Reklama

Plan drastycznych cięć w górnictwie był niepotrzebny - ​europosłanka PiS

- Póki rządzi PiS nie ma mowy o działaniach, które mogłyby zdestabilizować Śląsk - oświadczyła w środę europosłanka tej partii Izabela Kloc. Jej zdaniem, "przygotowany w Ministerstwie Aktywów Państwowych (szefem jest jacek Sasin- red.) plan drastycznych cięć w górnictwie był niepotrzebny, bo i tak nie zostałby zrealizowany".

"Mogę zapewnić związkowców, że nie czeka nas czwarte powstanie (śląskie, o którym mówili przedstawiciele górniczych związków - PAP), ale pokojowe rozmowy, które nie osłabią, ale wzmocnią gospodarczy potencjał naszego regionu" - napisała posłanka Kloc w środowym komentarzu przesłanym PAP.

Reklama

Podczas wtorkowego spotkania górniczych związkowców z zarządem PGG i szefem MAP Jackiem Sasinem miał być przedstawiony program naprawczy dla PGG, w którym - jak informowano wcześniej nieoficjalnie - była m.in. propozycja likwidacji kopalń Ruda i Wujek, zatrudniających łącznie ponad 7,7 tys. osób i wydobywających rocznie ponad 5,1 mln ton węgla. Odchodzący z pracy górnicy mieliby skorzystać z wartych ok. 1,5 mld zł osłon - urlopów przedemerytalnych i jednorazowych odpraw pieniężnych. Mowa była również o zawieszeniu wypłat tzw. czternastej pensji i powiązaniu 30 proc. wynagrodzenia z wydajnością pracy.

Publikowane w ostatnich dniach w mediach nieoficjalne informacje o proponowanych rozwiązaniach wywołały oburzenie górniczych związkowców, którzy oceniali program jako całkowicie nieakceptowalny i zagrozili rozpoczęciem protestów. W efekcie nie doszło do prezentacji programu podczas wtorkowego spotkania - postanowiono, że powstanie wspólny zespół, z udziałem przedstawicieli rządu, PGG i związkowców, który do końca września opracuje nowy plan.

Jak oceniła w środę europosłanka Izabela Kloc, po nieoficjalnym ujawnieniu szczegółów planu naprawczego dla PGG, "rozpętała się burza, która dość szybko ucichła - zamiast wygaszania górnictwa, zamykania kopalń i obniżania pensji załogom, powołano rządowo-społeczne zespoły robocze i dano im dwa miesiące na opracowanie wyjścia z trudnej sytuacji".

"Media ogłosiły sukces związków zawodowych, które zapowiedziały ostry sprzeciw i czwarte powstanie śląskie. Z kolei sami związkowcy podkreślali rolę dziennikarzy, którzy ujawnili i rozpowszechnili ministerialne plany. To tylko część prawdy. Kluczowe znaczenie miało spotkanie wicepremiera Jacka Sasina ze śląskimi parlamentarzystami PiS, do którego doszło przed rozmowami ze związkowcami w Urzędzie Wojewódzkim. Większość posłów i senatorów dała jasno do zrozumienia, że nie ma ich przyzwolenia na plan likwidacji górnictwa" - podkreśliła parlamentarzystka.

"Zgody na to absolutnie nie daje także premier Mateusz Morawiecki co powinno uciąć wszelkie spekulacje na temat rzekomych rządowych zakusów na tę branżę. Ze strony państwa nie ma takiej woli, ani potrzeby" - napisała pos. Kloc.

Przyznała, że "w górnictwie nie dzieje się dobrze - Bruksela narzuca kolejne obostrzenia, spadają ceny węgla na światowych giełdach, a na dodatek koronawirus najmocniej zaatakował śląskie kopalnie".

"Trudno w takiej sytuacji o optymizm, ale nie wolno też załamywać rąk, a tym bardziej podejmować pochopnych decyzji. Węgiel ma największy udział w polskim miksie energetycznym i jeszcze długo nic się pod tym względem nie zmieni. Polska nie ma pieniędzy ani możliwości technologicznych, aby od razu przystosować narodową gospodarkę do energetyki odnawialnej" - przypomniała posłanka, wskazując przy tym, że w Brukseli "Polska wywalczyła czas i pieniądze na racjonalną oraz bezpieczną transformację energetyczną".

"W ramach wspólnego budżetu oraz planu odbudowy unijnej gospodarki nasz kraj otrzyma około 750 mld zł. Zgodnie z ustaleniami brukselskiego szczytu jedna trzecia tej kwoty musi zostać wydana na cele klimatyczne. Największym wygranym będzie Śląsk, gdzie popłynie główny strumień unijnych pieniędzy, jakie Polska wyda na transformację energetyczną. Mateusz Morawiecki zagwarantował Polsce także własne tempo w dochodzeniu do neutralności klimatycznej. Nie musimy nerwowo czekać na rok 2050. Dojdziemy do Zielonego Ładu wtedy, kiedy Śląsk będzie na to gotowy" - zapewniła w środę europarlamentarzystka PiS.

Dowiedz się więcej na temat: górnictwo polskie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »