Reklama

Polska złamała prawo do wolności wypowiedzi w prasie

Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu uznał dzisiaj, że zobowiązując do przeprosin dwoje dziennikarzy, którzy opisali w "Rzeczpospolitej" domniemany przypadek korupcji w resorcie zdrowia, nasz kraj naruszył ich prawo do wolności słowa. Chodzi o Małgorzatę Solecką i Andrzeja Stankiewicza

Autorzy w 2003 roku opublikowali tekst "Leki za miliony dolarów". Napisali tam, że były szef gabinetu ministra zdrowia Mariusza Łapińskiego, Waldemar Deszczyński, wymuszał od koncernu farmaceutycznego łapówkę za pomoc przy wpisaniu leku na listę leków refundowanych.

Reklama

Artykuł spowodował, że Prokuratura Apelacyjna w Warszawie wszczęła śledztwo, które trwało ponad trzy lata; czynności w tym postępowaniu wykonywała także ABW. Deszczyński miał nawet postawiony zarzut w tym śledztwie, ale dotyczył on innej sprawy niż ta, o której napisała gazeta. Śledztwo zostało umorzone.

Deszczyński zaprzeczał, by kiedykolwiek składał propozycję korupcyjną. Zarzucił dziennikarzom brak rzetelności i pozwał dziennikarzy gazety oraz jej nieżyjącego już naczelnego - Macieja Łukasiewicza. Sąd Okręgowy w Warszawie w I instancji oddalił pozew Deszczyńskiego, który żądał przeprosin za poniżenie w oczach opinii publicznej. Potem warszawski Sąd Apelacyjny zmienił wyrok, nakazując Soleckiej i Stankiewiczowi przeprosiny Deszczyńskiego.

W kwietniu 2007 roku Sąd Najwyższy odrzucając kasację od wyroku, potwierdził, że dobra osobiste Deszczyńskiego zostały naruszone, a dziennikarze nie wykazali zasadności swych twierdzeń. SN przypomniał, że prokuratura nigdy nie postawiła Deszczyńskiemu zarzutu o treści takiej, jak zarzut z gazety, zaś samo śledztwo w całej sprawie zostało umorzone z braku wystarczających dowodów.

Po tym wyroku dziennikarze wnieśli skargę do Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu, twierdząc, że Polska złamała art. 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, który głosi, że "każdy ma prawo do wolności wyrażania opinii. Prawo to obejmuje wolność posiadania poglądów oraz otrzymywania i przekazywania informacji i idei bez ingerencji władz publicznych i bez względu na granice państwowe".

Trybunał przyznał im rację i zasądził na rzecz obojga dziennikarzy po 5 tys. euro odszkodowania oraz 2650 euro odszkodowania i 6 tys. euro zwrotu kosztów na rzecz wydawcy dziennika "Rzeczpospolita".

Biznes INTERIA.PL na Twitterze. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »