Reklama

Polska pozwie Rosję za embargo

- W piątek będziemy przygotowywać pozew do Światowej Organizacji Handlu (WTO) w sprawie rosyjskiego embarga - poinformował w czwartek minister rolnictwa Marek Sawicki. Dodał, że dokument przygotuje wraz z szefem MSZ Radosławem Sikorskim.

W czwartek Rosja wprowadziła zakaz importu m.in. warzyw, owoców i mięsa z USA, Unii Europejskiej, Australii, Kanady oraz Norwegii.

Reklama

Sawicki w czwartek wieczorem powiedział w programie "Echa Dnia Komentarze" w TVP Regionalna, że podobny wniosek ma złożyć unijny komisarz ds. zdrowia.

- My także uważamy, że Rosja zarówno w sprawie embarga wobec Polski, jak i embarga wobec UE złamała wszelkie rygory prawa międzynarodowego. Nie mogliśmy tego wcześniej przygotować, bo mieliśmy tylko doniesienia medialne - mówił.

- Dopiero wczoraj pierwsze oficjalne pismo z Rosji wpłynęło do Inspekcji Ochrony Roślin i Nasiennictwa. Jako minister rolnictwa nie miałem żadnej oficjalnej informacji o podjętych sankcjach przez Rosję. Mamy doniesienia medialne, dekret Putina (prezydenta Rosji Władimira Putina - PAP), dziś do dekretu uzupełnienie wykonawcze premiera Miedwiediewa (premiera Rosji Dmitrija Miedwiediewa - PAP), ale to są ich wewnętrzne dokumenty - wyjaśnił Sawicki.

Sawicki podkreślał, że w sprawie rosyjskiego embarga potrzebna jest współpraca całej polskiej dyplomacji, dlatego współpracuje on z MSZ oraz resortem gospodarki.

Minister pytany o unijne rekompensaty dla polskich producentów, którzy nie mogą eksportować do Rosji m.in. owoców i warzyw wskazał, że po wprowadzeniu embarga również na inne kraje, nasza pozycja w tych staraniach poprawiła się.

- Przez tydzień tylko Polska mogła ubiegać się w KE u urlopujących się urzędników o zaangażowanie. Teraz zaangażują się też takie potęgi żywnościowe jak Francja, Niemcy, Włochy, Holandia, Wielka Brytania. To już nie jest tylko sprawa polska, to jest sprawa ogólnoeuropejska. Z pewnością decyzje o rekompensatach finansowych będą wcześniej, niż byłoby to tylko w przypadku samej Polski - podkreślił.

Wcześniej w czwartek Sawicki w Polsat News mówił, że zainteresowanie polską żywnością widać w różnych częściach świata. Zaznaczył, że jego resort nie zastąpi jednak samych eksporterów w poszukiwaniu nowych rynków zbytu.

- Ja nie zastąpię naszych eksporterów, naszych przedsiębiorców. Oni, mając łatwy rynek rosyjski, sporo produktów na nim lokowali (...), to jest aktywna grupa przedsiębiorców i wierzę, że także aktywnie wejdą na inne rynki. To się już dzieje - mówił Sawicki.

Dodał, że Polska chce sprzedać żywność, której nie udało się wyeksportować do Rosji. - Chcemy ją sprzedać, ale myślę, że przyspieszenie tej sprzedaży będzie wtedy, gdy Unia zwiększy pulę środków na wsparcie promocyjne, ale też dopłaci do eksportu - powiedział minister.

- Trzeba zdawać sobie sprawę, że przewiezienie produktu żywnościowego do Moskwy czy Sankt Petersburga nie jest problemem, ale przewiezienie go do Dubaju, Algierii czy na rynki Iranu bądź Wietnamu jest już problemem. Myślę, że UE powinna dopłacić do eksportu, a przynajmniej sfinansować ten transport - dodał Sawicki.

Minister wskazywał też, że UE stać było na ponad 100 mld euro pomocy dla Grecji w czasie kryzysu finansowego, więc i obecnie mogłaby sfinansować niesprzedane do Rosji produkty żywnościowe z całej UE. - Jest to kwota nieprzekraczająca 10 mld euro, a więc stać Unię na dopłatę do eksportu, bo to jest instrument, który w Unii występuje (...) - powiedział.

Pod koniec lipca Federalna Służba Nadzoru Weterynaryjnego i Fitosanitarnego Federacji Rosyjskiej (Rossielchoznadzor) powiadomiła o wprowadzeniu od 1 sierpnia "czasowego ograniczenia wwozu do Rosji z Polski" owoców i warzyw - m.in. świeżych jabłek, gruszek, wiśni, czereśni, nektaryn, śliwek i wszystkich odmian kapusty (w tym białej, pekińskiej, czerwonej, brukselki). Zakaz dotyczy też polskiej produkcji warzywno-owocowej, wwożonej do Rosji z państw trzecich. Rossielchoznadzor poinformował, że zakaz wprowadzono w związku z "systematycznym naruszaniem przez stronę polską międzynarodowych i rosyjskich wymogów fitosanitarnych przy dostawach polskiej produkcji roślinnej do Rosji".

W czwartek premier Rosji poinformował, jego kraj wprowadza zakaz importu owoców, warzyw, mięsa, drobiu, ryb, mleka i nabiału z USA, Unii Europejskiej, Australii, Kanady oraz Norwegii. Embargo ma obowiązywać przez rok. Jest to odpowiedź Rosji na wcześniej nałożone na nią sankcje przez USA oraz UE.

W ub. tygodniu UE po raz pierwszy zastosowała sankcje uderzające w całe sektory rosyjskiej gospodarki, np. bankowość, technologie, sektor energetyczny, broń i sprzęt wojskowy. Restrykcje mają objąć m.in. odcięcie głównych banków rosyjskich z większościowym udziałem państwa od nowego finansowania na rynku UE, embargo na broń, zakaz eksportu niektórych przedmiotów podwójnego zastosowania dla rosyjskiego sektora obronnego oraz ograniczenie eksportu zaawansowanych technologii i sprzętu potrzebnego do eksploatacji złóż ropy. Oprócz UE sankcje wobec Rosji za jej politykę wobec Ukrainy wprowadziły też m.in. USA, Kanada, Australia, Japonia i Szwajcaria.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »