Reklama

Prąd popłynie pod ziemią

Polska będzie kłaść coraz większy nacisk na skablowanie sieci energetycznej. Zastępowanie nieizolowanych linii napowietrznych sieciami okablowanymi, wkopanymi w głąb ziemi, jest kosztowne, ale dzięki temu będziemy w mniejszym stopniu narażeni na awarie.

Gwałtowne nawałnice, z jakimi mieliśmy do czynienia w ostatnich latach, wskazują, że inwestowanie w tym obszarze jest zasadne. Poza wichurami na sieci wpływają niekorzystnie również upały - pod napięciem linie wydłużają się i zbliżają do ziemi, co może być groźne choćby dla osób poruszających się wysokimi pojazdami.

Reklama

Anomalie pogodowe są coraz częstsze. Mocno odczuliśmy skutki choćby nawałnicy z sierpnia 2017 roku, w wyniku której na terenach gdzie działa Energa Operator, doszło do licznych przerw w dostawach prądu.

W momencie największego uderzenia wichury doszło do wyłączenia ponad 7,5 tys. stacji transformatorowych średniego i niskiego napięcia. Prądu pozbawionych było ponad 178 tys. odbiorców. Uszkodzonych zostało w sumie ponad 180 km linii oraz 2100 słupów energetycznych.

Mamy sporo do nadrobienia

W krajach Unii Europejskiej poziom okablowania wynosi ok. 75 proc. w sieciach średnich napięć i około 65 proc. w przypadku sieci niskich napięć. Tymczasem w Polsce skablowanych jest ok. 25 proc. sieci średniego napięcia i 33 proc. niskiego.

Dojście do poziomów unijnych kosztowałoby nas ponad 46 mld zł. Samo skablowanie obszarów leśnych to, jak szacowali wcześniej przedstawiciele resortu energii, koszt rzędu 11 mld zł. Sieci kablowe są droższe w budowie, ale tańsze w utrzymaniu. Nie ma ucieczki od tego kierunku, tym bardziej, że część naszych linii jest już bardzo stara i aż prosi się o modernizację.

Poza pieniędzmi konieczne jest także wprowadzenie zmian prawnych i administracyjnych ułatwiających realizację takich projektów.

Mniej awarii

W Polityce Energetycznej Państwa 2040 pojawiła się zapowiedź, że w 2019 roku zostanie opracowany Krajowy Plan Skablowania Sieci Średnich Napięć. Działania w tym kierunku potrzebne są ze względu na bezpieczeństwo dostaw prądu, jak i bezpieczeństwo w ogóle. A sieć kablowa jest i bezpieczniejsza, i mniej awaryjna.

W pierwszej kolejności zasadne wydaje się kablowanie linii napowietrznych przebiegających przez tereny leśne i zadrzewione. Tam są one bowiem najbardziej zagrożone uszkodzeniami spowodowanymi przez wiatr i przewracające się drzewa. Tymczasem terenami tymi poprowadzonych jest około 41 tys. km linii napowietrznych średniego napięcia. Wprowadzenie ich pod ziemię spowodowałoby wzrost poziomu skablowania do ok. 40 proc.

Jeśli chodzi o średnie napięcie, na koniec 2018 roku według danych Polskiego Towarzystwa Przesyłu i Rozdziału Energii Elektrycznej, PGE Dystrybucja posiadała 90,5 tys. km linii napowietrznych oraz blisko 22 tys. km linii kablowych. W przypadku Energi Operator było to, odpowiednio, 55,2 tys. km i 13,6 tys. km, a Tauronu Dystrybucji 40,5 tys. km i 24,7 tys. km. Enea Operator posiadała 33,5 tys. linii napowietrznych i 12,3 tys. km kablowych, a Innogy Stoen Operator 282 km sieci napowietrznej i 7,5 tys. km kablowej.

Firmy inwestują w sieć

Spółki energetyczne stawiają sobie za cel zwiększenie poziomu skablowania sieci. I tak PGE Dystrybucja zamierza zwiększyć udział linii kablowych do 30 proc. w sieci średniego napięcia. Ich długość ma wzrosnąć o 11 tys. km.

Program jest rozłożony w czasie. Ma być realizowany w latach 2019-2023. Firma przeznaczy na ten cel w sumie ponad 3,4 mld zł. W samym 2019 roku nakłady na kablowanie wyniosą ponad 400 mln zł. Od stycznia do listopada wydano 62 proc. tej kwoty. Wybudowano w tym czasie 614 km linii kablowych średniego napięcia, 192 stacje transformatorowe i 51 złącz kablowych.

W kolejnym, 2020 roku, PGE Dystrybucja wyda na ten cel ponad 600 mln. Plan zakłada budowę ponad 2100 km linii kablowych. W tej chwili prowadzone są prace projektowe - w trakcie projektowania jest prawie 8,5 tys. km linii kablowych.

Również Energa inwestuje w tym obszarze. W strategii na lata 2016-2025 złożyła ona wymianę ponad 3 tys. km linii średniego napięcia na linie kablowe, choć przedstawiciele spółki zapowiadali, że być może postawią sobie ambitniejsze cele w tym zakresie.

W kolejnych kilkunastu latach firma chce doprowadzić do skablowania ok. 30 proc. linii średnich i niskich napięć. Priorytetem dla spółki jest kablowanie sieci na obszarach leśnych, ale inwestycje są planowane również na pozostałych obszarach.

Działania w tym kierunku podejmuje również Enea Operator. Spółka zainwestowała w ubiegłym roku 990 mln zł w poprawę stanu sieci elektroenergetycznej. Składową tych inwestycji było m.in. kablowanie sieci średniego napięcia.

W przypadku Tauronu średni udział sieci kablowych średniego napięcia prowadzonych pod ziemią wynosi blisko 38 proc., czyli więcej niż krajowa średnia.

morb

Dowiedz się więcej na temat: energetyka | prąd

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »