Kwietniowe dane o produkcji w przemyśle są więc najbardziej optymistycznymi od co najmniej końcówki 2022 roku. Przypomnijmy, że ubiegły rok objawiał się przedstawicielom sektora przeważnie jako okres turbulencji - Główny Urząd Statystyczny odnotowywał spadki w 11 na 12 przypadków.
I to też ubiegły rok jest ważny z perspektywy dzisiejszych wyników. Najgłębszy spadek produkcja odnotowała bowiem właśnie w kwietniu 2023 r., kiedy to odczyt GUS wskazał na -6,4 proc. w relacji rocznej. Dlatego tak zwany efekt bazy statystycznej uwydatnił wskaźnik za ubiegły miesiąc.
Zdaniem ekonomistów z Santandera, wpływ na kwietniowe odbicie miał też korzystny układ kalendarza, czyli większa niż w marcu liczba dni roboczych. Natomiast analitycy PKO BP w swoich porannych prognozach wskazali, że odczyt in plus za poprzedni miesiąc to pozytywny zwiastun dla gospodarki, która dobrze wkroczyła w II kwartał br.
Z pakietu danych GUS mogliśmy się jeszcze dowiedzieć, że produkcja w przemyśle w ujęciu miesięcznym zaliczyła spadek o 2,2 proc. Jednocześnie ubiegły miesiąc przyniósł kolejne wyhamowanie tempa wzrostu cen producentów, czyli tzw. inflacji PPI. Ta obniżyła się o 8,6 proc. w porównaniu do analogicznego okresu w 2023 r., pozostając w trendzie spadkowym 10 miesiąc z rzędu.
Przemysł to ważna część polskiej gospodarki. Co jeszcze wpłynie na PKB w 2024 roku?
Produkcja przemysłowa jest jedną ze składowych, które pozwalają obliczyć w jakim tempie rośnie PKB. Innymi istotnymi danymi są m.in. sprzedaż detaliczna, czyli miara wydatków konsumentów, ale także wpływ inwestycji na gospodarkę.
Zdaniem ekonomistów w 2024 r. w dużej mierze PKB urośnie dzięki popytowi wewnętrznemu, czyli właśnie wzmożonych wydatkach konsumentów. Dodatkowo końcówka roku ma przynieść także wzrost inwestycji, napędzanych przez napływ środków z KPO. Ten czynnik będzie kluczowy dla PKB szczególnie w przyszłym roku.
Pozostając jednak przy 2024 r., to według prognoz Banku Światowego polska gospodarka rozwinie się w tym roku w tempie 3 proc. Nieco niższe szacunki przedstawiają analitycy Komisji Europejskiej, spodziewający się odczytu na poziomie 2,8 proc. Natomiast rodzimi ekonomiści z PKO BP spodziewają się wzrostu PKB o ok. 3,7 proc.












