ceny energii wzrosną jeszcze o ok. 40 proc. - To da w ciągu dwóch lat podwyżkę o prawie 100 proc. Jakie to będzie miało skutki dla konsumentów, dla gospodarki? Wzrośnie nam inflacja, a wzrost cen już widzimy, bo firmy mają wystawione rachunki za energię znacznie wyższe, niż mówi się w oficjalnych komunikatach - zauważył Saługa.

Według niego, w tym kontekście sytuacja na Śląsku staje się podobna, jak w 2014 r.: wydobycie węgla spada, rosną zwały, a dodatkowo szybko rośnie import z Rosji. - Górnictwo jest na równi pochyłej, mówią o tym coraz głośniej związkowcy. Ceny energii mamy największe w Europie, w Krakowie wygaszają wielki piec, przemysł stalowy traci konkurencyjność - już w 2016 r. rozmawialiśmy o tym problemie na Wojewódzkiej Radzie Dialogu Społecznego. Nie zrobiono nic" - przekonywał Saługa.

- Tajemnicą poliszynela jest to, że Tauron, próbując się ratować, chce sprzedać Zakład Górniczy Janina i chce sprzedać spółkę ciepłowniczą. To przelewanie trochę z próżnego w próżne, ponieważ kontrahentami mają być spółki państwowe, które jeszcze coś na kontach mają, ale coraz mniej - zaznaczył szef śląskiej PO.

- Jeżeli Tauron za 2017 r. ma zysk blisko 1,4 mld zł; rok później ten zysk to tylko 200 mln zł, a strata na wydobyciu sięga podobno blisko 1 mld zł, to pokazuje, że do energetyki, jak i do innych sektorów, dostały się osoby, które nie mają na nie żadnego pomysłu. Grozi całkowite bankructwo firm energetycznych - i za to odpowiedzialny jest ten rząd i ministerstwo energii - dodał Budka.

Wezwał też do jak najszybszego zwołania sejmowej komisji energii i pokazania rządowych propozycji dla gospodarstw domowych w Polsce, które zostaną dotknięte konsekwencjami wzrostu cen energii dla przedsiębiorstw.

Budka ocenił, że "rząd nie zrobił nic, by zahamować ceny energii, by polska energetyka stała się bardziej konkurencyjna". Podkreślił, że PO i PSL za poprzedniej kadencji wprowadziły ułatwienia dla energetyki prosumenckiej i dały możliwość rozwoju energetyki wiatrowej. Jak dodał, obie te "podstawy zostały zburzone" na rzecz obietnic nt. taniego węgla, który teraz ze względu na różnice cen sprowadzany jest ze wschodu.

"Będziemy chcieli, aby rząd na najbliższym posiedzeniu Sejmu przedstawił strategię dla energetyki i przedstawił Polakom, jaki ma pomysł, aby od przyszłego roku ceny nie wzrosły o ponad 100 proc. wobec dwóch ostatnich lat - bo innego wyjścia spółki energetyczne nie widzą. Przypomnę, że wypowiedź wiceprezesa jednej z tych spółek wskazuje, że od stycznia 2019 r. chcą całkowitego uwolnienia cen energii, przywrócenia cen rynkowych" - mówił Budka.

Zgodnie z uzgodnieniami ME z Komisją Europejską ws. cen energii, wypłata rekompensat za pierwsze półrocze 2019 r. nastąpi na zasadach zgodnych z przepisami ustawy o cenach prądu. Rekompensaty zostaną wypłacone wszystkim odbiorcom. Od 1 lipca do końca roku ceny energii pozostaną zamrożone dla gospodarstw domowych, jednostek sektora finansów publicznych - w tym jednostek samorządu, mikro i małych firm oraz szpitali, bez względu na formę ich własności. Oznacza to, że odbiorcy ci będą mieli ceny obowiązujące na koniec czerwca 2018 r.

Dla średnich i dużych firm od 1 lipca do końca roku wypłata rekompensat ma następować na zasadach pomocy publicznej de minimis. Oznacza to, że firmy takie od 1 lipca do końca roku będą płacić rynkowe ceny energii i będą mogły się potem ubiegać o rekompensatę w formie pomocy de minimis.

14 marca br. Ministerstwo Energii opublikowało projekt rozporządzenia wykonawczego do ustawy o cenach prądu. Zawiera on przede wszystkim formuły do określenia kwot rekompensat dla sprzedawców prądu za utrzymanie zeszłorocznych cen.

Ustawa z grudnia 2018 r. ustala na 2019 r. ceny dla odbiorców końcowych energii elektrycznej na poziomie ich cenników bądź taryf z 30 czerwca 2018 r. Różnica między ceną zakupu energii a ustaloną ustawą ceną sprzedaży będzie sprzedawcom rekompensowana ze specjalnego funduszu, zasilonego m.in. pieniędzmi ze sprzedaży dodatkowej puli uprawnień do emisji CO2.

W założeniu rozwiązania z rozporządzenia będą obowiązywać wstecznie od 1 stycznia, a sprzedawcy energii będą musieli się do niego dostosować także wstecznie, czyli rozliczyć się z odbiorcami, jeśli cena, po której sprzedawali od 1 stycznia nie odpowiada tej z ustawy.

....................................

Ustawa prądowa straszy ?

Wypłata rekompensat za 1H'19 nastąpi na zasadach, zgodnych z obowiązującymi przepisami ustawy o cenach prądu.

Rekompensaty zostaną wypłacone wszystkim odbiorcom, tak jak zakładają to przepisy ustawy. Natomiast od 1 lipca do końca roku ceny energii pozostaną zamrożone dla gospodarstw domowych, jednostek sektora finansów publicznych - w tym jednostek samorządu, mikro i małych firm oraz szpitali, bez względu na formę ich własności.

Oznacza to, że odbiorcy ci będą mieli ceny obowiązujące na koniec czerwca 2018 r. Dla średnich i dużych firm od 1 lipca do końca roku wypłata rekompensat ma następować na zasadach pomocy publicznej de minimis. Oznacza to, że firmy takie od 1 lipca do końca roku będą płacić rynkowe ceny energii i będą mogły się potem ubiegać o rekompensatę w formie pomocy de minimis.

Jak podkreślał na posiedzeniu, zastępca dyrektora departamentu energetyki i ciepłownictwa ME Paweł Koroblowski, aby móc uczestniczyć w mechanizmie stabilizacji cen, uprawnieni odbiorcy końcowi, oprócz gospodarstw domowych, będą musieli złożyć oświadczenie o wypełnianiu ustawowej przesłanki objęcia mechanizmem.

W przypadku dużych i średnich firm - mają one samodzielnie będą decydować o przystępowaniu do tego mechanizmu i samodzielnie składać wnioski - dodał. Jak podkreślił Koroblowski, aby wdrożyć uzgodnienia ME planuje znowelizować ustawę o cenach prądu na posiedzeniu Sejmu 12-14 czerwca.

Natomiast odpowiednie rozporządzenie ME zamierza wydać na początku lipca. Pierwsze rekompensaty powinny być wypłacane ok. 20 sierpnia - ocenił wicedyrektor.

Wiceminister Tadeusz Skobel podkreślił, że żadne większe zmiany w tych rozwiązaniach nie są już możliwe, bo wymagałyby kolejnych uzgodnień z KE.

Nowelizacja ustawy prądowej ma być przyjęta na najbliższym posiedzeniu Sejmu 12-14 czerwca, a rozporządzenie do niej będzie gotowe w lipcu- DGP

Ceny energii miały być zamrożone przez cały 2019 r., ale nie będą. Od lipca rynkową stawkę za prąd zapłacą duże firmy, a w 2020 r. prawdopodobnie wszyscy podaje - "Puls Biznesu".

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »