Reklama

Powstaje specustawa o wielkoobszarowych terenach zdegradowanych

Ministerstwo Klimatu i Środowiska pracuje nad ustawą o wielkoobszarowych terenach zdegradowanych, która ma rozwiązać problem poprzemysłowych bomb ekologicznych. Celem specustawy jest poprawa stanu środowiska oraz usunięcie zagrożenia dla życia i zdrowia mieszkańców terenów, gdzie w przeszłości zgromadzono odpady niebezpieczne. Działania naprawcze obejmują kilka konkretnych lokalizacji, które zostaną wyszczególnione w załączniku do ustawy.

O problemie terenów zdegradowanych po dawnych Zakładach Chemicznych "Zachem" pisaliśmy w Interii. Historia tego skażenia sięga połowy ubiegłego wieku, ale problem nie został rozwiązany do dzisiaj, mimo że zanieczyszczony obszar Bydgoszczy zamieszkują ludzie. Kwestią polskich bomb ekologicznych teraz zamierza zająć się Ministerstwo Klimatu i Środowiska, które opublikowało założenia do projektu specustawy o wielkoobszarowych terenach zdegradowanych, gdzie w przeszłości zgromadzono odpady niebezpieczne (w szczególności przez podmioty należące w przeszłości lub do chwili obecnej do Skarbu Państwa).

Reklama

Oprócz "Zachemu" pod lupą resortu znalazły się m.in. obszary Zakładów Chemicznych "Organika-Azot" w Jaworznie, byłych Zakładów Chemicznych "Tarnowskie Góry" w Tarnowskich Górach oraz Zakładów Przemysłu Barwników ,,Boruta" w Zgierzu. Resort przewiduje wdrożenie mechanizmu identyfikacji innych terenów o podobnym charakterze i włączania ich do planowanej regulacji w miarę dostępności środków finansowych na ochronę środowiska. Tereny te mają zostać precyzyjnie wskazane w załączniku do projektu ustawy. Lista będzie miała charakter katalogu zamkniętego.

Tereny zdegradowane z historią...

Pochylenie się nad problemem obszarów zdegradowanych jest tym istotniejsze, że jak słusznie wskazano we wstępnym uzasadnieniu projektu "skutkiem obecności odpadów niebezpiecznych w środowisku mogą być emisje substancji do wód powierzchniowych i podziemnych, emisje substancji do powietrza, a także zanieczyszczenie powierzchni ziemi, a finalnie również zagrożenie dla zdrowia lub życia ludzkiego". Na przykład badania przeprowadzone na terenach po "Zachemie", wykazują obecność substancji szkodliwych w wodzie, takich jak fenol i toluen. Woda w dwóch trzecich z przebadanych studni nie nadaje się zaś do spożycia. 

Co stało dotychczas na przeszkodzie rozwiązania problemu terenów zdegradowanych? Jak wyjaśnia ministerstwo: "zdarzają się przypadki, gdy wyegzekwowanie wykonania obowiązku wyeliminowania lub ograniczenia wpływu na środowisko zgromadzonych odpadów jest bardzo trudne, gdyż zdeponowanie odpadów nastąpiło dawno temu, a na przestrzeni wielu lat tereny, na których znajdują się odpady, znalazły się we władaniu wielu podmiotów, w tym również podmiotów prywatnych, gdyż następował podział gruntów i ich własności. Problem dotyczy głównie odpadów gromadzonych w przeszłości na wielkoobszarowych terenach państwowych zakładów przemysłowych, w czasach przed obowiązywaniem szczegółowych przepisów regulujących gospodarowanie odpadami w sposób zapewniający właściwy poziom ochrony środowiska".

Źródło finansowania

Działania poprawiające stan środowiska mają zostać sfinansowane z Krajowego Planu Odbudowy i innych funduszy unijnych z perspektywy na lata 2021-2027. Precyzyjne określenie kilku konkretnych obszarów poprzemysłowych, które wymagają działania, ma umożliwić rzeczywiste oszacowanie skutków finansowych planowanej regulacji.

Na razie nie wiadomo, ile pieniędzy zostanie przeznaczonych na ten cel, ale badania prowadzone na obszarach zdegradowanych sugerują, że potrzebne są raczej miliardy niż miliony złotych. Wyliczenia zespołu dr hab. inż. prof. AGH Mariusza Czopa z Wydziału Geologii, Geofizyki i Ochrony Środowiska Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie wskazują, że oczyszczenie tylko obszaru dawnego "Zachemu" do stanu akceptowalnego może kosztować nawet 2,65 mld złotych. Resort klimatu jako priorytet stawia sobie "przede wszystkim usunięcie zagrożenia dla zdrowia i życia ludzi, jakie stwarzają wielkoobszarowe tereny poprzemysłowe oraz jeśli jest to możliwe - odzyskanie tych terenów do ponownego wykorzystania, w niektórych przypadkach poprzez nadanie im nowych funkcji".

W zarysie uzasadnienia do projektu specustawy wskazano, że w toku prac nie zdecydowano się na powołanie spółki celowej Skarbu Państwa, której zadaniem byłoby wykonywanie zadań dotyczących poprawy stanu środowiska na terenach zdegradowanych. Jak wyjaśnia ministerstwo, rozwiązanie takie odrzucono z uwagi na czasochłonny i kosztochłonny proces powoływania tego rodzaju podmiotu. Wzięto również pod uwagę położenie poszczególnych terenów zdegradowanych w różnych regionach kraju oraz ich odmienne problemy z zakresu ochrony środowiska i spraw formalno-prawnych, które wymagają indywidualnego podejścia. Zróżnicowanie poszczególnych terenów utrudniłoby sprawne i efektywne zarządzanie planowanymi działaniami przez podmiot centralny - tłumaczy resort.

Możliwe wywłaszczenia

Trzeba podkreślić, że regulacje zawarte w specustawie mają stanowić lex specialis (czyli przepisy szczególne, które mają pierwszeństwo przed normami ogólnymi) do już obowiązujących przepisów środowiskowych, które dotyczą np. usuwania odpadów z miejsc do tego nieprzeznaczonych czy ochrony wód powierzchniowych i podziemnych.

Projekt przygotowywanej specustawy ma przewidywać m.in. obowiązek prowadzenia rejestru zidentyfikowanych wieloobszarowych terenów zdegradowanych przez Główny Inspektorat Ochrony Środowiska. Organem administracji właściwym w sprawach wykonania projektu poprawy stanu środowiska ma być wójt, burmistrz albo prezydent miasta, zaś decyzję administracyjną w sprawie wyda starosta.

Tereny po dawnych zakładach chemicznych. "Woda nie nadaje się do picia"

Włodarze gmin - w miarę dostępności środków na ten cel - będą też zobowiązani do działań dotyczących poprawy stanu środowiska na skażonych terenach. Na ich wniosek starosta będzie mógł wydawać decyzje o wywłaszczeniu nieruchomości lub zezwolenia na czasowe zajęcie nieruchomości znajdujących się na terenie zdegradowanym. Wójt, burmistrz albo prezydent stanie się posiadaczem odpadów zgromadzonych na wywłaszczanej lub czasowo zajętej nieruchomości. To na włodarzu gminy ma ciążyć obowiązek zapewnienia funkcjonowania instalacji i urządzeń ochrony środowiska, które powstały w związku z wykonywaniem projektu poprawy stanu środowiska oraz obowiązek wydania decyzji o zabezpieczeniu skażonego terenu np. poprzez ogrodzenie, zainstalowanie monitoringu lub ograniczenie sposobu użytkowania.

Specustawa ma zostać przyjęta przez Radę Ministrów w I kwartale 2022 roku. Za przygotowanie jej projektu odpowiedzialny jest wiceminister klimatu i środowiska Jacek Ozdoba.

Dominika Pietrzyk

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »