Plastikowe słomki zostaną z nami na dłużej?

Ministerstwo Klimatu i Środowiska pracuje nad implementacją unijnych przepisów dotyczących jednorazowych opakowań oraz rozszerzonej odpowiedzialności producentów za odpady opakowaniowe. Wdrożenie pierwszej z tych regulacji może ulec opóźnieniu, co oznaczałoby, że plastikowe słomki i patyczki higieniczne zostaną z nami na dłużej.

- Jeżeli chodzi o dyrektywę Single Use Plastic (tzw. dyrektywa SUP), to w tym wypadku mamy problem z Komisją Europejską, która nie przedstawiła nam wytycznych co do opakowań. W okresie pandemii to jest ciężkie i to nie jest tak, że jest nasza zła wola, ale rzeczywiście tu zauważamy, że ten termin lipcowy będzie trudny do utrzymania z uwagi też na brak tych wytycznych z Komisji Europejskiej - powiedział podczas ubiegłotygodniowego posiedzenia sejmowej komisji ochrony środowiska wiceminister klimatu i środowiska Jacek Ozdoba.  

Przepisy, o których mowa, wprowadzają opłatę w wysokości złotówki od opakowań jednorazowego użytku z tworzywa sztucznego. Chodzi tu na przykład o jednorazowe kubków na kawę czy pojemniki na jedzenie na wynos. Do standardowej ceny produktu w jednorazowym opakowaniu konsument będzie w przyszłości dopłacać złotówkę.

Reklama

Regulacje zawarte w dyrektywie SUP nakazują też wycofanie niektórych kategorii produktów z tworzyw sztucznych z rynku. Ze sklepów mają zniknąć np. plastikowe słomki, sztućce czy patyczki higieniczne. Państwa członkowskie powinny implementować regulacje zawarte w dyrektywie SUP do 3 lipca tego roku. Z zapowiedzi wiceministra Ozdoby wynika jednak, że dotrzymanie tego terminu może stanowić problem.

ROP w przygotowaniu

Resort klimatu proceduje również regulacje dotyczące rozszerzonej odpowiedzialności producentów (ROP) za odpady opakowaniowe. Termin na dostosowanie systemów R do wymagań unijnych upływa 5 stycznia 2023 r. W tej chwili projekt przepisów znajduje się na etapie opiniowania wewnątrzresortowego w Ministerstwie Klimatu i Środowiska i nie jest dostępny dla opinii publicznej. W wykazie prac legislacyjnych Rady Ministrów pojawiły się za to założenia do regulacji.

BIZNES INTERIA na Facebooku i jesteś na bieżąco z najnowszymi wydarzeniami

- Wpisanie rozszerzonej odpowiedzialności producentów do prac rządu jest długo oczekiwanym wydarzeniem dla przedstawicieli gospodarki odpadami. Cieszymy się, że po trzech latach konsultacji, rozmów i analiz doszliśmy do tego momentu. Niepokoi nas z kolei odsuwanie w czasie daty wprowadzenia zasad nowego systemu ROP oraz proponowane czeskie stawki dla wprowadzających - mówi Szymon Dziak-Czekan, prezes Stowarzyszenia Polski Recykling.

Jak wskazuje, z doświadczenia ostatniego roku wynika, że to właśnie pandemia oraz kryzys gospodarki odpadami i recyklingu powinny stanowić impuls do wprowadzenia zasady "zanieczyszczający płaci". - Przekładanie wprowadzenia nowego systemu ROP na styczeń 2023 r., pod pretekstem troski o przedsiębiorców w czasie pandemii chroni interesy zagranicznych koncernów, działających na terenie Polski, a uderza w rodzimych przedsiębiorców - ocenia Dziak-Czekan.  

Zwraca przy tym uwagę, że aż 90 proc. zakładów recyklingu opakowań tworzyw sztucznych w Polsce, to małe i średnie firmy rodzinne. - Tak jak wielu lokalnych pracodawców borykają się również z gospodarczymi skutki pandemii, a bez ROP są narażeni na systemowe straty finansowe - podkreśla ekspert.

Biznes INTERIA.PL na Twitterze. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze

Czeski wzorzec

Stowarzyszenie Polski Recykling szacuje, że firmy wprowadzające produkty w opakowaniach na rynek, rocznie w ramach nowego systemu ROP powinny płacić od 5 do 13 mld zł. - To konkretne kwoty, które od wielu lata zostają na kontach zagranicznych koncernów specjalizujących się w produkcji i wprowadzaniu opakowań z tworzyw sztucznych. Te pieniądze powinny wpierać polską gospodarkę w czasie po pandemii i gwarantować rozwój polskiego recyklingu - uważa prezes Stowarzyszenia.

W założeniach do projektu ustawy szacuje się, że opłata opakowaniowa należna za 2023 r. (pierwszy rok obowiązywania ustawy) wyniesie 1,5 mld zł. "Z uwagi na to, że okresem rozliczeniowym dla naliczania opłaty opakowaniowej jest miesiąc, w pierwszym roku wpływy z tytułu opłaty opakowaniowej obejmą okres 11 miesięcy (wpływy za grudzień 2023 r. zostaną przekazane w styczniu 2024 r.). Oznacza to, że w 2023 r. do marszałków województw wpłynie opłata w szacowanej wysokości 1,375 mld zł" - czytamy w założeniach.

Resort klimatu oszacował łączne dochody z tytułu opłaty opakowaniowej na podstawie dwóch czynników. Pierwszy z nich to dane o masie opakowań, w których zostały wprowadzone do obrotu produkty w 2018 r. (ok. 3 mln ton to szacunkowy udział opakowań jednostkowych w strumieniu ok. 5,59 mln ton wszystkich opakowań w 2018 r.). Drugi to wstępnie przyjęta średnia stawka opłaty (stawki opłat zostaną zróżnicowane dla poszczególnych rodzajów opakowań) za każdy kilogram opakowania, w którym producenci wprowadzą do obrotu swoje produkty. Przyjęta do obliczeń stawka opłaty wynosząca 0,50 zł, została obliczona na podstawie stawek opłat, które obowiązywały na terenie Czech w 2019 r. (według średniego kursu EUR/PLN na 31.12.2018 - 4,3000 zł).

- Branża ma nadzieję, że podane przez resort środowiska czeskie stawki są szacunkowe i docelowo IOŚ [Instytut Ochrony Środowiska - Państwowy Instytut Badawczy - podmiot, który będzie realizować określone zadania nadzorcze i analityczne nad systemem ROP - red.] przeanalizuje wysokość kosztów netto, zgodnie z art. 8a dyrektywy unijnej, i dostosuje je do specyfiki polskiej gospodarki. Jak podaje raport firmy Delloite z 2021 r., koszt netto dla wprowadzających kilkakrotnie przewyższa wpisane w projekt czeskie stawki. Tym bardziej warto zadać pytanie, jak system, który odpowiada na potrzeby czeskiego rynku  (stawki z 2019 r.) przełożyć na polskie realia w 2023 roku? - zastanawia się Szymon Dziak-Czekan.

- Mając na uwadze potrzeby polskiej gospodarki odpadami, wskazane prze Unię poziomy recyklingu, cele środowiskowe oraz konieczność rozwoju polskiego recyklingu, aby sprostać przyszłym wymaganiom, proponujemy wprowadzenie na ten czas rozwiązania pomostowego, w ramach którego NFOŚiGW [Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej - red.] przydzielałby recyklerom środki finansowe za potwierdzony recykling opakowań. To propozycja korzystna dla przedsiębiorców z branży odpadowej, ale również dla środowiska i Skarbu Państwa, bo jeśli recyklerzy odzyskają surowce z odpadów, przykładowo o wartości 500 mln zł, to o tyle pomniejszy się zobowiązanie finansowe Polski wobec Unii w ramach plastic tax - tłumaczy Prezes Stowarzyszenia Polski Recykling.

Dominika Pietrzyk

***

INTERIA.PL
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »